-
Ostrzeżenia czy zarządzanie strachem?
Po raz kolejny z Niemiec płyną alarmistyczne głosy w sprawie możliwego ataku Rosji na państwa NATO. Gen. Alexander Sollfrank ostrzegł, że władze w Moskwie mogą „wkrótce” być w stanie przeprowadzić inwazje. To już kolejny sygnał z niemieckiej strony o zagrożeniu. Narracja ze strony Niemiec nie idzie jednak w parze z adekwatnymi działaniami wzmacniającymi potencjał obrony i odstraszania. Powstaje więc pytanie, czy ostrzeżenia mają mobilizować Europę do rozbudowywania potencjału wojskowego i zdolności do obrony czy też są „zachętą” do układania się z Putinem?

„Rosja może być w stanie przeprowadzić szeroko zakrojony atak na kraje NATO” – ocenił w pierwszych dniach listopada niemiecki gen. Alexander Sollfrank, szef Dowództwa Operacyjnego Bundeswehry. Generał podkreślał, że „pomimo wojny w Ukrainie Rosja wciąż dysponuje bardzo dużym potencjałem militarnym”, co w jego opinii oznacza, że „już dziś jest zdolna do przeprowadzenia ograniczonego regionalnie ataku na terytorium NATO.”
„Po zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą, jeśli zbrojenia będą kontynuowane bez kontroli, możliwy może stać się atak na NATO na dużą skalę – i to wkrótce – ostrzegł gen. Sollfrank, przedstawiając jednocześnie „Plan Operacyjny Niemcy”, czyli nowy narodowy projekt obrony, zgodny ze strategią regionalną NATO. Plan przewiduje możliwość przemieszczenia się przez Niemcy 800 tys. żołnierzy sojuszniczych, by wzmocnić wschodnią flankę NATO – w ciągu 180 dni. „To nie jest plan wojenny, ale w swej istocie plan zapobiegania wojnie” – dodał gen. Alexander Sollfrank w trakcie dorocznej konferencji Bundeswehry w Berlinie.
Sollfrank zwrócił także uwagę na strategiczną orientację Rosji, realizowaną od prawie 20 lat, na zmianę architektury bezpieczeństwa w Europie. Generał podkreślił, że NATO może temu przeciwdziałać jedynie poprzez ustalenie „jasnych czerwonych linii” i działanie odstraszające poprzez gruntowne przygotowania.
Z kolei niespełna miesiąc temu, szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), Martin Jaeger także ostrzegł, że Europa stoi w obliczu możliwej konfrontacji z Rosją. W swoim wystąpieniu przed deputowanymi nadzorującymi działania wywiadu, szef służby ocenił, że Moskwa testuje granice wytrzymałości NATO i dąży do destabilizacji europejskich demokracji.
Co więcej, Jaeger wyraził przekonanie, że nie można zakładać, iż potencjalny rosyjski atak nastąpi dopiero w odległej przyszłości, gdyż już teraz sytuacja jest napięta, a granice między stanem pokoju a wojny zaczynają się zacierać, co sprawia, że „lodowaty pokój może w dowolnej chwili przerodzić się w gorącą otwartą konfrontację”.
„Europa, sparaliżowana strachem i bezczynnością, ma zostać doprowadzona do stanu rezygnacji” – ostrzegł szef BND. Co więcej, zauważył on, że nastąpiło znaczne nasilenie stosowania przez Kreml różnego rodzaju metod: manipulacje wyborcze, propaganda, prowokacje, zastraszanie, szpiegostwo, sabotaż oraz naruszanie przestrzeni powietrznej przez drony i samoloty.
Warto – w tym kontekście – przypomnieć także słowa sprzed roku niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa, który w Bundestagu, apelował o wzmocnienie gotowości bojowej Bundeswehry. „Nie możemy wierzyć, że Putin zatrzyma się na granicach Ukrainy, gdy już tak daleko zajdzie” – mówił szef niemieckiego resortu obrony. „Rosja jest zagrożeniem nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Gruzji, Mołdawii i ostatecznie dla NATO. Musimy zapewnić odstraszanie, aby nie doszło do eskalacji”. Wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji „musimy być gotowi na wojnę do 2029 roku” – stwierdził Pistorius.
Tego typu głosy naszego zachodniego sąsiada są już niemal codziennością. Ale jaka jest ich intencja i jakie reakcje mają one wywołać? Z jednej strony ostrzeżenia o agresywnych możliwościach Rosji powinny pobudzać do działań na rzecz odstraszania i wzmacniania naszej obronności. Alarmowanie o tym, że Rosja wciąż rozbudowuje swoje zdolności do ataku na inne państwa, a także utrzymuje politykę zakładającą użycie agresji militarnej przeciwko innym krajom byłyby korzystne gdyby wzmacniały działania odstraszające, zarówno w Niemczech jak i Europie. Jednak nie idzie to w parze z niemieckimi działaniami. Berlin wciąż nie prezentuje jednoznacznej linii wobec Rosji. Symboliczne w tym obszarze są działania niemieckie, które zmierzają do ścigania ob. Ukrainy, którym prokuratura RFN chce postawić zarzuty w związku z atakiem na Nord Stream. Działania w tej sprawie są ewidentnie próbą pokazania Rosji, że Niemcy nie chcą palić mostów. Kolejną zresztą. Do dziś Niemcy także nie są zainteresowane odcięciem się choćby Europy od surowców z Rosji, nie wytwarzają presji na rzecz urealnienia sankcji gospodarczych na Rosję, a coraz częściej politycy lokalni i federalni mówią o tym, że z Rosją należy wrócić do negocjacji i rozmów. Liderzy AfD wytwarzają w tej sprawie bardzo szkodliwą presję wznawiając kontakty polityczne ze stroną rosyjską, zaś polityczny mainstream pozostaje niejednoznaczny i nastawiony na politykę, która zapewnia możliwość powrotu do rozmów i negocjacji politycznych z Rosją.
Obraz działań niemieckich oraz komunikacja dotycząca polityki wobec Rosji i polityki bezpieczeństwa RFN sugeruje, że Berlin wcale nie zamierza stanąć na czele antyrosyjskiego frontu politycznego w Europie licząc na to, że w przyszłości uda się wrócić do stołu negocjacyjnego z Moskwą. To rzutuje na ocenę komunikacji społecznej, która jawić się może jako operacja psychologiczna mająca na celu doprowadzenie do założonych celów politycznych. Celem tym może być wywołanie strachu, niepewności i poczucia zagrożenia, po to, by wytworzyć oczekiwanie, że przywództwo polityczne Niemiec dogada się jakoś z coraz groźniejszą Rosją. W innym wypadku można uznać, że sektor bezpieczeństwa w RFN coraz mocniej rozmija się z niemieckim centrum politycznym, co ma swoje przełożenie na brak spójności przekazu i decyzji politycznych. Oba scenariusze są dla Polski niepokojące. Bowiem istnieje zagrożenie, że wrócą pomysły na porozumienie rosyjsko-niemieckie ponad naszymi głowami i kosztem naszych interesów. To zawsze się źle kończyło…
Marcin Lidka

-
Czekając na kolejny cios, w uśpieniu…
Polska jest objęta coraz poważniejszym oddziaływaniem rosyjskich służb specjalnych. Wojnę w cyberprzestrzeni oraz dezinformację uzupełniają już dużo bardziej agresywne oraz skomplikowane operacje wykorzystujące brutalne środki aktywne, z wojną terrorystyczną włącznie.

Jednocześnie ze wzrostem działań rosyjskich służb wraca ponownie silniejsza kampania oszczerstw wobec Polski bazująca na historycznych kłamstwach – tym razem uderzenie w Polskę widać także z kierunków innych niż rosyjski. To bardzo niepokojące, ponieważ aktualne działania informacyjne podmiotów niemieckich czy izraelskich, mają dużo większe oddziaływanie przeciwko Polsce, a jednocześnie idą w tym samym kierunku co rosyjskie operacje dyfamacyjne, które są wpisane w plan destabilizowania Polski oraz niszczenia naszej podmiotowości.
