Zależność sięgająca trzewi systemu

Rosja zbudowała wielopoziomowy system nadzoru nad strategicznymi kierunkami polityki białoruskiej. Mińsk nie ma szans na przełamanie tej kontroli. Próba nawiązania politycznych i gospodarczych relacji z Białorusią będzie kosztownym błędem Zachodu.

Od początku operacji destabilizującej granicę Polski z Białorusią rosyjscy i białoruscy funkcjonariusze prowadzą wspólne działania przeciwko RP. Są na pierwszej linii. Zarządzali i zarządzają grupami szturmującymi naszą granicę. W cyberprzestrzeni białoruskie służby i grupy hakerskie realizują działania wywiadowcze na rzecz Rosji. Śledztwa z ostatnich lat pokazują, że szpiedzy działający na rzecz rosyjskich i białoruskich służb specjalnych realizują także tożsame działania rozpoznawcze i wywiadowcze. Białoruskie struktury bezpieczeństwa są w coraz większej mierze wykorzystywane przez Rosję do jej walki z innymi państwami. W obszarze bezpieczeństwa widać najmocniej, że o samodzielności i niezależności Białorusi wobec Rosji mówić nie można. W sposób oczywisty rzutuje to na zdolność Mińska do podjęcia jakiekokolwiek dryfu strategicznego, osłabiającego jego zależność od Moskwy.

Wpływ Rosji na białoruskie sektor bezpieczeństwa jest realny, ma długą historię i ma charakter strukturalny. Eksperci z Ośrodka Studiów Wschodnich wskazują w jednej z analiz, że obecny proces podporządkowywania sobie Białorusi Rosja prowadzi przynajmniej od 1994 roku, czyli od chwili przejęcia władzy przez Łukaszenkę. W erze Putina ten proces nabrał tempa, choć miał również swoje wolniejsze i szybsze etapy. Kreml zdecydowanie jednak parł do przodu wykorzystując istniejące zależności i zdobywając kolejne obszary wpływu. Wojna przeciwko Ukrainie oraz związane z nią potrzeby Moskwy wymusiły finalizację wieloletnich starań i zabiegów. Obecnie Rosja ma bardzo silne, ugruntowane i efektywne mechanizmy wpływu w białoruskim sektorze bezpieczeństwa i obronności. O żadnej podmiotowości nie może tu być mowy. I ma to swój wyraz również instytucjonalny. Białoruś jest ujęta w planach wojskowo-politycznych, które tworzone są w Moskwie, a nie Mińsku. Rosyjskie państwo oficjalnie zakłada dysponowanie białoruskim terytorium i zasobami w ewentualnych działaniach wojennych wobec NATO. Już dokumenty planistyczne wskazują, że białoruskie państwo jest elementem rosyjskiej przestrzeni obronnej. Kluczowe elementy formalnej zależności związane z rosyjskimi wpływami były budowane przez lata, a ich zwieńczeniem jest Doktryna wojskowa Państwa Związkowego i Białorusi, która buduje procedury dysponowania białoruskimi zasobami na rzecz polityki rosyjskiej czy też stanowi o możliwości rozmieszczenia arsenału jądrowego Rosji na terenie Białorusi. Formalne zapisy nie są w tym wypadku pustymi deklaracjami. Białoruś jest realnie włączona w rosyjski system szantażu nuklearnego. Rosja rozmieściła na jej terytorium Iskandery i inne systemy, a wspólne ćwiczenia obejmują scenariusze użycia broni jądrowej. Wszystko na potrzeby i według scenariuszy rosyjskich. Dysproporcja tych relacji jest oczywista i nie jest ukrywana. Ćwiczenia wojskowe, wspólne związki taktyczne, „współpraca” i „współdziałanie” dotyczą jedynie warstwy propagandowo-retorycznej. W rzeczywistości to Rosjanie korzystają z białoruskich zasobów. Rosjanie korzystają z lotnisk, magazynów, kontrolują przemysł zbrojeniowy, a nawet niektóre struktury wojskowe. Widać to zresztą nie tylko w czasie pokoju czy ćwiczeń. Gdy wybuchła pełnoskalowa wojna Rosji przeciwko Ukrainie, Rosjanie używali lokalizacji białoruskich, zasobów transportowych, logistyki, a nawet amunicji, broni, czy poligonów. Łukaszenka nie wysłał swoich żołnierzy na front przeciwko Ukrainie, ale udzielał wszelkiej innej pomocy, a nawet zachęcał żołnierzy, by poza państwowym systemem werbowali się na wojnę do rosyjskich oddziałów. W tej relacji wiadomo kto jest decydentem, a kto wykonawcą.

W sposób oczywisty zbliżanie się obu państw zakłada ścisłą „kooperację” służb specjalnych, co również oznacza przede wszystkim używanie potencjału białoruskiego przez rosyjski wywiad. Widzieliśmy to w Polsce choćby przy okazji ataków na granicę Polski z Białorusią. Od początku było jasne, że jest to operacja wywiadowcza, w której ciężar niektórych działań jest ponoszony przez struktury białoruskie, ale strategiczne zyski i korzyści konsumuje Rosja. Zresztą funkcjonariusze i żołnierze rosyjskich struktur bezpieczeństwa byli wprost zaangażowani w koordynowanie i stymulowanie ataków, a nawet zarządzanie konkretnymi grupami agresorów. Na wielu filmikach i materiałach z granicy można zobaczyć, jak ludzie przysłani z Rosji kontrolują co dzieje się przy linii granicznej. Strategiczną kontrolę nad działalnością białoruską Moskwa sprawuje także w warstwie operacji informacyjno-psychologicznych, które służby rosyjskie i białoruskie prowadzoną nieustannie przeciwko RP. Pierwsze mocne współdziałanie tych ośrodków widać było w czasie pandemii COVID-19, która w tym obszarze odznaczała się bardzo daleko idącą eskalacją działań przeciwko Polsce. Rosyjskie i białoruskie struktury walki informacyjnej destabilizowały Polskę i realizowały wojnę informacyjną osadzoną w warunkach pandemicznych. Zidentyfikowane wtedy wzmożenie stało się elementem ciągłej walki przeciwko RP. Uległo to jeszcze wzmocnieniu przy okazji ataków na granicę, a potem po rozpoczęciu inwazji przeciwko Ukrainie. Do dziś rosyjskie i białoruskie struktury walki informacyjnej prowadzą bardzo intensywne działania przeciwko Polsce i NATO, realizując w dużej mierze wręcz te same założenia i linię narracyjne. Zwalczanie dezinformacji i neutralizowanie zagrożeń musi koncentrować się w największym stopniu właśnie na równoległych i równoczesnych atakach z Rosji i Białorusi. Tu też widać rosyjskie modus operandi i rosyjskie cele polityczne.

Używanie białoruskich służb jako proxy rosyjskiego było wskazywane przez polski kontrwywiad wielokrotnie. W ostatnich latach widać wyraźnie, że rozpoznawaniem podobnych struktur i lokalizacji w Polsce zajmują się oba systemy wywiadowcze – Rosjan i Białorusinów interesują podobne rzeczy. A ich szpiedzy otrzymują analogiczne zadania. Świadczy o tym choćby sprawa z 2023 roku, kiedy to ABW zatrzymała Polaka i obywatela Białorusi za działanie na rzecz białoruskiego wywiadu. Celem podejrzanych było rozpoznanie obiektów wojskowych i obiektów ABW na terenie Białej Podlaskiej oraz organizowanie kanałów łączności z przedstawicielami służb białoruskich. W tym samym czasie rosyjski wywiad realizował analogiczne działania rozpoznając inne obiekty, także ABW na Pomorzu. W tym obszarze widać bardzo jednoznacznie, że białoruskie służby realizują zadania, które wpisują się w rosyjską politykę agresji wobec Polski. Służby specjalne RP jeszcze przed 2023 rokiem wskazywały, że operacje białoruskie są po prostu częścią rosyjskiej wojny wywiadowczej przeciwko Polsce. ABW w Raporcie dotyczącym działalności w latach 2024-2025 też pisze o rosnącej zależności Białorusi od Rosji. „Białoruski wywiad, zwłaszcza wojskowy, ściśle współpracuje ze swoim odpowiednikiem w Rosji. Swoista symbioza służb obu państw uległa dalszemu pogłębieniu w związku z inwazją rosyjską na Ukrainę i ograniczeniem możliwości prowadzenia działań na terytorium RP z klasycznych pozycji przykrycia” – czytamy. Ten sam opis można przyłożyć do wojny w cyberprzestrzeni. Rosja często prowadzi swoje działania za pomocą i przy użyciu białoruskich struktur. Przekonała się o tym Polska przy okazji badania sprawy przejmowania skrzynek mailowych osób publicznych. Treści były potem używane do operacji dezinformacyjnych destabilizujących RP. Działania te prowadzone były w ramach rosyjskiej operacji „GhostWriter” podejmowanej przeciwko politykom i osobom publicznym w Republikach Bałtyckich, Polsce, Niemczech. Oczywiste było, że za tymi atakami stoi rosyjski wywiad. Jednak w przypadku Polski Kreml robił to rękami białoruskich grup hakerskich kontrolowanych przez służby. Dziś wojna w cyberprzestrzeni jest stale prowadzona przez Rosję i Białoruś, a struktury kontrolowane przez te państwa uzupełniają się i działają w tym samym celu i kierunku.

