Niemiecki wywiad przechodzi do ofensywy

Urząd Kanclerski Friedricha Merza planuje znaczne poszerzenie uprawnień Federalnej Służby Wywiadowczej (BND). Służba ma uzyskać uprawnienia, które pozwolą jej nie tylko rozpoznawać zagrożenia, ale również aktywnie je zwalczać. Jak twierdzą niemieckie media, które dotarły do założeń niejawnego dokumentu zawierającego projektowane rozwiązania, jednym z głównych celów wprowadzenia nowych przepisów ma być uniezależnienie się od służb amerykańskich w obliczu, jak wskazują władze RFN, „nieprzewidywalności” administracji Donalda Trumpa. Co ciekawe, tamtejszy świat mediów odbiera planowane zmiany jako wyczekiwane i korzystne z punktu widzenia państwa i obywateli.

Niemiecki rząd uważa dotychczasowe możliwości BND za daleko niewystarczające. Jak zaznaczył szef Urzędu Kanclerskiego Thorsten Frei (CDU), w sytuacji, gdy zagrożone jest istnienie i bezpieczeństwo kraju, służba wywiadu musi robić coś więcej niż tylko zbierać i analizować informacje. „BND musi aktywnie włączyć się w obronę naszego bezpieczeństwa” – zaznaczył Frei.

Z informacji, które przekazują niemieckie portale, wynika, że nowe przepisy stworzą BND możliwość do podejmowania następujących działań:

– Dłuższego czasu przechowywania i analizowania danych (przez okres 6 miesięcy). Będzie to dotyczyć nie tylko – tak jak dotychczas – metadanych (np. adresów IP), ale także treści wiadomości. BND uzyska możliwość monitorowania nie tylko danych przepływających przez Niemcy, ale i ruchu internetowego wychodzącego z Niemiec do innych krajów. Dodatkowo nowością jest propozycja nowej, dwuetapowej procedury wyszukiwania treści, polegającej najpierw na gromadzeniu i przechowywaniu danych, a następnie na ich przeglądaniu, a więc wglądzie do treści wiadomości (obecnie strategiczna działalność wywiadowcza BND polega na przeszukiwaniu strumieni danych w czasie rzeczywistym przy wykorzystaniu tzw. selektorów, czyli pojęć kluczy w celu pozyskania informacji o planowanych przestępstwach, np. zamachach terrorystycznych czy nielegalnym handlu bronią).

Rządowi eksperci zwracają uwagę, że nowe uprawnienia BND nie będą wymagać od dostawców w Niemczech przechowywania wszystkich danych połączeń, a jedynie rejestrowania określonego ruchu danych w wybranych lokalizacjach. Jako argument za wprowadzeniem tych zmian podają konieczność dotrzymania kroku europejskim służbom partnerskim, które w wielu przypadkach mogą przechowywać i wykorzystywać dane o wiele dłużej, a czasem nawet bezterminowo.

– Prowadzenia działań o charakterze hakerskim; BND będzie mogła legalnie hakować systemy tych zagranicznych dostawców oraz operatorów usług i platform internetowych, którzy nie będą chcieli współpracować i dobrowolnie udostępnić żądanych danych (np. systemy Googla, Mety czy platformy X). Jest to – jak wskazują rządowi eksperci – konieczne, ponieważ niektórzy dostawcy nie udostępniają żądanych danych lub robią to w sposób ograniczony i niewystarczający. BND będzie miała możliwość hakowania infrastruktury IT na terenie Niemiec, na przykład w celu obrony przed wrogimi cyberatakami. W przypadkach zagrożenia służba będzie mogła prowadzić akcje odwetowe polegające na przekierowaniu strumieni danych lub na wyłączeniu infrastruktury informatycznej atakującego.

– Inwigilacji cudzoziemców przebywających w Niemczech, na przykład agentów obcych wywiadów działających pod przykryciem dyplomatycznym, na podstawie tych samych norm prawnych co cudzoziemców poza granicami kraju. Ograniczeniu ma ulec również ochrona relacji opartych na zachowaniu poufności, które wykorzystują w swojej pracy na przykład dziennikarze. Według Urzędu Kanclerskiego pracownicy państwowych mediów w krajach autorytarnych nie są niezależnymi dziennikarzami, ale działają często na zlecenie reżimu, będąc niejednokrotnie agentami. BND ma mieć prawo do inwigilacji takich osób.

– Wykorzystania „adekwatnych środków” do obrony przed dronami, które pojawią się nad obiektami BND, np. w postaci zagłuszania łączności radiowej.

– Wchodzenia do mieszkań w celu zainstalowania aparatury do prowadzenia działań szpiegowskich.

– Potajemnej manipulacji i sabotowania urządzeń, np. części broni, w celu ich unieszkodliwienia.

– Popełniania przez informatorów i agentów BND określonych przestępstw poza granicami kraju, takich jak włamania czy kradzieże, pod warunkiem, że jest to niezbędne w realizacji ich zadań służbowych.

– Analizowania danych przy użyciu sztucznej inteligencji i stosowania oprogramowania umożliwiającego rozpoznawanie twarzy.

Niemieccy politycy odpowiedzialni za przygotowanie nowych przepisów mają świadomość, że nowe przepisy mogą objąć obszary, które nie są jeszcze uregulowane przez prawo konstytucyjne lub nie zostały jeszcze rozstrzygnięte, i że będą musieli „wyznaczać nowe szlaki”. „Z mojego punktu widzenia, wyważenie interesów między wolnością a bezpieczeństwem musi być stale poddawane ponownej ocenie w zależności od sytuacji zagrożenia” – twierdzi Thorsten Frei. Jak argumentuje, ochrona danych osobowych musi zejść na dalszy plan w obliczu ogólnej potrzeby bezpieczeństwa.

Z przekazów niemieckich mediów wynika, że BND będzie mogła korzystać z nowych uprawnień wyłącznie „w szczególnej sytuacji wywiadowczej”, czyli wtedy, gdy zostanie zidentyfikowane zagrożenie dla Niemiec lub ich sojuszników, przejawiające się np. w przygotowaniach wojennych innego państwa lub w postaci nasilonych ataków hybrydowych. O zaistnieniu „szczególnej sytuacji wywiadowczej” ma decydować nowoutworzona Rada Bezpieczeństwa Narodowego (NSR), w skład której oprócz kanclerza wchodzą m.in. szefowie najważniejszych resortów. Oprócz tego wymagane będzie również uzyskanie większości dwóch trzecich głosów w Parlamentarnym Organie Kontrolnym (Parlamentarisches Kontrollgremium – PKGr).

Planowane przez niemiecki rząd zmiany – według niemieckich mediów – mają pozwolić Federalnej Agencji Wywiadowczej na większą niezależność, zwłaszcza od służb amerykańskich, a także na wzmocnienie jej pozycji wobec służb partnerskich dysponujących obecnie większymi możliwościami i uprawnieniami.

Jak to ujął jeden z polityków CSU – Stephan Meyer, komentując założenia projektowanych przepisów, „BND musi przejść do ofensywy, zamiast polegać wyłącznie na wsparciu USA. Niemieccy agenci muszą być w stanie powstrzymać zagrożenie za granicą, w tym poprzez cyberataki”. Oznacza to „celowy sabotaż sił zbrojnych, baz dronów i rakiet, a także wszelkiego innego sprzętu wojskowego”, który zagraża Niemcom. Inny z polityków koalicji rządzącej – Marc Henrichmann z CDU podkreśla, że BND potrzebuje kompetencji wykraczających poza klasyczne pozyskiwanie informacji. „Bezpieczeństwo Europy i Niemiec może zostać zagwarantowane jedynie przez działanie, a nie przez zbieranie” – stwierdził polityk.

W związku z planowanym poszerzeniem uprawnień BND w sferze zarezerwowanej dotychczas dla wywiadu wojskowego wywiązał się spór kompetencyjny między Urzędem Kanclerskim a Ministerstwem Obrony Narodowej. Niepokój w MON wzbudza przede wszystkim brzmienie pierwszego paragrafu projektu rozszerzającego uprawnienia BND o treści: „BND jest cywilną i wojskową służbą wywiadowczą Republiki Federalnej Niemiec.” Według niemieckich dziennikarzy to głównie ten fragment powoduje, że MON odmawia poparcia obecnej wersji ustawy. Bo o ile BND obecnie współpracuje z Bundeswehrą, zatrudniając w swoich szeregach wielu żołnierzy, i realizuje wiele zadań z zakresu wywiadu wojskowego (dotyczących głównie strategicznych aspektów, takich jak rosyjskie zbrojenia na Antarktydzie czy struktury chińskiej armii), to jednak takiej definicji, czyniącej de facto BND wojskową służbą wywiadowczą, do tej pory w niemieckim prawie nie było. BND nie podlega Ministerstwu Obrony, ale Urzędowi Kanclerskiemu, dlatego resort obrony obawia się utraty bezpośredniego dostępu Bundeswehry do kluczowych zdolności i zasobów oraz uzależnienia wojska od innych ośrodków rządowych, co byłoby szczególnie ryzykowne w obliczu wzmożonego zagrożenia. MON uznaje obecny projekt reformy BND za „ingerencję BND w zadania taktyczne i operacyjne niemieckich sił zbrojnych” i przestrzega przed przekształceniem obecnego wywiadu wojskowego w „dostawcę usług” dla BND.

Zapowiadane poszerzenie uprawnień niemieckiego wywiadu gazeta Tagesschau interpretuje jako „legalizację” tego, co budziło ogromne oburzenie w przypadku afery szpiegowskiej NSA w Niemczech. Dla przypomnienia: Z danych ujawnionych przez Edwarda Snowdena w 2013 r. wynikało, że amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) prowadziła na szeroką skalę inwigilację poza granicami USA, w tym na terytorium Unii Europejskiej, a do najbardziej podsłuchiwanych krajów zaliczały się właśnie Niemcy (od 2002 r. podsłuchiwany miał być nawet telefon kanclerza Gerharda Schrödera oraz Angeli Merkel). Dodatkowo niemieckie służby – Federalna Służba Wywiadowcza (BND) oraz Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) miały korzystać z amerykańskiego programu szpiegującego XKeyscore, przez co NSA miała możliwość dostępu do gromadzonych przez te służby danych.

Więcej środków, więcej uprawnień, a mniej ograniczeń – tylko wtedy BND będzie mogła nas lepiej chronić przed terroryzmem – ocenia dziennik Bild. Według gazety same Niemcy są obecnie „bezsilne” w walce z zagrożeniami terrorystycznym, ponieważ 98 proc. wszystkich ostrzeżeń przed atakami pochodzi od zagranicznych służb wywiadowczych, z czego 90 proc. z USA, a zaledwie 2 proc. od BND. Dlatego BND potrzebuje własnych, niezawodnych i zaawansowanych technicznie satelitów, aby „uniezależnić się od USA w walce z terroryzmem” – pisze gazeta. Z kolei Frankfurter Allgemeine Zeitung wymownie stwierdza, że niektórzy życzą sobie więcej działań w myśl powiedzenia „oko za oko, ząb za ząb”. „Niemieckie służby wywiadowcze czują rosyjski oddech na plecach. Wiele widzą, ale nic im nie wolno zrobić. Kanclerz Merz chce coś z tym zrobić” – zapowiada gazeta.

Rzecz jasna, nie brakuje też głosów krytykujących zamiar rozszerzenia uprawnień BND. Opozycja krytykuje plany Urzędu Kanclerskiego mające przyznać BND możliwości do prowadzenia działań ofensywnych za granicą, wskazując na wątpliwości prawne i obawy związane z prawami podstawowymi. Niemieckie Stowarzyszenie Dziennikarzy dostrzega w planach rządu zagrożenie dla wolności prasy. Wiele jednak wskazuje, że w kwestii konieczności zwiększenia uprawnień służb specjalnych zapanuje w Niemczech konsensus. Świadczy o tym chociażby wypowiedź polityka Zielonych i wiceprzewodniczącego PKGr Konstantina von Notza, który pozytywnie oceniając rządowe plany, stwierdził, że reforma służb wywiadowczych jest od dawna potrzebna.

W ostatnim wywiadzie dla dziennika Tagesspiegel Thorsten Frei zapowiedział, że uchwalenie nowej ustawy o BND nastąpi jeszcze w tym roku. Prace nad nowelizacją ustawy trwają i – jak twierdzą niemieckie media – są na etapie uzgodnień międzyresortowych. W ślad za zmianą przepisów mają iść dodatkowe pieniądze dla tej służby oraz zwiększenie liczby pracowników. Z deklaracji rządzących wynika również, że podobne zmiany będą dotyczyć także niemieckiego kontrwywiadu, czyli Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV). Jak stwierdził minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt z CSU, BfV powinien stać się „prawdziwą służbą specjalną” z możliwościami operacyjnymi.

Przedstawiciele niemieckiego rządu traktują zapowiadane zmiany jako realizację zapisów umowy koalicyjnej, gdzie jest mowa o wzmacnianiu służb specjalnych i dopasowywaniu ich środowiska prawnego do współczesnych wyzwań. Oczywiście zrozumiałe jest, że Niemcy dążą do wzmocnienia i uszczelnienia swojego systemu bezpieczeństwa. Niepokoi natomiast to, że plany dotyczące rozszerzenia kompetencji BND są ukazywane niejako w kontrze do Stanów Zjednoczonych, których możliwości w przeważającej mierze stanowią o sile Sojuszu Północnoatlantyckiego. Do tego wysoce prawdopodobne jest, że w planach niemieckiego rządu nie chodzi tylko o uniezależnienie się od służb amerykańskich, ale również o konkurowanie z nimi na polu wywiadowczym, a nawet wyparcie ich – na ile to możliwe – z Europy i zastąpienie w relacjach z innymi państwami sojuszniczymi dysponującymi mniejszymi możliwościami w tym zakresie. Plany niemieckiego rządu dotyczące BND należy zatem odczytywać jako kolejny krok w dążeniu do odzyskania dominacji na kontynencie europejskim, tym razem na polu wywiadowczym.

Marcin Lidka

Bibliografia:

https://www.tagesschau.de/investigativ/ndr-wdr/bnd-gesetz-befugnisse-102.html

https://www.morgenpost.de/kultur/tv-streaming/article411008091/geheimdienste-im-zdf-talk-bnd-lag-bei-russland-verheerend-falsch.html

https://www.tagesschau.de/investigativ/ndr-wdr/bnd-gesetz-militaerische-aufklaerung-100.html

https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2014-01-14/nsa-wplyw-afery-podsluchowej-na-stosunki-rfn-z-usa#:~:text=Niemcy%20wykorzystuj%C4%85c%20doniesienia%20o%20dzia%C5%82alno%C5%9Bci%20NSA%20d%C4%85%C5%BCy%C5%82y,gospodarcz%C4%85%20Niemiec%2C%20jako%20najwa%C5%BCniejszego%20pa%C5%84stwa%20w%20UE%2C

https://www.deutschlandfunk.de/bnd-reform-geheimdienst-sabotage-100.html

https://www.deutschlandfunknova.de/beitrag/mehr-macht-f%C3%BCr-den-geheimdienst-wie-weit-darf-der-bnd-gehen

https://www.bild.de/politik/inland/nur-so-kann-uns-der-bnd-vor-terror-besser-schuetzen-695f87304d1d5f581eeafa02

https://www.tagesspiegel.de/politik/wie-ernst-ist-die-sicherheitslage-herr-frei-sie-verandert-sich-grundlegend-und-in-atemberaubender-geschwindigkeit-15208405.html

https://www.trading-house.net/kanzleramtschef-will-neues-bnd-gesetz-noch-in-diesem-jahr/68546407

https://www.bild.de/politik/inland/thorsten-frei-kanzleramtschef-sieht-kaum-chancen-fuer-grosse-reform-698194f7fa531953d5219d61

https://www.deutschlandfunk.de/gruenen-politiker-von-notz-begruesst-umgestaltung-der-nachrichtendienste-102.html

https://www.deutschlandfunk.de/gruenen-politiker-von-notz-begruesst-umgestaltung-der-nachrichtendienste-102.html


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *