Sprawa szpiega w MON wymaga poważnej debaty w systemie bezpieczeństwa narodowego. Zatrzymanie pracownika Ministerstwa Obrony Narodowej, ale też zaskakująca reakcja propagandy Rosji wymagają pogłębionej analizy i profesjonalnej odpowiedzi.
Zatrzymany niedawno pracownik MON Władysław P. usłyszał zarzuty dot. współpracy z obcym wywiadem i przekazywania mu informacji na szkodę RP. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu, co w tym przypadku jest naturalne z uwagi na charakter zarzucanego czynu. Wciąż nie mamy jednak żadnych szczegółów. Nie wiemy nawet na rzecz jakich służb działał szpieg, ani nie wiemy w jakim okresie. Sprawa wciąż budzi również niejasną ocenę jeśli chodzi o działania tego człowieka, a tym samym szkód jakie mógł wyrządzić.
Z jednej strony, sprawę należy traktować bardzo poważnie, zakładając, że mamy do czynienia z profesjonalnym działaniem SKW i skuteczną oceną materiałów zgromadzonych przeciwko podejrzanemu. Jeśli rzeczywiście są dowody na współpracę i przekazywanie materiałów, to uplasowanie tak działającej osoby w MON jest dla obcych służb dużą gratką. Fatalną i bardzo złą dla Polski sytuacją byłaby wieloletnia współpraca tego człowieka, przekazywanie informacji i materiałów wytwarzanych w MON, czy choćby naprowadzeń na innych pracowników resortu, którzy mogli być w zainteresowaniu obcych wywiadów. Każdy pracownik MON jest w takim zainteresowaniu. Przy obecnym natężeniu wojny wywiadowczej przeciwko Polsce każda informacja ze źródeł uplasowanych w MON jest dla naszych wrogów wartościowa. Nawet z tzw. plotek czy korytarzowych prywatnych rozmów. Sytuacja, w której pracownik MON prowadzi realną aktywną współpracę z obcym wywiadem, jest dla Polski sygnałem alarmistycznym, który powinien wywołać reakcję na poziomie systemowym i taktycznym, by neutralizować szkody.
Z drugiej jednak strony, obraz rozmywa fakt iż mężczyzna w sposób jawny i otwarty informował swoich przełożonych, że jest na urlopie na Białorusi. To budzi wątpliwości – żaden profesjonalny wywiad nie obsługuje swoich źródeł na własnym lub sojuszniczym terytorium, jeśli relacje między państwem rozpracowywanym a prowadzącym agenta są tak napięte jak dzisiejsze stosunki Polski z Białorusią czy Rosją. Dzięki działaniom rządu PiS udało się w 2022 roku zlikwidować całą placówkową siatkę wywiadowczą działającą w ambasadzie Rosji w Polsce, co znacząco utrudniło obsługę źródeł rosyjskiemu wywiadowi. Te działania Rosjanie zaczęli robić w nowy sposób, m. in. wykorzystując neutralne tereny krajów trzecich czy luki w systemie sankcyjnym w Europie. To pozwala obsługiwać źródło bez narażania go na kompromitację. Zgoda na spotkanie ze źródłem na terenie Białorusi byłaby ogromnym, szkolnym błędem, w sposób jawnie narażającym źródło na kompromitację i wpadkę. Rosja czy Białoruś nie dopuściłaby do tego, jeśli podejrzany był cennym aktywem dziś lub rozwojowym źródłem w przyszłości. To raczej wyglądałoby na celowe palenie swojego człowieka, skrajny brak profesjonalizmu albo jakiś rodzaj operacji decepcyjnej, którą prowadzi Rosja przeciwko Polsce, a może nawet Zachodowi. Każdy z tych scenariuszy powinien być brany pod uwagę i przeanalizowany, by podjąć działania neutralizujące również na bazie rozpoznania co się stało. I dlaczego?
Obraz komplikuje działanie rosyjskiej propagandy, które wskazuje na realne zagrożenia i operację informacyjną prowadzoną już po zatrzymaniu. W tej chwili rosyjska propaganda używa sprawy szpiegowskiej do własnych działań informacyjno-psychologicznych przeciwko Polsce. Jednym z głównych wątków wybijanych przez rosyjski system walki informacyjnej jest wątek spenetrowania Polski przez rosyjskie służby specjalne. Co może dziwić, Rosjanie nagłaśniają fakt zatrzymania szpiega w MON przekonując, że to dowód na słabość systemu bezpieczeństwa RP oraz dowód penetracji polskiego państwa. Kreml prowadzi także inne wątki w tej sprawie, m. in. oskarżając Polskę o „rusofobię”, polowanie na czarownice czy wysługiwanie się USA i NATO. Jednak motyw wybijany obecnie, w którym Polska jest krajem niewiarygodnym kontrwywiadowczo, który nie jest w stanie zadbać o tajemnice polityki bezpieczeństwa, jest dziś najgroźniejszy. Moskwa podejmuje bowiem próbę skompromitowania Polski w oczach Sojuszników. To bardzo niebezpieczne działania, mające miejsce w kluczowym dla Europy momencie. Obecnie trwa próba zasiania wśród państw NATO wątpliwości dotyczących wiarygodności polskiej polityki obronnej, planów obronnych czy tajemnic Sojuszu w zakresie współpracy czy planów ewentualnościowych. A dzieje się to w sytuacji coraz większych napięć między Rosją a Zachodem, w czasie przedłużających się negocjacji ws. zawieszenia broni w wojnie Rosji przeciwko Ukrainie, a także w czasie narastania debaty o rosyjskich zagrożeniach dla Europy. W tym momencie uderzenie w wiarygodność najważniejszego państwa NATO na wschodniej flance Sojuszu wydaje się dla Rosji jednym ze strategicznych działań, mających wpływ na publicznie definiowane cele Moskwy w jej wojnie o dominację nad Europą. Kreml w ten sposób wysyła Zachodowi sygnał – nie macie szans w starciu w Rosją, bowiem wiemy o was wszystko, a wasz najważniejszy sojusznik w Europie Środkowej, tj. Polska, jest w pełni rozpracowany przez nasz wywiad. Rosja zwietrzyła okazję, by realizować długofalowe działania przeciwko Polsce i NATO. I będzie to robić bez względu na realną ocenę szkodliwości zatrzymanego pracownika MON. To również stanowi poważne wyzwanie, które obecnie Polska musi neutralizować.
Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy jest trudna i wymaga odpowiedzialnego podejścia. Apeluję do Prezydenta Karola Nawrockiego o zwołanie w tej sprawie narady z udziałem służb specjalnych, Ministra Koordynatora oraz Szefa MON i Dowództwa WP.
Polskie władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo RP powinny mieć jasność w zakresie tego, jakie obszary państwa polskiego i polityki obronnej są zagrożone w związku z zatrzymaniem podejrzanego. Jakie materiały MON mogły zostać przekazane? Czy obce wywiady miały możliwość wywierania wpływu przez tego człowieka na pracę resortu? Do jakich materiałów miał dostęp podejrzany, jakie znał i jakie materiały opracowywał? Jakie materiały byłby omawiane z jego udziałem? Czy polskie służby przejęły kanały łączności? Czy wiemy, jakie zadania realizował ten człowiek? Jakie raporty czy opracowania przekazywał? Czy mamy konkretne ustalenia jak był zadaniowany i jakie obszary były w zainteresowaniu obcego wywiadu w tej sprawie? Czy ktoś monitoruje wyjazdy pracowników MON, Wojska, służb, administracji rządowej na Białoruś, do Rosji czy państw podwyższonego ryzyka? Jaka jest skala takich wyjazdów? Wreszcie pytania do wojska i służb wywiadowczych – czy mamy jakieś indykatory mówiące, że polskie plany obronne są skompromitowane, czy wróg podejmuje działania, które świadczą o rozpoznaniu naszych planów obrony? To jedynie część pytań, które ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa powinni sobie zadać i wymienić się informacjami.
W tej sprawie potrzebna jest pilna i rzetelna rozmowa. A potem jasny sygnał do naszych sojuszników oraz opinii publicznej na ile poważna jest sytuacja. Biorąc pod uwagę działania informacyjno-psychologiczne i inspiracje działań przeciwko Polsce – w typ przypadku potrzebne jest profesjonalne podejście i chłodna ocena tego, co się zdarzyło. Rozdmuchiwanie tej sprawy, nadawanie jej znaczenia większego niż ma realnie może być – z uwagi na opisane działania rosyjskie – szkodliwe dla Polski. Jeśli zatrzymany nie stanowił cennego aktywa obcych służb, rozdmuchiwanie sprawy będzie służyło osiąganiu celów przez naszych wrogów. Analiza i pełne informacje w tej sprawie – dostępne na dziś – muszą być wzięte pod uwagę. Polska musi skutecznie podejść do neutralizowania wszystkich płynących z tej sytuacji zagrożeń. Sprawa zatrzymanego pracownika MON to kolejny już sygnał świadczący o tym, jak poważna jest dziś sprawa zagrożeń dla RP. Polityka bezpieczeństwa wymaga od Polski i polskich władz ogromnej odpowiedzialności, profesjonalizmu i ofensywnego podejścia. Działania władz RP w tym obszarze niestety nie zachwycają…
Stanisław Żaryn





Dodaj komentarz