-
Gubimy zdolność reagowania
Rozpętana przez środowisko Platformy Obywatelskiej w czasach opozycji, a teraz kontynuowana przez rząd i koalicję parlamentarną, nagonka na służby specjalne osłabia Polskę i sprawia, że wytracamy zdolność do ochrony interesów RP. Koniec końców zapłacą za to Polacy.

Ostatnie głośne sprawy związane z ustaleniami amerykańskich służb kontrwywiadowczych stawiają sprawę jasno – nowoczesna walka z obcymi wywiadami to w dużej mierze wojna na technologie i zdolność do ich ofensywnego stosowania. To dzięki temu amerykańskim służbom udało się przechwycić dowody dotyczące powstania w Rosji nowej jednostki rosyjskich służb specjalnych oraz sposobu jej działania. Wykryto, że rosyjski wywiad używa firmy zbrojeniowej do ukrywania agresywnej jednostki wywiadowczej, której zadaniem są m. in. egzekucje i inne operacje z zakresu środków aktywnych. Uplasowanie i nowy sposób zarządzania oddziałem dać miał Rosji elastyczność i łatwość do operowania przeciwko Zachodowi. Jednostkę udało się rozpoznać i zneutralizować, ponieważ służby amerykańskie były w stanie spenetrować kanały komunikacji i je przechwycić. Dzięki temu ustalono, jak działa wskazany oddział, jakie ma zadania i kto w nim służy. Udało się też namierzyć jednego z funkcjonariuszy, ustalić tożsamość jego agenta, a potem zatrzymać go w USA.
Inny przykład – FBI ogłosiło, że zidentyfikowało rosyjską operację, której celem jest przejmowanie kont szyfrowanych komunikatorów telekomunikacyjnych. W ramach wojny hybrydowej rosyjski wywiad przejmuje te zasoby, używa do kompromitowania konkretnych osób, ale też do oddziaływania psychologicznego oraz rozpoznania środowisk wpływowych na Zachodzie, będących w stałym centrum zainteresowania Rosji i jej sojuszników. Szef FBI wydał w tej sprawie ostrzeżenie i wskazał, że służba zgromadziła informacje o przebiegu rosyjskiej operacji.
Znaczenie nowoczesnych technologii w systemie bezpieczeństwa narodowego rośnie z dnia na dzień, a rozwój sztucznej inteligencji czy technologii kwantowych napędzi te zagrożenia jeszcze mocniej. Świat i wyzwania zmierzają coraz mocniej do technologizacji wojny wywiadowczej. Dotyczy to w sposób oczywisty także Polski, która dziś jest w centrum działań wywiadowczych kierowanych przeciwko nam przez służby rosyjskie, białoruskie oraz wiele innych.
Na tym tle widać dokładnie skalę szkód, jakich dokonano w Polsce w ostatnich latach. Do dziś prowadzona jest nagonka na legalne i zgodne z prawem działania polskich służb specjalnych. Sprawa tzw. Pegasusa, która posłużyła politykom dzisiejszej opozycji do walki przeciwko poprzedniemu rządowi, dziś jest kontynuowana. Rządzący próbują dowieść prawdziwości swoich tez, ale jednocześnie sami przyznają, że wszystkie działania służb specjalnych były zgodne z procedurami i prawem. Uwikłani w sprzeczności, z których nie mogą się wydostać, zaczęli prowadzić nagonkę na stosowanie nowoczesnych technologii w ogóle, co prowadzi do niszczenia ludzi odpowiedzialnych za politykę bezpieczeństwa w ostatnich latach, ataków na legalne ofensywne działania służb specjalnych, ale także – prowadzi do osłabienia technologicznego polskich służb, którym dziś tłumaczy się, że nowoczesne technologie są „skandalem”, są „kompromitacją”. Wytwarza się w służbach niechęć do stosowania ofensywnych technik operacyjnych, choć ich wykorzystanie nie tylko jest zgodne z prawem – jest wręcz powinnością i obowiązkiem z uwagi na naturę zadań, jakie przypisano służbom specjalnym.
Sytuacja jest bardzo niepokojąca. W chwili gdy skala zagrożeń rośnie oraz przyspiesza wojna wywiadowcza przeciwko Polsce, a skuteczność kontrwywiadu i neutralizacja zagrożeń coraz częściej zależy od natychmiastowych ofensywnych działań służb państw Zachodu, Polska jest coraz bardziej uwikłana w kryzys technologiczny w służbach specjalnych. To się musi źle skończyć. A brak zdolności państwa polskiego do użycia nowoczesnych technologii w systemie bezpieczeństwa narodowego prędzej czy później odbije się na Polakach. Samobójcza polityka rządzących musi natychmiast ulec korekcie.
Stanisław Żaryn

-
CBA zatrzymało oligarchizację i żerowanie na Polsce
Niechęć, czy wręcz nienawiść, obecnej koalicji rządzącej do CBA jest głęboko zakorzeniona. Przypomnijmy – postulat likwidacji Biura został wpisany jako jeden z niewielu konkretów do umowy koalicyjnej. Rząd trwa w uporze, próbując realizować tę zapowiedź. Skąd ta determinacja? Na pewno wynika to z wielu problemów ludzi ze środowiska obecnej koalicji, którzy w wyniku działań CBA mieli stawiane zarzuty. Śledztwa Biura wielokrotnie dotykały ludzi związanych wprost lub środowiskowo z obecną koalicją. Jednak wydaje się, że tu chodzi o coś więcej.

Powstanie CBA nie tylko pozwoliło zacząć realną walkę z korupcją w Polsce – wszechobecną do 2006 roku. To ta służba pozwoliła wyplenić te szalenie niszczące praktyki. Szło to w parze ze zmianami społecznymi i świadomością – bez CBA byłoby trudniej rozpocząć realną walkę w tej mierze. Jednak CBA dokonało też innego przełomu – zatrzymało proces pełzającej oligarchizacji Polski. Uderzyło w interesy i powiązania, które pozwalały przez lata żerować na majątku publicznym i dorabiać się na szkodliwych dla RP mechanizmach współpracy gospodarczej. Drenaż państwa trwał w najlepsze i był traktowany przez niektóre środowiska jako oczywisty modus operandi w działalności gospodarczej. CBA postawiło temu tamę, nie tylko ścigając korupcję, ale też wykorzystując zasoby analityczne czy kontrolne do walki o interesy ekonomiczne RP. Historia działań CBA wobec spółki Autostrada Wielkopolska jest dobitnym przykładem, jak to wyglądało w praktyce.
Przypomnijmy, to właśnie CBA przeprowadziło wstępną kontrolę dotyczącą sposobu finansowania i współpracy Skarbu Państwa ze spółką Autostrada Wielkopolska, zarządzającą autostradą A2. W ramach partnerstwa publiczno-prywatnego spółka budująca drogę otrzymała potem koncesje na jej użytkowanie, co wiązało się z opłatami. Opłaty te, tzw. opłaty za dostępność, miały wpływać na konto spółki niezależnie od realnego użytkowania autostrady. Mechanizmy opłaty zostały opracowane w sposób, jak się okazało, niekorzystny dla RP. W wyniku prac CBA oraz dalszych kontroli wykazano, że umowa zawarta między Skarbem Państwa a prywatną spółką prowadzi do wypłacania nienależnych pieniędzy. Mieliśmy do czynienia z umową, którą podpisano z rażącym brakiem dbałości o interes państwowy. Przez lata funkcjonowały rozwiązania, które powodowały nieuzasadnione zyski spółki. Mowa o gigantycznych kwotach – po kontrolach wykazano, że Autostrada Wielkopolska ma zwrócić do Skarbu Państwa ponad 1,3 mld złotych. Ostatecznie decyzje w tej sprawie otarły się o międzynarodowe trybunały. Koniec końców pieniądze – dokładnie 895 mln złotych – trafiły na konta Skarbu Państwa.
To historia symboliczna, która pokazuje działania CBA na rzecz interesów ekonomicznych Polski. A takich historii jest znacznie więcej. Biuro miało realne narzędzia do walki z oligarchizacją kraju. I z nich korzystało, uderzając w interesy środowisk prowadzących biznes często na styku gospodarki i polityki. Niestety równie często w sposób niekorzystny dla Polski, polskiej gospodarki i budżetu. Działania CBA prowadzone jedynie wobec spółki Autostrada Wielkopolska kosztowały jednego z najbogatszych ludzi w Polsce niemal 1 miliard złotych. Tyle musiał zwrócić. Tyle wcześniej zarobił, jak wykazano, w sposób nieuzasadniony.
