• Nowa Strategia USA w praktyce

    To co obserwujemy wokół Wenezueli to Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA w praktyce… dla Polski wnioski z tego nie są jednoznaczne.

    USA pokazały, że – zgodnie z zapisami SBN – będą meblować obie Ameryki po swojemu. Jeśli trzeba, również przy pomocy działań militarnych i brutalnych metod ochrony własnych interesów na Zachodniej Półkuli (tak to definiuje Strategia). Operacja przeciwko Wenezueli dowodzi, że Stany nie będą się oglądać na protesty Chin i Rosji, które były aktywnie zaangażowane we wspieranie Maduro. To nie uchroniło go przed pojmaniem i atakiem USA. Słowem – Stany pokazały gdzie jest ich wyłączna strefa oddziaływania, do której wstępu nie ma żaden inny globalny gracz. Tak to widzi Strategia, wskazując na potrzebę oddziaływania na obie Ameryki w ramach ochrony interesów USA.

    Pytaniem otwartym pozostaje, jak to będzie rzutować na inne regiony świata. Czy USA meblując Ameryki po swojemu, również przy pomocy działań militarnych, a przy tym oczekując milczenia i akceptacji ze strony Rosji i Chin, dadzą takie same możliwości działania Pekinowi i Moskwie w tych rejonach, które dla USA nie są kluczowe ani interesujące?

    To jest sprawa kluczowa w dłuższej perspektywie, szczególnie wobec wciąż niejasnego podejścia administracji amerykańskiej do relacji z Europą oraz stosunku USA do Rosji. A dla Polski to właśnie stosunek USA do Moskwy będzie najważniejszym wyznacznikiem międzynarodowej polityki Stanów. Jeśli dojdzie do resetu, współpracy na linii Moskwa-Waszyngton, to odbije się to zapewne na naszym bezpieczeństwie i interesach. Zawsze tak było i będzie. Jakieś ustępstwa będą przez Rosję wymuszane na każdej administracji amerykańskiej, która będzie chciała współpracować. Dla takich krajów jak Polska to będzie zatem sprawa kluczowa.

    W krótkiej perspektywie korzystne dla Polski jest, że D. Trump wychodzi z ataku na Wenezuelę wzmocniony, jego administracja pokazała stanowczość i skuteczność, przekroczyła granice, przełamała blokady psychologiczne, i będzie łapać wiatr w żagle, również wobec innych partnerów. Taka administracja Trumpa dla Polski jest jeszcze bardziej atrakcyjnym sojusznikiem. A potencjał odstraszania Rosji przez Waszyngton wzrósł, gdy USA zdecydowały o ofensywnej operacji i usunięciu wenezuelskiego dyktatora.

    Upadek reżimu Maduro oznacza wpływ USA na Wenezuelę i (przynajmniej w jakiejś części) jej przyszłą politykę. Ale też zapewne doprowadzi do odcięcia Wenezueli od Rosji i Chin, które tracą sojusznika w kluczowym dla nich regionie. Atak amerykański to również odcięcie współpracy energetycznej Pekinu z Wenezuelą, czyli odcięcie tego kraju od ropy z Wenezueli. To dzieje się jednocześnie z coraz większą destabilizacją wewnętrzną w Iranie, która także spowodować może zmiany jeśli chodzi o współpracę, polityczną, wojskową i energetyczną, na linii Moskwa-Pekin-Teheran. Ostatnie zdarzenia, zapewne nie przypadkowo, w pewnym stopniu ograniczają możliwości działania osi zła, budowanej przez Moskwę i Pekin.

    Opisane uwarunkowania powodują, że atak USA na Wenezuelę dla Polski ma pozytywne strony – bowiem wzmacnia strategicznego naszego sojusznika. Być może kosztem dla nas będzie tąpnięcie na rynku ropy, ale to nie jest przesądzone. Problem w tym, że wciąż nie ma jasności jak USA widzą Polskę w nowej układance międzynarodowej. Za słowami o naszej ważnej roli, nie idą znane nam konkretne propozycje, a duch Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA sugeruje, że dla administracji D. Trumpa współpraca gospodarcza z Rosją ma duże znaczenie. Jeśli Trump, stosujący brutalne metody oddziaływania politycznego w regionie USA, przymknie oko na podobne metody stosowane przez Rosję czy Chiny, to sytuacja Polski będzie bardzo poważna.

    Stanisław Żaryn

  • Tunele pod granicą. Nowe zagrożenia

    Na granicy Polski z Białorusią Straż Graniczna zidentyfikowała imponujących rozmiarów tunele, które przebiegały pod barierą ochronną i wychodziły po polskiej stronie już za drogą techniczną.

    Zdjęcia mówią same za siebie – mamy do czynienia z budowlą inżynieryjną, która musiała powstać z oparciu o profesjonalne zasoby i sprzęt budowlany. Te tunele musiały zostać zbudowane przez struktury wojskowe rosyjskie i białoruskie, albo przy ich współdziałaniu. Jest jasne, że takich tuneli nie zbudowali migranci, nie powstały one również dla jednorazowego przerzutu ludzi na polską stronę. Należy raczej mówić o systemowym ich użyciu i – co za tym idzie – nowych zagrożeniach.

    Takie tunele (na razie wiadomo o dwóch) mogły służyć do masowego wkradania się do Polski cudzoziemców, ale też do penetrowania naszego państwa przez służby Rosji i Białorusi w ramach działań wywiadowczych. Z tych konstrukcji można korzystać do infiltrowania polskiej strony, obserwacji, czy nawet przenoszenia do Polski materiałów niebezpiecznych. Korzystać z tego mogły służby specjalne, wojsko, siły specjalne. Do Polski mogły przez te tunele trafiać materiały niebezpieczne – materiały wybuchowe, broń. Jednocześnie, tunele umożliwiły zastosowanie mechanizmu usypiania polskiej czujności. Od jakiegoś czasu oficjalne statystyki Straży Granicznej mówią o zmniejszonym naporze na polską granicę. Wygląda na to, że część przeniosła się zwyczajnie pod ziemię.

    Tunele zapewnia gigantyczne możliwości, dlatego ich odkrycie wymaga nowego podejścia do kwestii ochrony granicy. Obecnie należy sprawdzić, czy takich tuneli nie ma więcej, ustalić jak długo funkcjonowały oraz kto i w jaki sposób z nich korzystał. Istnieje bowiem obawa, że zbudowano ich więcej i na co dzień służą do przekraczania granicy. Sytuacja jest niepokojąca, a obecnie na granicy powinno odbyć się skanowanie georadarami, by sprawdzić z jak poważnym zjawiskiem mamy do czynienia. Mamy nowe zagrożenie i musimy na nie odpowiedzieć, ale i realnie ocenić co złego już się zadziało.

    Niestety w ostatnim czasie polski rząd wydaje się uznał, że sytuacja na granicy z Białorusią zaczyna się stabilizować. Premier otworzył przejścia graniczne, wskazując że „na próbę” można luzować zabezpieczenia. Od funkcjonariuszy z kolei słychać, że na granicy stacjonuje obecnie mniej wojska. To czytelne sygnały, które świadczyć mają, że zagrożenia słabną, a sytuacja się uspokaja. Tyle tylko, że to nie jest prawdziwy obraz. Co najwyżej manipulacja i fasada dezinformująca polską stronę. Działania Rosji i Białorusi są kontynuowane, a dodatkowo oba reżimy szukają możliwości wprowadzenia nas w błąd i omijania zabezpieczeń. Są w tym – jak widać – skuteczne.

    Rząd powinien zmienić nasze działania przy granicy z Białorusią, by skutecznie odpowiadać na nowe zagrożenia. Operacja przeciwko Polsce trwa, a jej autorzy do dziś mają potencjał ewolucji taktyki i zaskakiwania polskiej strony.