Rosja korzysta z zasobów białoruskich i jest odbiorcą „urobku” operacji białoruskiego wywiadu. To Moskwa realizuje wrogie cele przeciwko Polsce i oddziałuje globalnie na inne państwa. Nie ma więc wątpliwości, kto z tego partnerstwa jest kontrolowany i zadaniowany, a kto jest nadzorcą. W sektorze bezpieczeństwa widać to jeszcze dobitniej niż w działaniach politycznych. Formalnie Białoruś jest osobnym państwem, ale w obszarze bezpieczeństwa, obronności i wywiadu margines bezwładności białoruskiego państwa właściwie nie istnieje. W wymiarze militarnym i służb specjalnych mamy bardzo głęboką zależność, która budowana była przez lata i sięga głęboko. Skutkuje to wykorzystywaniem Białorusi do działań agresywnych Rosji, ale też oznacza utratę sterowności państwa w obszarach strategicznych i zawęża pole autonomii Mińska niemal do zera. Co również istotne oznacza to, że Rosja czasem używa Białorusi i jej potencjału do działań decepcyjnych wobec Zachodu – choćby wtedy, gdy musi pokazać chęć i wolę współpracy czy zaoferować jakiś rodzaj resetu. W przeszłości Białoruś przyjmuje w takich chwilach rolę kraju wahającego się, będącego w strategicznym dryfie, mamiącego Zachód wizją współdziałania, czy nawet odchodzenia od rosyjskich wpływów. Trzeba pamiętać, że jest to rola wyznaczona przez Rosję. Kontrola rosyjska nad Białorusią to bowiem nie kwestia epizodyczna czy sezonowa zależność – to głęboko osadzone uzależnienie sięgające samych trzewi państwa.

W świetle powyższej analizy widoczne w ostatnim czasie tezy o możliwości nawiązania relacji z Białorusią w celu wyrwania jej z rosyjskiej dominacji, albo chociaż w celu zmniejszenia kontroli Kremla nad Białorusią są bezpodstawne. Relacje Białorusi z Zachodem będą oznaczały konieczność rezygnacji z twardej postawy wobec Mińska, co nie zmieni w żaden sposób systemowej kontroli Moskwy ani nie umożliwi Łukaszence zerwania czy choćby osłabienia więzów ze stroną rosyjską. Te uwarunkowania są zbyt głębokie, mają charakter systemowy oraz długotrwały. Rosja zbudowała wielopoziomowy system nadzoru nad strategicznymi kierunkami polityki białoruskiej. Nasze starania niewiele mogą w tej sytuacji zmienić. A błędy popełnione w polityce wobec Białorusi i Rosji będą nas sporo kosztowały. Doświadczenia z przeszłości też na to wskazują…

Stanisław Żaryn


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *