W 2023 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykryła nowy modus operandi rosyjskiego wywiadu, neutralizując natychmiast siatkę szpiegowską prowadzoną według rozwijanej taktyki. Rosyjskie służby przygotowały działania dywersyjne, akty sabotażu, terroru, a także rozwijały działania propagandowe obliczone na destabilizację wewnętrzną Polski (promowano za rosyjskie pieniądze hasło „J***ć PiS”). Sukces ABW z czasów płk. Krzysztofa Wacławka pozwolił Polsce zrozumieć, w jakim momencie wojny wywiadowczej się znajdujemy. Stało się oczywiste, że rosyjskie służby specjalne dostały rozkaz wzmocnienia działań przeciwko RP, już z użyciem metod wojny asymetrycznej. Sytuacja stała się bardzo wymagająca, co natychmiast zrozumiały struktury odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa polskiego. Było oczywiste, że Rosjanie rozpoczynają nową fazę działań, nie zapominając o klasycznym szpiegostwie opartym na dotychczasowych metodach. Ale nowy sposób działania podniósł poprzeczkę kontrwywiadowi. Bowiem rosyjskie służby zaczęły werbować ludzi „na ogłoszenie”. Szybkie, proste (na początek) zlecenia były wystawiane w mediach społecznościowych, wykonanie zadania dokumentowano przy pomocy komunikatorów, a płatność odbywała się za pomocą kryptowaluty. Bardzo tani, bezpieczny i – jak się okazało – skuteczny sposób prowadzenia wojny wywiadowczej przeciwko RP.
W 2023 roku ABW rozpoznała modus operandi. Mieliśmy to „rozklepane”, dzięki ogromnej pracy polskiego kontrwywiadu cywilnego. Udawało się wychwycić operacje rosyjskie i zadziałać na czas. Oczywiste było jednak, że rosyjskie działania będą ewoluowały. Eksperci z ABW opracowali natychmiast scenariusze przyszłych działań Rosji, przewidując jak Kreml może eskalować operacje przeciwko Polsce. Bazując na rozpoznaniu i ówczesnych ustaleniach ABW, wskazywano na ryzyko prowadzenia przez Rosję sabotaży, pożarów, pobić czy zabójstw na zlecenie, a także aktów terroru wymierzonych w społeczeństwo czy infrastrukturę państwową. Już wtedy było wiadomo, że rosną również zagrożenia dla osób publicznych, funkcjonujących w Polsce na różnych poziomach życia społecznego i państwowego. Słowem – analitycy z ABW w 2023 roku sygnalizowali, że zmienia się architektura działań rosyjskich przeciwko Polsce, a rosyjska wojna wywiadowcza staje się poważnym, krytycznym zagrożeniem. Niestety po zmianach władzy w 2023 roku Polska stała się mniej wydolna w zakresie zabezpieczenia kontrwywiadowczego. Jesteśmy do dziś łatwiejszym celem dla służb rosyjskich, a Kreml – o czym wielokrotnie mówił Premier Tusk i jego ministrowie – zaczął prowadzić skuteczne ataki na RP.
Seria pożarów w Polsce, realizowane zlecenie Rosji dot. pobić czy próby zabójstw (choćby na Litwie), ataki na infrastrukturę krytyczną, cyberwojna – to wszystko pokazuje, że przewidywania analityków z czasów poprzedniego rządu okazały się trafne. Niestety jednak obecne władze nie były i nie są w stanie znaleźć skutecznego rozwiązania tego problemu. Czy Rosja jest lepsza w swoich działaniach, czy my straciliśmy skuteczność? Trudno oceniać, ale niestety polityka osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Polski dowodzi, że daleko nam dziś do profesjonalnego zarządzania służbami specjalnymi i całym sektorem bezpieczeństwa narodowego.
Służby specjalne zostały włączone w działania o charakterze politycznym i partyjnym, w grudniu 2023 roku podjęto często bardzo złe decyzje kadrowe, co rzutowało na efektywność działań służb. Kuriozalnymi wytycznymi politycy sparaliżowali ofensywne działania, przekierowując jednocześnie część potencjału służb na cele wprost związane z partyjną wojną i walką rządu z opozycją. Jednocześnie rząd prowadzi – rękami posłów koalicji, czy prokuratury – czynności paraliżujące funkcjonariuszy i służby. Nagonka na służby specjalne przy okazji tzw. Pegazusa (dziś wiemy, że kłamliwa, ale wciąż prowadzona), kuriozalne śledztwa przeciwko funkcjonariuszom służb specjalnych, zarzuty za fikcyjne przewiny, tropienie obrońców granicy RP z Białorusią, represje wobec żołnierzy czy funkcjonariuszy dbających o bezpieczeństwo Polski, rządowe nominacje dla osób przechodzących w śledztwach (również kontrwywiadowczych), granie materiałami niejawnymi w mediach, czy upartyjnienie zagrożeń o charakterze szpiegowskim – to widoczne sygnały patologii i degeneracji polskiego sektora bezpieczeństwa narodowego. To odpowiedzialność Rządu, w szczególności zaś Premiera Donalda Tuska. W tej atmosferze trudno o szanse na skuteczne działania polskiego państwa i funkcjonariuszy służb specjalnych. Ich dziś sprowadzono do roli urzędników, którzy mają się nie wychylać, nie podejmować ryzyka, nie prowadzić działań ofensywnych – bo władzy – tej albo przyszłej – to może się nie spodobać i będą problemy. Atmosfera, jaką wytworzył obecny rząd, to przepis na paraliż sektora bezpieczeństwa narodowego w Polsce. Wytworzenie mechanizmów, w ramach których polskie państwo samo siebie paraliżuje w tym obszarze – to wielki prezent dla naszych wrogów.
Powyższa analiza działań z ostatnich miesięcy jest konieczna, jako tło ostatnich zdarzeń. W nocy z 19 na 20 sierpnia w Polsce doszło bowiem do eksplozji drona – jak przyznał publicznie wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak Kamysz mieliśmy do czynienia z rosyjską prowokacją. Według polskiego rządu, Rosja dokonała celowego ataku wojskowym dronem bojowym na terenie Polski. Według nieoficjalnych doniesień, dron przebywał w polskiej przestrzeni powietrznej nawet dwie godziny, a spadł i wybuchł 50 kilometrów od bazy wojskowej, w której 20 sierpnia wizytę miał zaplanowaną Władysław Kosiniak Kamysz. Trudno to czytać inaczej niż sygnał o kolejnym etapie rosyjskich działań przeciwko Polsce. Wygląda to jak przejście na kolejny poziom wojny hybrydowej przeciwko RP.
To wydarzenie powinno zapalić czerwone lampki. Ludzie i struktury odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe powinny natychmiast dokonać analizy i opracować kolejną analizę dotyczącą drabiny eskalacyjnej, żeby ocenić w jakim momencie działań rosyjskich przeciwko Polsce jesteśmy dziś – ponad dwa lata od pierwszych dowodów, że rosyjskie służby przygotowują wojnę asymetryczną przeciwko naszej Ojczyźnie. Rosyjski dron wysłany przeciwko Polsce to mogła być próba skompromitowania W. Kosiniaka Kamysza przy pomocy operacji z użyciem środków aktywnych. A może sygnał, że rosyjskie działania zaczną za chwilę opierać się na środkach bojowych i militarnych. A może próba podgrzania emocji i zastraszenia Polski i Polaków na chwilę przed rosyjskimi ćwiczeniami ZAPAD. A może próba celowego ataku na Polskę w związku z chęcią eskalacji ze strony Rosji. A może test, który ma oceniać stopień przygotowania polskich systemów obronnych. Takie analizy powinny być już dawno wykonane, scenariusze dalszej eskalacji opracowane, a rządzący powinni znać sposób na mitygowanie i neutralizację zagrożeń rosyjskich. Bowiem one znów stały się bardziej agresywne względem Polski. Brak reakcji struktur odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Polski i polityków (nota protestacyjna to kpina, a nie reakcja) nie tylko będzie napędzać rosyjskie operacje agresywne, ale również podważać naszą wiarygodność w oczach sojuszników.
Niestety budowana przez lata rządów PiS pozycja Polski, jako kraju ofensywnego wobec rosyjskich interesów i zagrożeń oraz najsilniejszego członka NATO na wschodniej flance – została w ostatnich miesiącach w części roztrwoniona. Trzeba ją odbudowywać. Bez profesjonalnego podejścia do zagrożeń i ofensywnego ich zwalczania – będzie to raczej niemożliwe. Rząd musi przewartościować swoje podejście do zarządzania służbami specjalnymi oraz bezpieczeństwem narodowym. Bez tego Polska będzie atakowana coraz mocniej. Dziś wojna wywiadowcza przeciwko RP trwa w najlepsze.
Stanisław Żaryn




Dodaj komentarz