    Stanisław Żaryn

  • Ostrzeżenia czy zarządzanie strachem?

    Po raz kolejny z Niemiec płyną alarmistyczne głosy w sprawie możliwego ataku Rosji na państwa NATO. Gen. Alexander Sollfrank ostrzegł, że władze w Moskwie mogą „wkrótce” być w stanie przeprowadzić inwazje. To już kolejny sygnał z niemieckiej strony o zagrożeniu. Narracja ze strony Niemiec nie idzie jednak w parze z adekwatnymi działaniami wzmacniającymi potencjał obrony i odstraszania. Powstaje więc pytanie, czy ostrzeżenia mają mobilizować Europę do rozbudowywania potencjału wojskowego i zdolności do obrony czy też są „zachętą” do układania się z Putinem?

    „Rosja może być w stanie przeprowadzić szeroko zakrojony atak na kraje NATO” – ocenił w pierwszych dniach listopada niemiecki gen. Alexander Sollfrank, szef Dowództwa Operacyjnego Bundeswehry. Generał podkreślał, że „pomimo wojny w Ukrainie Rosja wciąż dysponuje bardzo dużym potencjałem militarnym”, co w jego opinii oznacza, że „już dziś jest zdolna do przeprowadzenia ograniczonego regionalnie ataku na terytorium NATO.”

    „Po zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą, jeśli zbrojenia będą kontynuowane bez kontroli, możliwy może stać się atak na NATO na dużą skalę – i to wkrótce – ostrzegł gen. Sollfrank, przedstawiając jednocześnie „Plan Operacyjny Niemcy”, czyli nowy narodowy projekt obrony, zgodny ze strategią regionalną NATO. Plan przewiduje możliwość przemieszczenia się przez Niemcy 800 tys. żołnierzy sojuszniczych, by wzmocnić wschodnią flankę NATO – w ciągu 180 dni. „To nie jest plan wojenny, ale w swej istocie plan zapobiegania wojnie” – dodał gen. Alexander Sollfrank w trakcie dorocznej konferencji Bundeswehry w Berlinie.

    Sollfrank zwrócił także uwagę na strategiczną orientację Rosji, realizowaną od prawie 20 lat, na zmianę architektury bezpieczeństwa w Europie. Generał podkreślił, że NATO może temu przeciwdziałać jedynie poprzez ustalenie „jasnych czerwonych linii” i działanie odstraszające poprzez gruntowne przygotowania.

    Z kolei niespełna miesiąc temu, szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), Martin Jaeger także ostrzegł, że Europa stoi w obliczu możliwej konfrontacji z Rosją. W swoim wystąpieniu przed deputowanymi nadzorującymi działania wywiadu, szef służby ocenił, że Moskwa testuje granice wytrzymałości NATO i dąży do destabilizacji europejskich demokracji.

    Co więcej, Jaeger wyraził przekonanie, że nie można zakładać, iż potencjalny rosyjski atak nastąpi dopiero w odległej przyszłości, gdyż już teraz sytuacja jest napięta, a granice między stanem pokoju a wojny zaczynają się zacierać, co sprawia, że „lodowaty pokój może w dowolnej chwili przerodzić się w gorącą otwartą konfrontację”.

    „Europa, sparaliżowana strachem i bezczynnością, ma zostać doprowadzona do stanu rezygnacji” – ostrzegł szef BND. Co więcej, zauważył on, że nastąpiło znaczne nasilenie stosowania przez Kreml różnego rodzaju metod: manipulacje wyborcze, propaganda, prowokacje, zastraszanie, szpiegostwo, sabotaż oraz naruszanie przestrzeni powietrznej przez drony i samoloty.

    Warto – w tym kontekście – przypomnieć także słowa sprzed roku niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa, który w Bundestagu, apelował o wzmocnienie gotowości bojowej Bundeswehry. „Nie możemy wierzyć, że Putin zatrzyma się na granicach Ukrainy, gdy już tak daleko zajdzie” – mówił szef niemieckiego resortu obrony. „Rosja jest zagrożeniem nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Gruzji, Mołdawii i ostatecznie dla NATO. Musimy zapewnić odstraszanie, aby nie doszło do eskalacji”. Wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji „musimy być gotowi na wojnę do 2029 roku” – stwierdził Pistorius.

    Tego typu głosy naszego zachodniego sąsiada są już niemal codziennością. Ale jaka jest ich intencja i jakie reakcje mają one wywołać? Z jednej strony ostrzeżenia o agresywnych możliwościach Rosji powinny pobudzać do działań na rzecz odstraszania i wzmacniania naszej obronności. Alarmowanie o tym, że Rosja wciąż rozbudowuje swoje zdolności do ataku na inne państwa, a także utrzymuje politykę zakładającą użycie agresji militarnej przeciwko innym krajom byłyby korzystne gdyby wzmacniały działania odstraszające, zarówno w Niemczech jak i Europie. Jednak nie idzie to w parze z niemieckimi działaniami. Berlin wciąż nie prezentuje jednoznacznej linii wobec Rosji. Symboliczne w tym obszarze są działania niemieckie, które zmierzają do ścigania ob. Ukrainy, którym prokuratura RFN chce postawić zarzuty w związku z atakiem na Nord Stream. Działania w tej sprawie są ewidentnie próbą pokazania Rosji, że Niemcy nie chcą palić mostów. Kolejną zresztą. Do dziś Niemcy także nie są zainteresowane odcięciem się choćby Europy od surowców z Rosji, nie wytwarzają presji na rzecz urealnienia sankcji gospodarczych na Rosję, a coraz częściej politycy lokalni i federalni mówią o tym, że z Rosją należy wrócić do negocjacji i rozmów. Liderzy AfD wytwarzają w tej sprawie bardzo szkodliwą presję wznawiając kontakty polityczne ze stroną rosyjską, zaś polityczny mainstream pozostaje niejednoznaczny i nastawiony na politykę, która zapewnia możliwość powrotu do rozmów i negocjacji politycznych z Rosją.

    Obraz działań niemieckich oraz komunikacja dotycząca polityki wobec Rosji i polityki bezpieczeństwa RFN sugeruje, że Berlin wcale nie zamierza stanąć na czele antyrosyjskiego frontu politycznego w Europie licząc na to, że w przyszłości uda się wrócić do stołu negocjacyjnego z Moskwą. To rzutuje na ocenę komunikacji społecznej, która jawić się może jako operacja psychologiczna mająca na celu doprowadzenie do założonych celów politycznych. Celem tym może być wywołanie strachu, niepewności i poczucia zagrożenia, po to, by wytworzyć oczekiwanie, że przywództwo polityczne Niemiec dogada się jakoś z coraz groźniejszą Rosją. W innym wypadku można uznać, że sektor bezpieczeństwa w RFN coraz mocniej rozmija się z niemieckim centrum politycznym, co ma swoje przełożenie na brak spójności przekazu i decyzji politycznych. Oba scenariusze są dla Polski niepokojące. Bowiem istnieje zagrożenie, że wrócą pomysły na porozumienie rosyjsko-niemieckie ponad naszymi głowami i kosztem naszych interesów. To zawsze się źle kończyło…

    Marcin Lidka

  • Czekając na kolejny cios, w uśpieniu…

    Polska jest objęta coraz poważniejszym oddziaływaniem rosyjskich służb specjalnych. Wojnę w cyberprzestrzeni oraz dezinformację uzupełniają już dużo bardziej agresywne oraz skomplikowane operacje wykorzystujące brutalne środki aktywne, z wojną terrorystyczną włącznie.

    Jednocześnie ze wzrostem działań rosyjskich służb wraca ponownie silniejsza kampania oszczerstw wobec Polski bazująca na historycznych kłamstwach – tym razem uderzenie w Polskę widać także z kierunków innych niż rosyjski. To bardzo niepokojące, ponieważ aktualne działania informacyjne podmiotów niemieckich czy izraelskich, mają dużo większe oddziaływanie przeciwko Polsce, a jednocześnie idą w tym samym kierunku co rosyjskie operacje dyfamacyjne, które są wpisane w plan destabilizowania Polski oraz niszczenia naszej podmiotowości.

    Oskarżenia o udział czy współsprawstwo Polski w Holokauście formułowane przez niemieckie czy izraelskie media stanowią dla nas bardzo poważne zagrożenia. Widać tu dokładnie ten sam mianownik – robienie z Polski kraju o zbrodniczej przeszłości, który kiedyś (w rosyjskim przekazie także dziś) stanowił zagrożenie dla Europy. Rosja stosuje metody niszczenia wizerunku Polski od dłuższego czasu, także właśnie na gruncie historycznym licząc zapewne na to, że widoczne w RFN czy Izraelu zainteresowanie aktywnościami niszczącymi wizerunek Polski będą dla Kremla korzystne. Choć inna jest natura i motywacje tych działań, uderzenia informacyjne przeciwko Polsce skutkują tymi samymi zagrożeniami.

    Również niebezpieczne są działania informacyjne osadzone w kontekście rozmów i negocjacji USA-Rosja ws. rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. Już sama sugestia, że w rozmowach tych pojawia się pomysł, by warunki zawieszenia broni miały jakikolwiek wpływ na sytuację bezpieczeństwa w Polsce, czy też ujawnienie konkretnych zapisów dotyczących stacjonowania w Polsce jakichś sił wojskowych – jest ciosem w status Polski w NATO. To pokazuje, że podmiotowość polska w tym zakresie może być poddana negocjacji. Rodzi to wrażenie jasnego sygnału, że Rosja chce decydować o stanie bezpieczeństwa i kształcie gwarancji sojuszniczych Polski. Gdy dodamy do tego decyzję, by wykluczyć Premiera RP z rozmów w formatach europejskich mamy kolejny powód do zmartwienia. Fasada informacyjna budowana w ten sposób sugeruje, że Polska może być obiektem porozumień zawartych ponad naszymi głowami.

    Rosjanie kontynuują jednocześnie szeroko zakrojoną politykę wzmacniania własnego potencjału obronnego oraz potencjału agresji – zarówno wzmacniają nienawiść do Zachodu wśród społeczeństwa rosyjskiego, jak i potencjał agresji rozumianej jako zdolność do działań wojennych przeciwko innym krajom. W sposób widoczny Polska jest na liście potencjalnych celów rosyjskich. Drabina eskalacyjna w działaniach przeciwko RP jest wciąż niewysycona.

    Na tle powyższych stwierdzeń sytuacja wewnętrzna w Polsce staje się bardzo poważna. Mamy w kraju eskalację politycznej wojny wewnętrznej, nieskuteczny rząd w obszarze polityki bezpieczeństwa, premiera upartyjniającego zagrożenia ze strony obcych służb, używającego wobec opozycji porównań do sabotażystów obcego państwa, a w realnych działaniach politycznych szereg decyzji i aktywności niszczących potencjał polskich służb będących od lat na wojnie z Rosją i Białorusią. Dodatkowo orzeczenia sądowe i działania prokuratury dowodzą, że Polska nie jest w stanie skutecznie walczyć z rosyjskimi aktami dywersji, sabotażem, czy operacjami wywiadu – jako państwo źle je oceniamy, bagatelizujemy zagrożenia, nie wykorzystujemy decyzji sądowych do realizowania naszych interesów, choćby związanych z odstraszaniem potencjalnych agresorów. Wbrew rządowej propagandzie, państwo polskie bynajmniej nie działa jak „w erze przedwojennej”, a wiele wadliwych decyzji i luk w systemie bezpieczeństwa wynika wprost z działań administracji rządu, którego szef (premier Donald Tusk) coraz częściej sięga po wojenną retorykę.Zderzenie z rzeczywistością w wielu miejscach pokazuje pustosłowie.

    Kolejnym problemem polskiego państwa stają się działania, które prowadzą do rozłożenia kraju na poziomie partyjno-politycznym. Koalicja rządząca składa się i promuje osoby przez lata penetrowane mentalnie przez rosyjski punkt widzenia, które w różnych miejscach odpowiadały za wadliwe działania korzystne dla Rosji, czy to za czasów rządów PO-PSL, czy też za czasów bycia w opozycji, która – głównie PO – korzystała z działań prorosyjskich w ramach walki politycznej. To zawsze jest identyfikowane przez Rosjan jako wrażliwość psychologiczna, która pozwala na rozgrywanie w przyszłości. Słowem, mamy u sterów władzy wiele osób, do których rosyjski wywiad ma swoisty klucz, wynikający z ich wcześniejszych uwarunkowań. To tworzy bardzo niepokojące słabości RP. Skalę zagrożeń uzupełnia coraz silniejsza aktywność w polskiej polityce ugrupowań i polityków, którzy formułują jawnie prorosyjskie tezy. Są oni coraz głośniejszym marginesem w Polsce, a w przyszłości mogą stanowić kluczową siłę dla tworzenia rządu (!). Już dziś stanowią grupy mające destabilizujący wpływ na Polskę i infekujące polską opinię publiczną treściami korzystnymi dla Kremla. Polityczne prowokacje takich polityków jak choćby Grzegorz Braun stanowią z kolei dla różnych, także międzynarodowych, mediów okazję do kampanii informacyjnych realizujących opisany już powyżej wątek deprecjonowania Polski.

    Narastają obecnie zjawiska wielodomenowego osłabiania Polski, prezentowania jako kraju niestabilnego, niewiarygodnego członka NATO, a także działania paraliżujące możliwości realnego i podmiotowego działania RP na arenie międzynarodowej. Wewnętrzne spory rzutują na politykę, sterowność państwa, realnie blokując możliwość prowadzenia skutecznej polityki adekwatnej do skali zagrożeń. Polska wykorzystuje własne zasoby do niszczenia potencjału działań na rzecz własnych interesów, a także niszczy możliwości systemu bezpieczeństwa narodowego RP. W tym samym czasie świat rozmawia o poważnych zmianach strategicznych, kształtuje się nowa priorytetyzacja polityki NATO, UE, wielu ważnych państw na świecie, a nasz główny wróg prowadzi grę ponad naszymi głowami, a dotyczącą naszej suwerenności, jednocześnie szykując się do poważnych i agresywnych działań przeciwko Zachodowi w nadchodzących latach.

    Skala zagrożeń rośnie, a w Polsce rośnie skala państwowej degrengolady. Tworzy to śmiertelnie niebezpieczną mieszankę, która powinna pobudzać refleksję polskiego społeczeństwa i być w centrum debaty publicznej. Niestety tak nie jest. Czekamy w uśpieniu…

    Stanisław Żaryn

  • Rosja nie obawia się reakcji NATO!

    Rosyjska wojna hybrydowa przyspiesza i opiera się na coraz poważniejszych narzędziach. Zwykłe szczęście, co przyznają nawet rządzący, sprawiło, że w ostatnich dniach nie doszło do dramatu i śmierci polskich pasażerów. Ale wiele wskazuje na to, że to może być jedynie kwestia czasu…

    Akty sabotażu i dywersji dokonane w ostatnich dniach przeciwko Polsce są wciąż w centrum debaty publicznej. Nie jest to zaskoczeniem, bowiem tym razem działania rosyjskie generują już masowe zagrożenia dla obywateli RP. Polska kolei stała się celem ataku o charakterze terrorystycznym. Jak informował rząd oraz spółki kolejowe, zniszczenia infrastruktury kolejowej stanowiły realne zagrożenia dla pociągów, którymi podróżowało kilkaset osób. Wielu z nich mogło bardzo poważnie ucierpieć, gdyby Rosjanie dopięli swego.

    W Polsce trwać będzie debata na temat okoliczności prowadzonych przeciwko Polsce działań. Trwa śledztwo, trwa dyskusja publiczna. Dotyczy, i nic dziwnego, nie tylko sposobu działania rosyjskich służb, ale także luk w systemie bezpieczeństwa, które zostały ujawnione w ostatnim czasie. Minie zapewne jeszcze sporo zanim uda się wyjaśnić, opisać i przeanalizować wszystkie okoliczności działania polskiego państwa i służb. Jednak nie możemy zapomnieć, że najważniejsze co należy analizować to działania i plany Rosji. Sabotaż na polskiej kolei jest bowiem elementem układanki, którą widać od dawna. Kreml już w 2021 roku zaczął realizować operacje mające na celu fizyczną destabilizację polskiego państwa. Rozpoczęła się agresja na granicy z Białorusią. Od 2022 roku rosyjskie działania w sposób bezpośredni i pośredni mocniej destabilizują RP, choćby w związku z rosyjską pełnoskalową agresją przeciwko Ukrainie. W 2023 roku ABW zidentyfikowała siatkę szpiegowską, która miała przygotowywać akty dywersji przeciwko polskiej kolei i transportom wojskowym na Ukrainę. W 2024 roku służby specjalne polskie i sojusznicze ujawniły operację rosyjską, której celem było wywołanie katastrofy lotniczej nad Europą. Obecnie wywiad Rosji generuje masowe zagrożenie dla pasażerów polskich pociągów. Rosyjskie działania generują coraz poważniejsze wyzwania i zagrożenia. Są prowadzone w oparciu o długofalowe plany zaostrzenia działań wywiadowczych przeciwko Polsce. Dziś widać już wyraźnie, że Rosjanie liczą się z tym, że ich działania na terenie RP będą prowadziły do śmierci polskich obywateli!

    To oznacza, że linia akceptacji kosztów politycznych, które trzeba będzie ponieść w reakcji na działania przeciwko NATO, przesuwa się bardzo mocno na niekorzyść Polski. To zły sygnał, który powinien zostać odczytany przez władze RP, ale także całą wspólnotę NATO. Rosyjska decyzja, by wytworzyć masowe zagrożenie terrorystyczne przeciwko krajowi Sojuszu pokazuje, że Rosja ocenia projektowaną reakcję na taką operację jako słabą. Zakładana przez rosyjskie służby reakcja Polski i całego NATO nie stanowi dla Moskwy czynnika odstraszającego. To jest KLUCZOWY problem, z jakim jako cała wspólnota Sojusznicza musimy się zmierzyć!

    Dzięki błędom rosyjskich operatorów, albo szczęściu, mamy krótkie okienko czasowe, by natychmiast wyciągnąć z tego wnioski. Rosja widzi słabość Sojuszu. A to będzie napędzało jej działania agresywne. Jeśli nasza postawa nie zmieni oceny rosyjskiej kolejna próba dokonania zamachu na Polaków jest tylko kwestią czasu. Wchodzimy więc w okres coraz poważniejszych zagrożeń. A nie widać, by państwo polskie było na to przygotowane.

    Stanisław Żaryn

Instytut Bezpieczeństwa Narodowego

Numer KRS: 0001117730
NIP: 1182288207
REGON: 52923234700000
Adres: Aleja Zjednoczenia 50/U1
01-801 Warszawa

e-mail: kontakt@fibn.pl