Ostrzeżenia czy zarządzanie strachem?

Po raz kolejny z Niemiec płyną alarmistyczne głosy w sprawie możliwego ataku Rosji na państwa NATO. Gen. Alexander Sollfrank ostrzegł, że władze w Moskwie mogą „wkrótce” być w stanie przeprowadzić inwazje. To już kolejny sygnał z niemieckiej strony o zagrożeniu. Narracja ze strony Niemiec nie idzie jednak w parze z adekwatnymi działaniami wzmacniającymi potencjał obrony i odstraszania. Powstaje więc pytanie, czy ostrzeżenia mają mobilizować Europę do rozbudowywania potencjału wojskowego i zdolności do obrony czy też są „zachętą” do układania się z Putinem?

„Rosja może być w stanie przeprowadzić szeroko zakrojony atak na kraje NATO” – ocenił w pierwszych dniach listopada niemiecki gen. Alexander Sollfrank, szef Dowództwa Operacyjnego Bundeswehry. Generał podkreślał, że „pomimo wojny w Ukrainie Rosja wciąż dysponuje bardzo dużym potencjałem militarnym”, co w jego opinii oznacza, że „już dziś jest zdolna do przeprowadzenia ograniczonego regionalnie ataku na terytorium NATO.”

„Po zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą, jeśli zbrojenia będą kontynuowane bez kontroli, możliwy może stać się atak na NATO na dużą skalę – i to wkrótce – ostrzegł gen. Sollfrank, przedstawiając jednocześnie „Plan Operacyjny Niemcy”, czyli nowy narodowy projekt obrony, zgodny ze strategią regionalną NATO. Plan przewiduje możliwość przemieszczenia się przez Niemcy 800 tys. żołnierzy sojuszniczych, by wzmocnić wschodnią flankę NATO – w ciągu 180 dni. „To nie jest plan wojenny, ale w swej istocie plan zapobiegania wojnie” – dodał gen. Alexander Sollfrank w trakcie dorocznej konferencji Bundeswehry w Berlinie.

Sollfrank zwrócił także uwagę na strategiczną orientację Rosji, realizowaną od prawie 20 lat, na zmianę architektury bezpieczeństwa w Europie. Generał podkreślił, że NATO może temu przeciwdziałać jedynie poprzez ustalenie „jasnych czerwonych linii” i działanie odstraszające poprzez gruntowne przygotowania.

Z kolei niespełna miesiąc temu, szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), Martin Jaeger także ostrzegł, że Europa stoi w obliczu możliwej konfrontacji z Rosją. W swoim wystąpieniu przed deputowanymi nadzorującymi działania wywiadu, szef służby ocenił, że Moskwa testuje granice wytrzymałości NATO i dąży do destabilizacji europejskich demokracji.

Co więcej, Jaeger wyraził przekonanie, że nie można zakładać, iż potencjalny rosyjski atak nastąpi dopiero w odległej przyszłości, gdyż już teraz sytuacja jest napięta, a granice między stanem pokoju a wojny zaczynają się zacierać, co sprawia, że „lodowaty pokój może w dowolnej chwili przerodzić się w gorącą otwartą konfrontację”.

„Europa, sparaliżowana strachem i bezczynnością, ma zostać doprowadzona do stanu rezygnacji” – ostrzegł szef BND. Co więcej, zauważył on, że nastąpiło znaczne nasilenie stosowania przez Kreml różnego rodzaju metod: manipulacje wyborcze, propaganda, prowokacje, zastraszanie, szpiegostwo, sabotaż oraz naruszanie przestrzeni powietrznej przez drony i samoloty.

Warto – w tym kontekście – przypomnieć także słowa sprzed roku niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa, który w Bundestagu, apelował o wzmocnienie gotowości bojowej Bundeswehry. „Nie możemy wierzyć, że Putin zatrzyma się na granicach Ukrainy, gdy już tak daleko zajdzie” – mówił szef niemieckiego resortu obrony. „Rosja jest zagrożeniem nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Gruzji, Mołdawii i ostatecznie dla NATO. Musimy zapewnić odstraszanie, aby nie doszło do eskalacji”. Wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji „musimy być gotowi na wojnę do 2029 roku” – stwierdził Pistorius.

Tego typu głosy naszego zachodniego sąsiada są już niemal codziennością. Ale jaka jest ich intencja i jakie reakcje mają one wywołać? Z jednej strony ostrzeżenia o agresywnych możliwościach Rosji powinny pobudzać do działań na rzecz odstraszania i wzmacniania naszej obronności. Alarmowanie o tym, że Rosja wciąż rozbudowuje swoje zdolności do ataku na inne państwa, a także utrzymuje politykę zakładającą użycie agresji militarnej przeciwko innym krajom byłyby korzystne gdyby wzmacniały działania odstraszające, zarówno w Niemczech jak i Europie. Jednak nie idzie to w parze z niemieckimi działaniami. Berlin wciąż nie prezentuje jednoznacznej linii wobec Rosji. Symboliczne w tym obszarze są działania niemieckie, które zmierzają do ścigania ob. Ukrainy, którym prokuratura RFN chce postawić zarzuty w związku z atakiem na Nord Stream. Działania w tej sprawie są ewidentnie próbą pokazania Rosji, że Niemcy nie chcą palić mostów. Kolejną zresztą. Do dziś Niemcy także nie są zainteresowane odcięciem się choćby Europy od surowców z Rosji, nie wytwarzają presji na rzecz urealnienia sankcji gospodarczych na Rosję, a coraz częściej politycy lokalni i federalni mówią o tym, że z Rosją należy wrócić do negocjacji i rozmów. Liderzy AfD wytwarzają w tej sprawie bardzo szkodliwą presję wznawiając kontakty polityczne ze stroną rosyjską, zaś polityczny mainstream pozostaje niejednoznaczny i nastawiony na politykę, która zapewnia możliwość powrotu do rozmów i negocjacji politycznych z Rosją.

Obraz działań niemieckich oraz komunikacja dotycząca polityki wobec Rosji i polityki bezpieczeństwa RFN sugeruje, że Berlin wcale nie zamierza stanąć na czele antyrosyjskiego frontu politycznego w Europie licząc na to, że w przyszłości uda się wrócić do stołu negocjacyjnego z Moskwą. To rzutuje na ocenę komunikacji społecznej, która jawić się może jako operacja psychologiczna mająca na celu doprowadzenie do założonych celów politycznych. Celem tym może być wywołanie strachu, niepewności i poczucia zagrożenia, po to, by wytworzyć oczekiwanie, że przywództwo polityczne Niemiec dogada się jakoś z coraz groźniejszą Rosją. W innym wypadku można uznać, że sektor bezpieczeństwa w RFN coraz mocniej rozmija się z niemieckim centrum politycznym, co ma swoje przełożenie na brak spójności przekazu i decyzji politycznych. Oba scenariusze są dla Polski niepokojące. Bowiem istnieje zagrożenie, że wrócą pomysły na porozumienie rosyjsko-niemieckie ponad naszymi głowami i kosztem naszych interesów. To zawsze się źle kończyło…

Marcin Lidka


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *