-
Rosyjska agresja narasta a Polska w uśpieniu
Czy zaganiani w polityczno-partyjnych sporach jesteśmy w stanie realnie ocenić sytuację Polski? Widzimy narastające zagrożenia? Czy debata sprzyja przygotowaniu społeczeństwa na kryzysy? Czy wiemy dlaczego świat zaczyna coraz głośniej ostrzegać przed wojną? I dlaczego perspektywa potencjalnego ataku Rosji na NATO wciąż się przybliża?

Dziś w mediach pojawia się informacja o masowej skali powoływania rezerwistów na Białorusi. Sprawa wymknęła się spod kontroli propagandy wywołując panikę. W Rosji z kolei, jak przekonują eksperci amerykańskiego The ISW, Putin i propaganda przygotowują społeczeństwo do kolejnej fali poboru i mobilizacji. W Polsce eksperci, np. DISI, od dłuższego czasu mówią o tym, że Kreml dokonał korekty przekazu propagandowego, przygotowując opinię publiczną na stan ciągłych wyrzeczeń związanych z wojną, czy „operacją specjalną” jak mówi propaganda Kremla. W sposób oczywisty Rosja będzie nie tylko kontynuowała wojnę przeciwko Ukrainie, ale wręcz może mobilizować kolejne zasoby do działań agresywnych na nowych kierunkach. Pamiętajmy, bo wciąż trzeba o tym mówić, że rosyjskie cele są aktualne: pokonać Ukrainę, przejąć i wykorzystać całe jej zasoby, zniszczyć NATO w obecnym kształcie, stworzyć szarą strefę w Europie Środkowej. Ten plan Putin realizuje od dawna. Choć mówił o tym otwarcie, Zachód do dziś nie jest w stanie skutecznie walczyć z rosyjskimi interesami i rosyjskim imperializmem.
Sygnały wysyłane przez Rosję są jednoznaczne od dłuższego czasu. Moskwa szykuje się na dużo poważniejsze starcie, z Zachodem. Mówią o tym rosyjskie strategie, doktryna, analitycy. A od 2022 roku świadczy o tym choćby sposób działania Rosji, która przeszła na tryb wojenny – rozbudowuje armię, wzmacnia przemysł zbrojeniowy, agresję wobec Zachodu. I przygotowuje społeczeństwo do warunków wojny z NATO! Zachód wciąż działa, jakby nie widział tych sygnałów. Niestety w Polsce też brakuje debaty na ten temat. Rosja tymczasem robi swoje i staje się groźna. Nie tyle przez swój realny potencjał, ile przez determinację, wykorzystywanie słabości Zachodu, operacje decepcyjne, wykorzystywanie luk w systemie bezpieczeństwa, podatności i wielu innym czynnikom, które grają na Rosję. Do dziś niestety Zachód nie jest w stanie realnie ocenić Rosji. Zbyt często zamykamy się choćby w logice działań państw Zachodu, do których Rosja w ogóle nie przystaje. To między innymi przez takie błędy Zachód nie przygotował się na agresję Rosji przeciwko Ukrainie w 2022 roku.
Rosja stanowi na lata wyzwanie i zagrożenie. Jest zainteresowana konfrontacją przeciwko NATO. Forma tej konfrontacji będzie zależała od aktualnych uwarunkowań. Realnie ocenić to będzie można tylko przy pomocy zaawansowanych działań wywiadowczych. Jednak należy zakładać, że Rosja będzie prowadziła coraz agresywniejsze działania przeciwko Polsce, łącznie z próbami organizowania ataków terrorystycznych, dywersji, czy prób eliminacji osób publicznych, a jednocześnie będzie testowała NATO, by wyczuć kiedy opłaca się zaatakować. Takie powinno być podejście państw wschodniej flanki. Czy to w Polsce rozumiemy? Wydaje się, że brakuje takiej refleksji. Brakuje debaty, brakuje realnego przedstawienia jak Polska ocenia sytuację. Na co mamy się jako społeczeństwo szykować i do czego przygotowywać. Nie jak i gdzie uciekać, gdy kryzys będzie narastał, tylko jak wesprzeć państwo w momentach kryzysu. Nie po to, by siać panikę, ale by rozumieć i wiedzieć, że środowisko rządzących w Polsce (Prezydent, rząd, opozycja) widzą powagę sytuacji i zagrożeń zewnętrznych. I mają na nie odpowiedź.
Wszystko wskazuje, że dziś jesteśmy w przededniu poważnej operacji militarnej w zupełnie innej części świata. USA gromadzą duże siły wokół Iranu. Mówi się o ataku lada chwila, a siły amerykańskie wskazują, że działania zaplanowano na dużo większą skalę niż ostatnio. Jednym ze scenariuszy rozważanym w tej chwili powinno być ryzyko wciągnięcia USA w przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie po to, by otworzyć możliwości ataków Chinom i Rosji. Czy to scenariusz możliwy? Takie ryzyko istnieje. Wracam więc do pytania – czy jesteśmy przygotowani, jako system bezpieczeństwa narodowego, społeczeństwo, liderzy, do szybkiego i nagłego kryzysu bezpieczeństwa w naszym regionie? Jeśli na czele naszego państwa nie będzie odpowiedzialnych ludzi wykraczających myślami poza plemienną walkę, nie będziemy w stanie ruszyć tej sprawy na poważnie…
Stanisław Żaryn

-
Kolejne zaskakujące plany rządzących wobec CBA
Nad Centralnym Biurem Antykorupcyjnym wciąż wisi widmo likwidacji zapowiedzianej przez przez rząd Donalda Tuska. I choć wygrana Karola Nawrockiego w wyborach Prezydenckich jest dla rządu w tej sprawie kłopotliwa, koalicji szuka innych „możliwości”, by służba antykorupcyjna przestała istnieć. Marek Biernacki, członek Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, mówi wprost o „ograniczaniu roli CBA” z możliwymi cięciami finansowania instytucji. Słowem – rząd albo CBA zlikwiduje, albo „zagłodzi”.

„Nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem, że wśród moich pierwszych decyzji będzie likwidacja CBA i zbudowanie struktury, która będzie rzeczywiście walczyła z korupcją i będzie rzeczywiście możliwie niezależna od władzy wykonawczej” – mówił Tusk w czerwcu 2023 r. Temat likwidacji CBA wraca jak bumerang. Przypomnijmy, że w listopadzie ub. roku rządowy projekt ustawy o koordynacji działań antykorupcyjnych oraz o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego trafił do Sejmu. Projekt ustawy zakłada likwidację CBA z dniem 1 maja 2026 r. A zdania, które w tym momencie realizuje Biuro mają zostać rozdysponowane na trzy służby: Policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Krajową Administrację Skarbową (kontrola i analiza oświadczeń majątkowych).
W niedawnym wywiadzie dla portalu InfoSecurity24.pl Marek Biernacki poseł, członek sejmowej speckomisji, a także były koordynator ds. służb specjalnych potwierdził, że likwidacji CBA… nie da się już cofnąć: „Teraz chyba trochę za późno na takie rozważania, bo ustawa jest już w Sejmie. Zobaczymy, jakie będą jej losy później, kiedy trafi na biurko pana prezydenta”. Jednocześnie na pytanie o możliwe weto Pezydenta Nawrockiego w tej kwestii Biernacki stwierdza: „Wtedy powstaje problem. Moim zdaniem decydenci powinni ograniczać rolę CBA”.
Co zatem oznacza „ograniczenie roli CBA” zdaniem Biernackiego? „W jakiś sposób ograniczać finansowanie – pewnie tak, ale przecież zasoby się przenosi, a nie wyrzuca” – informuje były minister koordynator w rządzie PO-PSL i dodaje „jeśli chodzi o korupcję na poziomie podstawowym, to należy wzmocnić odpowiednie komórki policyjne”.
Jednocześnie Biernacki jako argument za koniecznością zamknięcia Biura wskazuje na jego rzekomą nieskuteczność i upolitycznienie. Tego typu argumenty to pokłosie prowadzonej przez lata kampanii oczerniającej działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Oskarżenia o działania motywowane politycznie oraz brak wymiernych efektów pracy Biura trzeba traktować jako element kampanii manipulacji mającej na celu uzyskanie społecznej aprobaty dla procesu wygaszania służby antykorupcyjnej. Przypomnijmy, że tylko w 2023 roku CBA: prowadziło 751 spraw operacyjnych, zatrzymało 330 osób, a w śledztwach Biura przedstawiono 1 901 zarzutów. W wyniku działań CBA tylko w 2023 roku zabezpieczono mienie o łącznej wartości ponad 338,2 mln zł, ujawniono szkodę w mieniu Skarbu Państwa w wysokości blisko 429,5 mln zł oraz wykryto wręczone korzyści majątkowe, których suma wyniosła ponad 135,5 mln zł. To oznacza, że działalność Biura przynosi Skarbowi Państwa wymierne korzyści.
Tymczasem wygaszanie CBA przez stopniowe „ucinanie” finansowania, nie tylko doprowadzi do wzrostu przestępczości gospodarczej, ale także pozbawi Skarb Państwa konkretnych wpływów. Zauważmy, że projekt ustawy zakładający likwidację CBA i przeniesienie jej zadań do jednostki Policji, nie przewiduje dla niej własnego budżetu koniecznego do efektywnych działań wymierzonych w działalność korupcyjną, gospodarczą oraz ochrony interesów ekonomicznych RP. Co więcej, tak uplasowana jednostka antykorupcyjna będzie dużo bardziej zależna na naciski polityczne, co oznacza, że zapowiedź Premiera Tuska w tej sprawie są sprzeczne z realnymi zmianami, które jego rząd chce forsować.
Fundacja Instytut Bezpieczeństwa Narodowego jest na stanowisku, że „projekt likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego jest szkodliwy dla interesów RP oraz niebezpieczny dla Polski”. „Plany rządu w tej sprawie traktujemy jako działania motywowane politycznie, których realnym celem jest destabilizacja struktur państwowych walczących z korupcją oraz przestępczością wymierzoną w interesy ekonomiczne RP. Rozczłonkowanie CBA oznacza zniszczenie potencjału tej służby oraz jej dokonań. Odbędzie się to ze szkodą dla bezpieczeństwa Polski oraz narazi Polskę na dodatkowe zagrożenia” – podkreśla Fundacja IBN. Co więcej, Fundacja w swoim stanowisku wskazała, że projekt przyjęty przez rząd jest projektem destabilizującym cały system bezpieczeństwa narodowego. Likwidacja CBA to paraliż walki z korupcją, utrata potencjału zgromadzonego w Biurze (część tracimy bezpowrotnie), a także destabilizacja służb, które mają przejąć dodatkowe zadania. Ta reforma jest obliczona na wywołanie chaosu i zamieszania w całym sektorze bezpieczeństwa państwa. To skrajnie nieodpowiedzialne. Podobnie, jak przygotowywane już – najwyraźniej – pozaprawne wygaszanie działalności CBA. Miejmy nadzieję, że ostatecznie nie będzie zgody na żadne z tych rozwiązań. Dla Polski to byłby zły scenariusz…
Patrycja Bryt

-
Fałszywa retoryka, zagrożenia realne
Polacy od wielu miesięcy są poddawani manipulacjom, które już wpływają na relacje Polski i Ukrainy oraz stosunek Polaków do Ukraińców. Symbolem w pewnym momencie stało się mocno promowane hasło „to nie nasza wojna”, które miało wskazywać, że Polacy nie powinni się angażować na rzecz Ukrainy, ani ponosić żądnych kosztów wspierania jej.
Ten przekaz był bardzo mocno promowany przez rosyjski system walki informacyjnej w całej Europie. Rosji zależało na tym, by podburzać społeczeństwa i sprawić, by one wymuszały na rządach porzucenie Ukrainy na pastwę agresora. W Polsce ten przekaz niestety wpisywał się w naturalne tendencje społeczno-psychologiczne, które powodują zmęczenie tematem wojny, obniżenie empatii i poczucie braku chęci dalszego ponoszenia kosztów pomocy Ukrainie i Ukraińcom. Od jakiegoś czasu przekaz stymulowany przez Kreml przeniknął (nie wiadomo na ile naturalnie) do agendy politycznej i stał się przyczyną krytyki czy ataków na poprzedni rząd m. in. za zbyt dużą pomoc, albo realizowanie wsparcia na złych warunkach.
Wskazane działania są jednak oparte w dużej mierze na manipulacji, która leży u podstaw działań polityczno-informacyjnych. Komentatorzy czy politycy sugerują bowiem, że pełnoskalowa inwazja Rosji przeciwko Ukrainie jest dla Polski i polskich interesów neutralna. Wiele osób wskazywało, że Polska pomogła za dużo, że bezpłatnie przekazaliśmy sprzęt, że nic z tego nie mamy. Ten przekaz sugeruje, że dla naszego kraju los Ukrainy jest bez znaczenia. To jest fundamentalne kłamstwo, które powoduje, że cała narracja musi zostać zakwestionowana.
Rosja napadając na Ukrainę sprowadziła na to państwo śmiertelne zagrożenie. Kremlowi chodziło o szybką wojnę. Rosjanie liczyli, że uda się zaatakować z zaskoczenia, zlikwidować Prezydenta Zełeńskiego, wybić przywództwo polityczne. I w to miejsce wprowadzić rządy, które doprowadzą do pełnej dominacji Rosji nad Ukrainą. To spowodowałoby, że Rosja odzyskałaby kontrolę nad Ukrainą i zaczęła ponownie wciągać ją w swoją orbitę pełnej kontroli. Jest oczywiste, że wywołałoby to zapewne wojnę partyzancką i rodzaj wojny domowej, ale z czasem oznaczałoby, że Rosja przejmie zasoby Ukrainy i będzie mogła z nich korzystać dla swoich celów politycznych. Wraz z odzyskaniem kontroli nad Ukrainą, Rosja wzmocniłaby proces prania mózgów Ukraińców, by stali się oni prorosyjskim społeczeństwem myślącym, jak Rosjanie. Słowem – doszłoby do brutalnej i szybkiej rusyfikacji.
Z czasem ten scenariusz oznaczałby, że Rosjanie na okupowanej Ukrainie staliby się poważnym zagrożeniem dla Polski. Polska musiałaby neutralizować bardzo poważne wyzwania militarne na większości swoich granic – granica z Rosją, Białorusią i okupowaną Ukrainą generowałaby bardzo poważne ryzyka. Dodatkowo, wzmocnione operacjami hybrydowymi Rosji, które prowadzone byłyby zapewne z trzech kierunków przeciwko RP. Poziom bezpieczeństwa w Polsce bardzo by spadł, a wyzwania odcisnęłyby się piętnem nie tylko na polskiej polityce bezpieczeństwa, ale także choćby na wydatkach – musielibyśmy inwestować dużo więcej w zbrojenia niż teraz. Sytuacja krajów bałtyckich oraz całej wschodniej flanki NATO stałaby się dramatyczna, gdyby Ukraina padła, zgodnie z rosyjskimi planami.
Ten dramatyczny scenariusz się nie ziścił, właśnie między innymi dzięki temu, że Polska pomogła Ukrainie. Gdy inni liderzy krajów UE działali zachowawczo, gdy przejmowali się głównie relacjami z Rosją, Polska przekazywała Ukrainie realną siłę i sprzęt. Były takie bitwy z Rosją, które Ukraina wygrywała na polskich czołgach. To my chcieliśmy przekazywać sprawną i skuteczną broń ofensywną – czołgi czy myśliwce, wtedy, gdy Europa bała się nawet o tym rozmawiać. Gdyby tego nie było, opisany powyżej rozwój wypadków stałby się faktem a nasza pozycja byłaby fatalna.
Niestety zagrożenia wynikające z możliwości wygrania wojny przez Rosję wiszą nad Polską, bowiem wojna trwa, a Kreml nie wycofał się ze swoich planów. Nadal chce przejąć kontrolę nad Ukrainą. Wprost mówi o szerszym planie odbudowy imperium rosyjskiego w Europie. To sprawia, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie nadal stanowi dla nas zagrożenie, a czarny scenariusz wisi nad Polską. Jeśli więc ktokolwiek mówi „to nie nasza wojna”, „zostawmy Ukrainę w spokoju” działa na niekorzyść RP. Jeśli ktoś atakuje wspierających Ukrainę, szkodzi Polsce. Agresja rosyjska na Ukrainę jest, i od początku była, zagrożeniem dla Polski. Zwalczanie tego zagrożenia powinno być dla nas priorytetem.