Oskarżenia o udział czy współsprawstwo Polski w Holokauście formułowane przez niemieckie czy izraelskie media stanowią dla nas bardzo poważne zagrożenia. Widać tu dokładnie ten sam mianownik – robienie z Polski kraju o zbrodniczej przeszłości, który kiedyś (w rosyjskim przekazie także dziś) stanowił zagrożenie dla Europy. Rosja stosuje metody niszczenia wizerunku Polski od dłuższego czasu, także właśnie na gruncie historycznym licząc zapewne na to, że widoczne w RFN czy Izraelu zainteresowanie aktywnościami niszczącymi wizerunek Polski będą dla Kremla korzystne. Choć inna jest natura i motywacje tych działań, uderzenia informacyjne przeciwko Polsce skutkują tymi samymi zagrożeniami.
Również niebezpieczne są działania informacyjne osadzone w kontekście rozmów i negocjacji USA-Rosja ws. rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. Już sama sugestia, że w rozmowach tych pojawia się pomysł, by warunki zawieszenia broni miały jakikolwiek wpływ na sytuację bezpieczeństwa w Polsce, czy też ujawnienie konkretnych zapisów dotyczących stacjonowania w Polsce jakichś sił wojskowych – jest ciosem w status Polski w NATO. To pokazuje, że podmiotowość polska w tym zakresie może być poddana negocjacji. Rodzi to wrażenie jasnego sygnału, że Rosja chce decydować o stanie bezpieczeństwa i kształcie gwarancji sojuszniczych Polski. Gdy dodamy do tego decyzję, by wykluczyć Premiera RP z rozmów w formatach europejskich mamy kolejny powód do zmartwienia. Fasada informacyjna budowana w ten sposób sugeruje, że Polska może być obiektem porozumień zawartych ponad naszymi głowami.
Rosjanie kontynuują jednocześnie szeroko zakrojoną politykę wzmacniania własnego potencjału obronnego oraz potencjału agresji – zarówno wzmacniają nienawiść do Zachodu wśród społeczeństwa rosyjskiego, jak i potencjał agresji rozumianej jako zdolność do działań wojennych przeciwko innym krajom. W sposób widoczny Polska jest na liście potencjalnych celów rosyjskich. Drabina eskalacyjna w działaniach przeciwko RP jest wciąż niewysycona.
Na tle powyższych stwierdzeń sytuacja wewnętrzna w Polsce staje się bardzo poważna. Mamy w kraju eskalację politycznej wojny wewnętrznej, nieskuteczny rząd w obszarze polityki bezpieczeństwa, premiera upartyjniającego zagrożenia ze strony obcych służb, używającego wobec opozycji porównań do sabotażystów obcego państwa, a w realnych działaniach politycznych szereg decyzji i aktywności niszczących potencjał polskich służb będących od lat na wojnie z Rosją i Białorusią. Dodatkowo orzeczenia sądowe i działania prokuratury dowodzą, że Polska nie jest w stanie skutecznie walczyć z rosyjskimi aktami dywersji, sabotażem, czy operacjami wywiadu – jako państwo źle je oceniamy, bagatelizujemy zagrożenia, nie wykorzystujemy decyzji sądowych do realizowania naszych interesów, choćby związanych z odstraszaniem potencjalnych agresorów. Wbrew rządowej propagandzie, państwo polskie bynajmniej nie działa jak „w erze przedwojennej”, a wiele wadliwych decyzji i luk w systemie bezpieczeństwa wynika wprost z działań administracji rządu, którego szef (premier Donald Tusk) coraz częściej sięga po wojenną retorykę.Zderzenie z rzeczywistością w wielu miejscach pokazuje pustosłowie.
Kolejnym problemem polskiego państwa stają się działania, które prowadzą do rozłożenia kraju na poziomie partyjno-politycznym. Koalicja rządząca składa się i promuje osoby przez lata penetrowane mentalnie przez rosyjski punkt widzenia, które w różnych miejscach odpowiadały za wadliwe działania korzystne dla Rosji, czy to za czasów rządów PO-PSL, czy też za czasów bycia w opozycji, która – głównie PO – korzystała z działań prorosyjskich w ramach walki politycznej. To zawsze jest identyfikowane przez Rosjan jako wrażliwość psychologiczna, która pozwala na rozgrywanie w przyszłości. Słowem, mamy u sterów władzy wiele osób, do których rosyjski wywiad ma swoisty klucz, wynikający z ich wcześniejszych uwarunkowań. To tworzy bardzo niepokojące słabości RP. Skalę zagrożeń uzupełnia coraz silniejsza aktywność w polskiej polityce ugrupowań i polityków, którzy formułują jawnie prorosyjskie tezy. Są oni coraz głośniejszym marginesem w Polsce, a w przyszłości mogą stanowić kluczową siłę dla tworzenia rządu (!). Już dziś stanowią grupy mające destabilizujący wpływ na Polskę i infekujące polską opinię publiczną treściami korzystnymi dla Kremla. Polityczne prowokacje takich polityków jak choćby Grzegorz Braun stanowią z kolei dla różnych, także międzynarodowych, mediów okazję do kampanii informacyjnych realizujących opisany już powyżej wątek deprecjonowania Polski.
Narastają obecnie zjawiska wielodomenowego osłabiania Polski, prezentowania jako kraju niestabilnego, niewiarygodnego członka NATO, a także działania paraliżujące możliwości realnego i podmiotowego działania RP na arenie międzynarodowej. Wewnętrzne spory rzutują na politykę, sterowność państwa, realnie blokując możliwość prowadzenia skutecznej polityki adekwatnej do skali zagrożeń. Polska wykorzystuje własne zasoby do niszczenia potencjału działań na rzecz własnych interesów, a także niszczy możliwości systemu bezpieczeństwa narodowego RP. W tym samym czasie świat rozmawia o poważnych zmianach strategicznych, kształtuje się nowa priorytetyzacja polityki NATO, UE, wielu ważnych państw na świecie, a nasz główny wróg prowadzi grę ponad naszymi głowami, a dotyczącą naszej suwerenności, jednocześnie szykując się do poważnych i agresywnych działań przeciwko Zachodowi w nadchodzących latach.
Skala zagrożeń rośnie, a w Polsce rośnie skala państwowej degrengolady. Tworzy to śmiertelnie niebezpieczną mieszankę, która powinna pobudzać refleksję polskiego społeczeństwa i być w centrum debaty publicznej. Niestety tak nie jest. Czekamy w uśpieniu…
Stanisław Żaryn

-
Rosja nie obawia się reakcji NATO!
Rosyjska wojna hybrydowa przyspiesza i opiera się na coraz poważniejszych narzędziach. Zwykłe szczęście, co przyznają nawet rządzący, sprawiło, że w ostatnich dniach nie doszło do dramatu i śmierci polskich pasażerów. Ale wiele wskazuje na to, że to może być jedynie kwestia czasu…

Akty sabotażu i dywersji dokonane w ostatnich dniach przeciwko Polsce są wciąż w centrum debaty publicznej. Nie jest to zaskoczeniem, bowiem tym razem działania rosyjskie generują już masowe zagrożenia dla obywateli RP. Polska kolei stała się celem ataku o charakterze terrorystycznym. Jak informował rząd oraz spółki kolejowe, zniszczenia infrastruktury kolejowej stanowiły realne zagrożenia dla pociągów, którymi podróżowało kilkaset osób. Wielu z nich mogło bardzo poważnie ucierpieć, gdyby Rosjanie dopięli swego.
W Polsce trwać będzie debata na temat okoliczności prowadzonych przeciwko Polsce działań. Trwa śledztwo, trwa dyskusja publiczna. Dotyczy, i nic dziwnego, nie tylko sposobu działania rosyjskich służb, ale także luk w systemie bezpieczeństwa, które zostały ujawnione w ostatnim czasie. Minie zapewne jeszcze sporo zanim uda się wyjaśnić, opisać i przeanalizować wszystkie okoliczności działania polskiego państwa i służb. Jednak nie możemy zapomnieć, że najważniejsze co należy analizować to działania i plany Rosji. Sabotaż na polskiej kolei jest bowiem elementem układanki, którą widać od dawna. Kreml już w 2021 roku zaczął realizować operacje mające na celu fizyczną destabilizację polskiego państwa. Rozpoczęła się agresja na granicy z Białorusią. Od 2022 roku rosyjskie działania w sposób bezpośredni i pośredni mocniej destabilizują RP, choćby w związku z rosyjską pełnoskalową agresją przeciwko Ukrainie. W 2023 roku ABW zidentyfikowała siatkę szpiegowską, która miała przygotowywać akty dywersji przeciwko polskiej kolei i transportom wojskowym na Ukrainę. W 2024 roku służby specjalne polskie i sojusznicze ujawniły operację rosyjską, której celem było wywołanie katastrofy lotniczej nad Europą. Obecnie wywiad Rosji generuje masowe zagrożenie dla pasażerów polskich pociągów. Rosyjskie działania generują coraz poważniejsze wyzwania i zagrożenia. Są prowadzone w oparciu o długofalowe plany zaostrzenia działań wywiadowczych przeciwko Polsce. Dziś widać już wyraźnie, że Rosjanie liczą się z tym, że ich działania na terenie RP będą prowadziły do śmierci polskich obywateli!
To oznacza, że linia akceptacji kosztów politycznych, które trzeba będzie ponieść w reakcji na działania przeciwko NATO, przesuwa się bardzo mocno na niekorzyść Polski. To zły sygnał, który powinien zostać odczytany przez władze RP, ale także całą wspólnotę NATO. Rosyjska decyzja, by wytworzyć masowe zagrożenie terrorystyczne przeciwko krajowi Sojuszu pokazuje, że Rosja ocenia projektowaną reakcję na taką operację jako słabą. Zakładana przez rosyjskie służby reakcja Polski i całego NATO nie stanowi dla Moskwy czynnika odstraszającego. To jest KLUCZOWY problem, z jakim jako cała wspólnota Sojusznicza musimy się zmierzyć!
Dzięki błędom rosyjskich operatorów, albo szczęściu, mamy krótkie okienko czasowe, by natychmiast wyciągnąć z tego wnioski. Rosja widzi słabość Sojuszu. A to będzie napędzało jej działania agresywne. Jeśli nasza postawa nie zmieni oceny rosyjskiej kolejna próba dokonania zamachu na Polaków jest tylko kwestią czasu. Wchodzimy więc w okres coraz poważniejszych zagrożeń. A nie widać, by państwo polskie było na to przygotowane.
Stanisław Żaryn

-
Sądy narażają Polskę. Bronić mundurowych!
W ostatnich tygodniach w polskich sądach zapadały orzeczenia, które miały bardzo negatywny wpływ na bezpieczeństwo Polski. W kolejnych sprawach sądy wskazywały, że Polska dziś nie staje murem za ludźmi walczącymi o bezpieczeństwo naszej Ojczyzny. Sytuacja budzi zgorszenie. W czasie kiedy za naszą wschodnią granicą trwa wojna, a w polskie bezpieczeństwo uderzają coraz to nowe zagrożenia, polski wymiar sprawiedliwości nie chroni interesów Polski i Polaków.

W ostatnich tygodniach decyzją sądów uniewinnione zostały dwie osoby, które w sposób – wydawało się – rażący i oczywisty znieważyły funkcjonariuszy służb mundurowych. Pierwsza sprawa dotyczy uniewinnienia celebryty-aktora, który zaatakował kpt. Annę Michalską, byłą Rzecznik Straży Granicznej. Drugi wyrok – uniewinnienia Władysława Frasyniuka, oskarżonego o znieważenie polskich żołnierzy.
Przypomnijmy, kpt. Anna Michalska jako Rzecznik Straży Granicznej została zaatakowana przez Piotra Zelta, który napisał, że jest „twarzą bestialskich, bandyckich standardów państwa PiS”. To była reakcja za służbę Michalskiej w okresie najpoważniejszych ataków na granicę Polski z Białorusią. W czasie, gdy Anna Michalska i jej koledzy z formacji walczyli o bezpieczną granicę, Zelt i jemu podobni celebryci lżyli funkcjonariuszy i żołnierzy. Należało się więc spodziewać, że państwo polskie weźmie Annę Michalską w obronę. Nic takiego – ze wsparcia jej zrezygnował Szef Straży Granicznej, a także prokuratura, która wycofała apelację w tej sprawie. Michalska została sama. Sąd zaś uznał, że uniewinnienie Piotra Zelta należy podtrzymać. Michalska za swoją służbę w czasie ataków na granicę RP otrzymała brutalną napaść słowną, a potem skandaliczne orzeczenie sądu.
Druga sprawa budzi równie ponure odczucia. Dotyczy bowiem Władysława Frasyniuka, który został przez sąd pierwszej instancji skazany na grzywnę za znieważenie polskich żołnierzy.Teraz jednak Sąd Okręgowy we Wrocławiu uniewinnił oskarżonego. Przypomnijmy, że Frasyniuk podczas programu telewizyjnego powiedział na temat żołnierzy broniących polsko-białoruskiej granicy: „Słowo żołnierz jest upokarzające dla tych wszystkich, którzy byli na misjach polskich poza granicami. Mam wrażenie, że to jest wataha psów, która otoczyła biednych, słabych ludzi”. To była reakcja Frasyniuka na działania polskich żołnierzy i funkcjonariuszy i ich działania w Usnarzu, gdzie Rosja stworzyła koczowisko destabilizując naszą granicę. Afgańczycy żyjący od wielu lat w Rosji zostali ściągnięci na granicę z Polską, by siać zamęt i chaos. Częścią tej operacji Rosji i Białorusi było stymulowanie podziałów i sporów wewnętrznych. Frasyniuk nie tylko więc obrażał i atakował obrońców naszych granic, ale też wpisywał się w scenariusz rosyjskiej operacji przeciwko Polsce. Sąd uznał, że nic takiego nie zrobił…
Działania polskiego wymiaru sprawiedliwości mogą mieć bardzo poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa Polski. Nasz kraj mierzy się obecnie z coraz większymi zagrożeniami, wprost wynikającymi z operacji wywiadowczych naszych wrogów, ale też z coraz poważniejszej sytuacji wewnętrznej. Poziom bezpieczeństwa w naszym kraju niestety może się pogarszać, co oznacza, że państwo tym mocniej powinno dbać o struktury i ludzi odpowiedzialnych za ochronę RP. Tymczasem sądy działają w dokładnie odwrotną stronę, rozmywając odpowiedzialność tych, którzy swoimi działaniami przeszkadzają w dbaniu o bezpieczeństwo Polski.
W tym kontekście bardzo ważne stają się słowa Prezydenta Karola Nawrockiego, który podczas obchodów Święta Niepodległości bardzo mocno podkreślił, że nie może być przyzwolenia na „opluwanie” żołnierzy: „I chcę Wam powiedzieć, że nawet, jeśli jacyś celebryci obrażają polski mundur, używając słów, które nie powinny padać w przestrzeni publicznej, szczególnie do polskiego żołnierza; jeśli nawet polski sąd nie jest w stanie zareagować na to zgodnie z polską racją stanu, to ja jako Prezydent Polski, w imieniu narodu, który tu jest, chcę Wam powiedzieć, że polscy żołnierze i funkcjonariusze to świętość, naród jest z Wami i dziękujemy Wam za to, że jesteście”.
Patrycja Bryt

-
Nieefektywni w walce z Rosją
Ostatnie doniesienia medialne dotyczące wyroków polskich sądów ws. szpiegowskich budzą poważne wątpliwości dotyczące zdolności polskiego państwa do zwalczania coraz agresywniejszych działań wrogich wobec Polski służb Rosji i Białorusi. Mamy do czynienia z niepokojącymi sygnałami, które napędzać będą zagrożenia.

W ostatnim czasie wielokrotnie media pisały o procesach ludzi zatrzymywanych w ostatnich latach przez polski kontrwywiad. Część z nich brała udział w operacjach dywersyjnych i sabotażu przeciwko Polsce. Jedną z takich historii opisała Wirtualna Polska, wskazując, że zatrzymaną przez ABW Ukrainkę są skazał na… grzywnę, choć sprawa dotyczyła bardzo głośnego przypadku przesyłania paczkami kurierskimi bomb, w celach prowadzenia wojny asymetrycznej przeciwko Polsce. Choć rząd publicznie wskazał, że to poważna sprawa dotycząca działań rosyjskich służb specjalnych przeciwko Polsce, wyrok nie odzwierciedla powagi tej sprawy. Kolejny raz okazuje się, że Polska nie jest gotowa na walkę z rosyjskimi działaniami wywiadowczymi. Pokazujemy w ten sposób siebie jako kraj nieposiadający potencjału obrony wobec agresywnych operacji obcych służb.
W opisywanej przez WP historii szokuje niski wyrok. Za udział w zaplanowanej operacji wpisującej się w wojnę terrorystyczną przeciwko Polsce należy oczekiwać zupełnie innego rozstrzygnięcia. To, które zapadło, jest błędem napędzającym kolejne takie historie. Co dziwi, z tekstu wynika, że na takie orzeczenie sądu zgodziła się prokuratura. W tej sprawie powinien zapaść wyrok mający charakter odstraszający, ale również wskazujący, że mamy do czynienia z elementem asymetrycznego ataku na Polskę prowadzonego przez obce służby. Osoba, która bierze w czymś takim udział, powinna trafić do więzienia albo – jeśli zachodzą przesłanki szczególne – usłyszeć wyrok w zawieszeniu – wtedy powinna zostać wyrzucona z Polski i wpisana na listę osób niepożądanych. To minimum, którego należy oczekiwać.
W tej sprawie niepokoi jednak również coś innego. Opisana przez WP historia dowodzi nieskuteczności polskich służb i prokuratury w sprawie ustaleń dotyczących działań oskarżonej. Brak dowodów na jej związki z obcymi służbami, brak informacji o jej powiązaniach, brak możliwości wykazania, że mamy do czynienia z operacją obcego wywiadu. Gdyby takie dane były zgromadzone, sąd raczej nie wydałby tak kuriozalnego orzeczenia. Pytanie dlaczego nie byliśmy w stanie osądzić oskarżonej jako osoby działającej w ramach operacji obcych służb przeciwko Polsce? Czy obstrukcja Ukrainy jest jedyną przyczyną? Dlaczego nie dostaliśmy informacji od SBU? Czy w tej sprawie dołożono wszelkich starań, by Ukraina chciała współpracować? Czy brak danych ukraińskich nie był do ominięcia? Rząd wielokrotnie wskazywał, że działania związane z przesyłaniem materiałów wybuchowych w paczkach to operacja wywiadu Rosji. Wyrok w tej sprawie na to nie wskazuje. Na myśl przychodzi, że brakuje Polsce dziś potencjału technologicznego, brakuje ofensywnych metod kontrwywiadu, brakuje profesjonalizmu w zakresie identyfikowania działań obcych służb, zbierania i analizy danych. Sądy podejmują ostatnio szokujące decyzje ws. szpiegowskich albo Polska ma bardzo poważne braki w potencjale działań kontrwywiadowczych. Ta historia to kolejny alarm dla rządu i opinii publicznej. Nie prowadzimy działań obronnych w sposób adekwatny do zagrożeń i wyzwań.Analiza ostatnich działań polskich służb specjalnych wskazuje tymczasem, że rosyjska wojna wywiadowcza rozwija się w kierunku wykorzystywania coraz poważniejszych metod przeciwko Polsce. Rosja już sięga po narzędzia terrorystyczne oraz całą gamę środków aktywnych. Wojna asymetryczna trwa. Eksperci ABW przewidywali taki rozwój wypadków już w 2022-2023 roku, gdy było jasne, że Polska będzie atakowana znacznie poważniejszymi narzędziami niż do tej pory. Przewidywania się sprawdziły.
Niestety analiza doniesień medialnych dotyczących działań polskich służb wskazuje nie tylko na bagatelizowanie zagrożeń przez sądy, ale także na niepokojące braki w efektywności polskich służb. Spora część sukcesów, jak wynika z analizy komunikacji w tej sprawie, jest efektem działań rozpoczętych za poprzednich rządów i kontynuowanych obecnie, pomocy sojuszniczej i zidentyfikowania wątków działania przeciwko Polsce przez służby in. państw albo przypadku, który pozwala na zidentyfikowanie działań szpiegowskich przeciwko RP. W naszej sytuacji musi to budzić niepokój, ponieważ Polska dziś powinna mieć własny potencjał działań i identyfikacji operacji wywiadowczych przeciwko Polsce. Dla kraju, który jest jednym z najmocniej atakowanych dziś przez Rosję państw, własny potencjał, możliwość identyfikacji, rozpoznania i uprzedniego neutralizowania zagrożeń jest kluczowy. To powinien być priorytet dla polskich służb oraz rządu. Bez rozbudowy potencjału w tym zakresie nie będziemy w stanie realnie odpowiedzieć na działania przeciwników.
Stanisław Żaryn


Instytut Bezpieczeństwa Narodowego
Numer KRS: 0001117730
NIP: 1182288207
REGON: 52923234700000
Adres: Aleja Zjednoczenia 50/U1
01-801 Warszawa
e-mail: sekretariat@fibn.pl