Niechęć i nienawiść wobec CBA to nie tylko kwestia indywidualnych historii polityków ze środowiska obecnego rządu. To również niechęć tych, którzy przez wiele lat III RP liczyli na łatwość, z jaką można ogrywać państwo prowadząc swoje biznesy. Sprawnie i efektywnie działające CBA jest barierą nie tylko dla łapówkarzy, ale również stawia tamę szkodliwym dla RP działaniom żerującym na Polsce. Być może ta zadra jest dużo poważniejsza niż cokolwiek innego.
Stanisław Żaryn

-
Zniszczenie cyberpolicji przyspiesza? Niepokojąca nominacja
Rządowe plany wobec Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości Policji, opisane w opracowaniu Fundacji IBN, budziły niepokój dotyczący przyszłości tej ważnej jednostki. Niestety wskazanie nowego Komendanta nie tylko potwierdza przypuszczenia, ale wręcz wskazuje na dramatyczny kierunek, jaki obiera rząd.

Wojciech Olszowy, który został właśnie zaprezentowany jako nowy Komendant CBZC, ma słabą opinię w środowisku. I choć funkcjonariuszem jest od lat, wskazuje się, że raczej niczym specjalnym się nie wyróżnił. Co więcej, niektóre jego misje kończyły się potrzebą jego nagłego pozbycia się w związku z brakiem profesjonalizmu, rażącą nieskutecznością i brakiem umiejętności zarządzania. W ostatnim czasie trwała podróż Olszowego przez różne instytucje, w których na chwilę zaczynał służbę. Odszedł na emeryturę jako Zastępca Szefa CBŚP, media twierdziły, że jednak wraca do Policji, gdzie zajmie się tworzeniem jednostki antykorupcyjnej (która miała przejąć zadania CBA po likwidacji Biura), potem trafił do CBA, wrócił do CBŚP, a dziś trafił do CBZC. Nie budzi to zaufania, raczej wskazuje na poszukiwanie jakiejś „fuchy” dla osoby z odpowiednimi rekomendacjami.
Niestety wszystko wskazuje na to, że głównym zadaniem nowego Szefa jest przyspieszenie budowy w Policji nowej jednostki – Narodowego Biura Śledczego, co jest wśród funkcjonariuszy przyjmowane jako zapowiedź likwidacji CBZC. Nominacja dla Olszowego może to przyspieszyć, o czym świadczy choćby fakt, że nie zajmował się on w przeszłości zwalczaniem cyberprzestępczości (jeden krótkotrwały epizod, nieudany zresztą), a raczej innymi zadaniami. Jak informuje RMF 24 Olszowy ma wprawdzie zaliczone… studia podyplomowe z zakresu cyberbezpieczeństwa, ale to jednak za mało, by przejąć odpowiedzialność za sprawnie funkcjonującą jednostkę Policji zajmującą się tym specjalistycznym zadaniem, jakim jest rozpoznawanie i zwalczanie cyberprzestępczości.
Nominacja Olszowego wpisuje się w opisany na stronach Fundacji IBN proces rozmycia CBZC w nowej strukturze, która ma powstać głównie na bazie CBŚP. Wydaje się, że Komendant Olszowy w tym momencie został nominowany nieprzypadkowo. Olszowy wywodzi się z CBŚP, w którym służył jako funkcjonariusz kryminalny, zajmował się m. in. werbunkiem. Realizował różne zadania, ale nie związane z cyber. Tu uchodzi za mało doświadczonego. Ale za to zna się dobrze z Komendantem Głównym Policji, który też jest z CBŚP. I być może to jest główny plus. Bowiem od dłuższego czasu gen. Marek Boroń patrzył krzywo na Adama Cieślaka, Szefa CBZC i szukał sposobu, by się go pozbyć. Samo powołanie CBZC też było nie w smak wielu osobom w Policji, choćby z uwagi na szczególne uwarunkowania kadrowe, naborowe i finansowe. Sukcesy i dorobek CBZC trzymały Cieślaka na stanowisku mimo widocznej od dawna presji. Teraz coś musiało się zmienić.
Obecna nominacja zwiastuje przyspieszenie w procesie zwijania CBZC. To kolejny sygnał o degradacji jednostki działającej w obszarze kluczowym dla bezpieczeństwa państwa, który należy wspierać. CBZC potrzebuje wzmocnienia i utrzymania odrębności. Niestety sygnały świadczą o obraniu zupełnie innej drogi. Morale wśród funkcjonariuszy CBZC od dawna były słabe, obecnie są fatalne. Niestety już teraz odbija się to na systemie cyberbezpieczeństwa RP.
Stanisław Żaryn

-
Nowy „ambasador”, stare metody
Władimir Putin wskazał nowego ambasadora Rosji w Polsce. Gieorgij Michno zastąpić ma Siergieja Andriejewa, który w grudniu 2025 roku przestał pełnić misję „ambasadora” w Polsce. Zmiana wydaje się ważna i znamienna. Niestety spodziewać się można większej agresywności i ofensywności „placówki dyplomatycznej” w RP.

Andriejew był wieloletnim ambasadorem w Polsce. Wielokrotnie zachowywał się arogancko i butnie, prezentując oficjalne rosyjskie kłamstwa na najważniejsze tematy. Polską pogardzał, jego rys psychologiczny wskazywał, że misja w RP była dla niego deprecjonująca. Liczył na zupełnie inną placówkę, która zapewni lepsze warunki życia codziennego, a także przyjemne zakończenie misji „dyplomatycznych”. Z czasem coraz częściej dawał znać, że czuje się wypalonym niewolnikiem, zmuszonym do pozostawania w kraju, którego osobiście nienawidzi. W związku z działaniami sankcyjnymi podejmowanymi od 2022 roku przez Polskę jego aktywność została mocno utrudniona. W wyniku działań rządu PiS został pozbawiony wsparcia oficerów służb wywiadowczych Rosji udających „dyplomatów” – przypomnijmy, że w marcu 2022 roku wydalono z Polski WSZYSTKICH zidentyfikowanych oficerów służb rosyjskich.
Zgodnie z decyzją Kremla nowym „ambasadorem” w Polsce ma być Gieorgij Michno (na razie nie wiadomo nic o reakcji polskiego MSZ w tej sprawie). Jego nominację już raz ogłosiły media rosyjskie, jak tłumaczono – przez pomyłkę. Dziś widać, że mógł to być test, by sprawdzić jak polska strona przyjęłaby taką nominację. Obecnie Moskwa oficjalnie wysyła Michno do Warszawy. Ta decyzja zwiastuje próbę odbudowy potencjału rosyjskiej „ambasady” w Polsce. Niestety będzie się to wiązało ze wzmocnieniem operacji wywiadowczych przeciwko RP. W bazie danych zgromadzonych przez ukraińskich aktywistów Michno jest wskazany jako pracownik/funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu. Wskazuje się na jego powiązania z Wydziałem A Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR), a jego misje „dyplomatyczne” są opisywane jako przykrywka. Fakt, że był wysyłany przez Moskwę do USA, ONZ, Francji czy Wiednia wskazuje na jego silne umocowanie wśród oficerów udających dyplomatów. Wskazuje to również na prowadzenie przez Michno działań operacyjnych na najważniejszych kierunkach, uchodzących za strategiczne dla Rosji.
Oficjalnie, co niestety przedostało się również do polskich mediów, Michno jest opisywany jedynie jako pracownik MSZ związany z niewiele mówiącym Departamentem Nowych Wyzwań i Zagrożeń MSZ. Michno przez jakiś czas pełnił funkcję Dyrektora tego Departamentu. Dlaczego to ważne? Bowiem ta jednostka MSZ Rosji jest zaangażowana w ofensywne działania prowadzone pod przykryciem dyplomatycznym. W dostępnych publicznie materiałach dedykowanych studentom ten Departament został szczegółowo opisany, jako jednostka prowadząca działania z zakresu przeciwdziałania: terroryzmowi i ekstremizmowi, przestępczości zorganizowanej, finansowaniu terroryzmu, piractwu i nielegalnym zajęciom statków, handlowi narkotykami. Jeden z takich opisów wskazuje, że pracownicy Departamentu prowadzą w terenie „pracę informacyjną i analityczną”, w tym: „gromadzą i przetwarzają informacje zarówno online, jak i na miejscu; przygotowują materiały analityczne na temat aktualnych zagrożeń; doradzają rosyjskim organom ścigania w zakresie szans i ryzyka współpracy międzynarodowej”. „Nawet w obliczu konfrontacji politycznej z wieloma krajami, departament częściowo utrzymuje profesjonalne kanały interakcji ze swoimi zagranicznymi kolegami – ponieważ terroryzm, ekstremizm i przestępczość zorganizowana stanowią zagrożenie dla wszystkich państw, niezależnie od ich stanowiska politycznego” – czytamy w opisie. Już sam język i metodologia sugeruje, że mamy do czynienia z jednostką, której działania wykraczają poza sferę działań urzędniczych i dyplomatycznych. W istocie aktywność tego właśnie Departamentu jest koherentna z działaniami wywiadowczymi prowadzonymi przez Rosję również przy pomocy jednostek analogicznych do Zachodnich instytucji urzędowych. Mowa więc nie o „dyplomacji”, ale ofensywnych działaniach wywiadowczych, które są dziś prowadzone także przez struktury udające „służby dyplomatyczne”.
Należy stwierdzić więc jasno – Rosja wysyła do Polski nowego „ambasadora”, który jest zaangażowany w działania wywiadowcze przeciwko Zachodowi, był wysyłany do obsługi „polityki zagranicznej” oraz operacji wywiadowczych na kierunkach strategicznie istotnych dla Rosji i ma realizować misję w Polsce w okresie, gdy rosyjskie operacje wywiadowcze stają się coraz bardziej agresywne i obierają już formę wojny terrorystycznej. Należy wskazać, że taka kandydatura ma charakter prowokacyjny. Jeśli Polska się na nią zgodzi, misja nowego „ambasadora” będzie wiązała się z próbą wzmocnienia działań wywiadowczych i terrorystycznych przeciwko Polsce. Jeśli Polska się nie zgodzi, zapewne zostaniemy oskarżeni o łamanie prawa międzynarodowego, dobrego obyczaju. A być może także zostaniemy obarczeni winą za zerwanie stosunków państwowych między Polską i Rosją. Musimy mądrze rozegrać tę sytuację, by wyrwać się z pułapki. Co powinno przeważyć? Potrzeba głębszych analiz, ale pewne jest, że zgoda na taką kandydaturę będzie odwróceniem logiki działań z czasów poprzedniego rządu, którego decyzja o masowym wydaleniu rosyjskich „dyplomatów” wydatnie obniżyła możliwości prowadzenia klasycznej pracy wywiadowczej przeciwko Polsce i zmusiła do zmian sposobu działania.
Stanisław Żaryn

-
Rosyjska agresja narasta a Polska w uśpieniu
Czy zaganiani w polityczno-partyjnych sporach jesteśmy w stanie realnie ocenić sytuację Polski? Widzimy narastające zagrożenia? Czy debata sprzyja przygotowaniu społeczeństwa na kryzysy? Czy wiemy dlaczego świat zaczyna coraz głośniej ostrzegać przed wojną? I dlaczego perspektywa potencjalnego ataku Rosji na NATO wciąż się przybliża?

Dziś w mediach pojawia się informacja o masowej skali powoływania rezerwistów na Białorusi. Sprawa wymknęła się spod kontroli propagandy wywołując panikę. W Rosji z kolei, jak przekonują eksperci amerykańskiego The ISW, Putin i propaganda przygotowują społeczeństwo do kolejnej fali poboru i mobilizacji. W Polsce eksperci, np. DISI, od dłuższego czasu mówią o tym, że Kreml dokonał korekty przekazu propagandowego, przygotowując opinię publiczną na stan ciągłych wyrzeczeń związanych z wojną, czy „operacją specjalną” jak mówi propaganda Kremla. W sposób oczywisty Rosja będzie nie tylko kontynuowała wojnę przeciwko Ukrainie, ale wręcz może mobilizować kolejne zasoby do działań agresywnych na nowych kierunkach. Pamiętajmy, bo wciąż trzeba o tym mówić, że rosyjskie cele są aktualne: pokonać Ukrainę, przejąć i wykorzystać całe jej zasoby, zniszczyć NATO w obecnym kształcie, stworzyć szarą strefę w Europie Środkowej. Ten plan Putin realizuje od dawna. Choć mówił o tym otwarcie, Zachód do dziś nie jest w stanie skutecznie walczyć z rosyjskimi interesami i rosyjskim imperializmem.
Sygnały wysyłane przez Rosję są jednoznaczne od dłuższego czasu. Moskwa szykuje się na dużo poważniejsze starcie, z Zachodem. Mówią o tym rosyjskie strategie, doktryna, analitycy. A od 2022 roku świadczy o tym choćby sposób działania Rosji, która przeszła na tryb wojenny – rozbudowuje armię, wzmacnia przemysł zbrojeniowy, agresję wobec Zachodu. I przygotowuje społeczeństwo do warunków wojny z NATO! Zachód wciąż działa, jakby nie widział tych sygnałów. Niestety w Polsce też brakuje debaty na ten temat. Rosja tymczasem robi swoje i staje się groźna. Nie tyle przez swój realny potencjał, ile przez determinację, wykorzystywanie słabości Zachodu, operacje decepcyjne, wykorzystywanie luk w systemie bezpieczeństwa, podatności i wielu innym czynnikom, które grają na Rosję. Do dziś niestety Zachód nie jest w stanie realnie ocenić Rosji. Zbyt często zamykamy się choćby w logice działań państw Zachodu, do których Rosja w ogóle nie przystaje. To między innymi przez takie błędy Zachód nie przygotował się na agresję Rosji przeciwko Ukrainie w 2022 roku.
Rosja stanowi na lata wyzwanie i zagrożenie. Jest zainteresowana konfrontacją przeciwko NATO. Forma tej konfrontacji będzie zależała od aktualnych uwarunkowań. Realnie ocenić to będzie można tylko przy pomocy zaawansowanych działań wywiadowczych. Jednak należy zakładać, że Rosja będzie prowadziła coraz agresywniejsze działania przeciwko Polsce, łącznie z próbami organizowania ataków terrorystycznych, dywersji, czy prób eliminacji osób publicznych, a jednocześnie będzie testowała NATO, by wyczuć kiedy opłaca się zaatakować. Takie powinno być podejście państw wschodniej flanki. Czy to w Polsce rozumiemy? Wydaje się, że brakuje takiej refleksji. Brakuje debaty, brakuje realnego przedstawienia jak Polska ocenia sytuację. Na co mamy się jako społeczeństwo szykować i do czego przygotowywać. Nie jak i gdzie uciekać, gdy kryzys będzie narastał, tylko jak wesprzeć państwo w momentach kryzysu. Nie po to, by siać panikę, ale by rozumieć i wiedzieć, że środowisko rządzących w Polsce (Prezydent, rząd, opozycja) widzą powagę sytuacji i zagrożeń zewnętrznych. I mają na nie odpowiedź.
Wszystko wskazuje, że dziś jesteśmy w przededniu poważnej operacji militarnej w zupełnie innej części świata. USA gromadzą duże siły wokół Iranu. Mówi się o ataku lada chwila, a siły amerykańskie wskazują, że działania zaplanowano na dużo większą skalę niż ostatnio. Jednym ze scenariuszy rozważanym w tej chwili powinno być ryzyko wciągnięcia USA w przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie po to, by otworzyć możliwości ataków Chinom i Rosji. Czy to scenariusz możliwy? Takie ryzyko istnieje. Wracam więc do pytania – czy jesteśmy przygotowani, jako system bezpieczeństwa narodowego, społeczeństwo, liderzy, do szybkiego i nagłego kryzysu bezpieczeństwa w naszym regionie? Jeśli na czele naszego państwa nie będzie odpowiedzialnych ludzi wykraczających myślami poza plemienną walkę, nie będziemy w stanie ruszyć tej sprawy na poważnie…
Stanisław Żaryn


Instytut Bezpieczeństwa Narodowego
Numer KRS: 0001117730
NIP: 1182288207
REGON: 52923234700000
Adres: Aleja Zjednoczenia 50/U1
01-801 Warszawa
e-mail: sekretariat@fibn.pl