Stanisław Żaryn

-
Nowa Strategia USA w praktyce
To co obserwujemy wokół Wenezueli to Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA w praktyce… dla Polski wnioski z tego nie są jednoznaczne.

USA pokazały, że – zgodnie z zapisami SBN – będą meblować obie Ameryki po swojemu. Jeśli trzeba, również przy pomocy działań militarnych i brutalnych metod ochrony własnych interesów na Zachodniej Półkuli (tak to definiuje Strategia). Operacja przeciwko Wenezueli dowodzi, że Stany nie będą się oglądać na protesty Chin i Rosji, które były aktywnie zaangażowane we wspieranie Maduro. To nie uchroniło go przed pojmaniem i atakiem USA. Słowem – Stany pokazały gdzie jest ich wyłączna strefa oddziaływania, do której wstępu nie ma żaden inny globalny gracz. Tak to widzi Strategia, wskazując na potrzebę oddziaływania na obie Ameryki w ramach ochrony interesów USA.
Pytaniem otwartym pozostaje, jak to będzie rzutować na inne regiony świata. Czy USA meblując Ameryki po swojemu, również przy pomocy działań militarnych, a przy tym oczekując milczenia i akceptacji ze strony Rosji i Chin, dadzą takie same możliwości działania Pekinowi i Moskwie w tych rejonach, które dla USA nie są kluczowe ani interesujące?
To jest sprawa kluczowa w dłuższej perspektywie, szczególnie wobec wciąż niejasnego podejścia administracji amerykańskiej do relacji z Europą oraz stosunku USA do Rosji. A dla Polski to właśnie stosunek USA do Moskwy będzie najważniejszym wyznacznikiem międzynarodowej polityki Stanów. Jeśli dojdzie do resetu, współpracy na linii Moskwa-Waszyngton, to odbije się to zapewne na naszym bezpieczeństwie i interesach. Zawsze tak było i będzie. Jakieś ustępstwa będą przez Rosję wymuszane na każdej administracji amerykańskiej, która będzie chciała współpracować. Dla takich krajów jak Polska to będzie zatem sprawa kluczowa.
W krótkiej perspektywie korzystne dla Polski jest, że D. Trump wychodzi z ataku na Wenezuelę wzmocniony, jego administracja pokazała stanowczość i skuteczność, przekroczyła granice, przełamała blokady psychologiczne, i będzie łapać wiatr w żagle, również wobec innych partnerów. Taka administracja Trumpa dla Polski jest jeszcze bardziej atrakcyjnym sojusznikiem. A potencjał odstraszania Rosji przez Waszyngton wzrósł, gdy USA zdecydowały o ofensywnej operacji i usunięciu wenezuelskiego dyktatora.
Upadek reżimu Maduro oznacza wpływ USA na Wenezuelę i (przynajmniej w jakiejś części) jej przyszłą politykę. Ale też zapewne doprowadzi do odcięcia Wenezueli od Rosji i Chin, które tracą sojusznika w kluczowym dla nich regionie. Atak amerykański to również odcięcie współpracy energetycznej Pekinu z Wenezuelą, czyli odcięcie tego kraju od ropy z Wenezueli. To dzieje się jednocześnie z coraz większą destabilizacją wewnętrzną w Iranie, która także spowodować może zmiany jeśli chodzi o współpracę, polityczną, wojskową i energetyczną, na linii Moskwa-Pekin-Teheran. Ostatnie zdarzenia, zapewne nie przypadkowo, w pewnym stopniu ograniczają możliwości działania osi zła, budowanej przez Moskwę i Pekin.
Opisane uwarunkowania powodują, że atak USA na Wenezuelę dla Polski ma pozytywne strony – bowiem wzmacnia strategicznego naszego sojusznika. Być może kosztem dla nas będzie tąpnięcie na rynku ropy, ale to nie jest przesądzone. Problem w tym, że wciąż nie ma jasności jak USA widzą Polskę w nowej układance międzynarodowej. Za słowami o naszej ważnej roli, nie idą znane nam konkretne propozycje, a duch Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA sugeruje, że dla administracji D. Trumpa współpraca gospodarcza z Rosją ma duże znaczenie. Jeśli Trump, stosujący brutalne metody oddziaływania politycznego w regionie USA, przymknie oko na podobne metody stosowane przez Rosję czy Chiny, to sytuacja Polski będzie bardzo poważna.
Stanisław Żaryn

-
Tunele pod granicą. Nowe zagrożenia
Na granicy Polski z Białorusią Straż Graniczna zidentyfikowała imponujących rozmiarów tunele, które przebiegały pod barierą ochronną i wychodziły po polskiej stronie już za drogą techniczną.

Zdjęcia mówią same za siebie – mamy do czynienia z budowlą inżynieryjną, która musiała powstać z oparciu o profesjonalne zasoby i sprzęt budowlany. Te tunele musiały zostać zbudowane przez struktury wojskowe rosyjskie i białoruskie, albo przy ich współdziałaniu. Jest jasne, że takich tuneli nie zbudowali migranci, nie powstały one również dla jednorazowego przerzutu ludzi na polską stronę. Należy raczej mówić o systemowym ich użyciu i – co za tym idzie – nowych zagrożeniach.
Takie tunele (na razie wiadomo o dwóch) mogły służyć do masowego wkradania się do Polski cudzoziemców, ale też do penetrowania naszego państwa przez służby Rosji i Białorusi w ramach działań wywiadowczych. Z tych konstrukcji można korzystać do infiltrowania polskiej strony, obserwacji, czy nawet przenoszenia do Polski materiałów niebezpiecznych. Korzystać z tego mogły służby specjalne, wojsko, siły specjalne. Do Polski mogły przez te tunele trafiać materiały niebezpieczne – materiały wybuchowe, broń. Jednocześnie, tunele umożliwiły zastosowanie mechanizmu usypiania polskiej czujności. Od jakiegoś czasu oficjalne statystyki Straży Granicznej mówią o zmniejszonym naporze na polską granicę. Wygląda na to, że część przeniosła się zwyczajnie pod ziemię.
Tunele zapewnia gigantyczne możliwości, dlatego ich odkrycie wymaga nowego podejścia do kwestii ochrony granicy. Obecnie należy sprawdzić, czy takich tuneli nie ma więcej, ustalić jak długo funkcjonowały oraz kto i w jaki sposób z nich korzystał. Istnieje bowiem obawa, że zbudowano ich więcej i na co dzień służą do przekraczania granicy. Sytuacja jest niepokojąca, a obecnie na granicy powinno odbyć się skanowanie georadarami, by sprawdzić z jak poważnym zjawiskiem mamy do czynienia. Mamy nowe zagrożenie i musimy na nie odpowiedzieć, ale i realnie ocenić co złego już się zadziało.
Niestety w ostatnim czasie polski rząd wydaje się uznał, że sytuacja na granicy z Białorusią zaczyna się stabilizować. Premier otworzył przejścia graniczne, wskazując że „na próbę” można luzować zabezpieczenia. Od funkcjonariuszy z kolei słychać, że na granicy stacjonuje obecnie mniej wojska. To czytelne sygnały, które świadczyć mają, że zagrożenia słabną, a sytuacja się uspokaja. Tyle tylko, że to nie jest prawdziwy obraz. Co najwyżej manipulacja i fasada dezinformująca polską stronę. Działania Rosji i Białorusi są kontynuowane, a dodatkowo oba reżimy szukają możliwości wprowadzenia nas w błąd i omijania zabezpieczeń. Są w tym – jak widać – skuteczne.
Rząd powinien zmienić nasze działania przy granicy z Białorusią, by skutecznie odpowiadać na nowe zagrożenia. Operacja przeciwko Polsce trwa, a jej autorzy do dziś mają potencjał ewolucji taktyki i zaskakiwania polskiej strony.
Stanisław Żaryn


Instytut Bezpieczeństwa Narodowego
Numer KRS: 0001117730
NIP: 1182288207
REGON: 52923234700000
Adres: Aleja Zjednoczenia 50/U1
01-801 Warszawa
e-mail: sekretariat@fibn.pl


