„Państwa trwają lub upadają w zależności od ich zdolności kontrolowania własnego terytorium, utrzymania spójności społeczeństwa, ochrony własnych granic i zachowania legitymacji instytucji publicznych. Masowa migracja bezpośrednio wpływa na wszystkie wymienione czynniki” – mówił amerykański ekspert ds. migracji Dr Matthew O’Brien w czasie konferencji zorganizowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego „25 lat XXI wieku: między erozją ładu a próbami jego odbudowy – jak Polska kształtuje swoją sprawczość”.
Dr O’Brien przeanalizował zagrożenia migracyjne pod kątem bezpieczeństwa narodowego, wskazał także na wpływ legalnej i nielegalnej migracji na stabilność i niepodległość państw poddanych takiej presji. „Państwo, które nie może kontrolować wjazdu na swoje terytorium szybko traci zdolność decydowania o własnej przyszłości. Z tego powodu silne granice i kontrolowana imigracja nie są wyrazem wrogości wobec imigrantów są wyrazem odpowiedzialnego działania państwowego!” – podkreślał ekspert amerykańskiej Fundacji Federation for American Immigration Reform, zajmującej się analizą imigracji.
Fundacja Instytut Bezpieczeństwa Narodowego, za zgodą Dr. O’Briena publikuje całe przemówienie wygłoszone na konferencji w BBN. Bardzo ciekawe stanowisko pozwala zrozumieć amerykańską perspektywę, ale także wskazać na duże pole wspólnej oceny zagrożeń dla państw narodowych wynikających z masowej migracji. Wiele z obserwaji Dr. O’Briena wpisują się także w podejście do zagrożeń migracyjnych ekspertów współpracujących z Fundacją IBN.
ZACHĘCAMY DO LEKTURY – przemówienie Doktora Matthew O 'Brien’a przygotowane na Konferencję BBN pt. „25 lat XXI wieku: między erozją ładu a próbami jego odbudowy – jak Polska kształtuje swoją sprawczość”, zorganizowaną w dniu 23 czerwca 2026 r. w Warszawie:
Witam nazywam się Matthew O 'Brien. Mam ponad 30-letnie doświadczenie związane z migracją w USA, w tym jako sędzia imigracyjny i zastępca głównego sędziego imigracyjnego. Obecnie jestem Zastępcą Dyrektora wykonawczego w organizacji Federation for American Immigration Reform, założonej w 1979 roku, która przez ostatnie pół wieku walczy o reformę systemu migracyjnego, aby lepiej służył on amerykańskim obywatelom i interesom narodowym USA. Zanim zacznę, dziękuję za możliwość dzisiejszej rozmowy oraz możliwość podzielenia się amerykańskimi doświadczeniami.
Chciałbym dzisiaj omówić konsekwencje – ze strategicznego punktu widzenia – dla bezpieczeństwa narodowego masowej migracji do Stanów Zjednoczonych. Nie będę skupiał się na indywidualnych imigrantach: wielu z nich to po prostu migranci ekonomiczni. Raczej, skupię się i przedstawię skutki migracji na dużą skalę – zarówno nielegalnej, jak i legalnej – dotyczące bezpieczeństwa, wpływu na suwerenność i długoterminową stabilność Stanów Zjednoczonych. A ponieważ w grupie moich słuchaczy są eksperci ds. bezpieczeństwa narodowego, kontrwywiadu i wojny hybrydowej zachęcam do spojrzenia na zjawisko imigracji nie w kontekście kwestii humanitarnej, ale jako zjawisko strategiczne. Państwa trwają lub upadają w zależności od ich zdolności kontrolowania własnego terytorium, utrzymania spójności społeczeństwa, ochrony własnych granic i zachowania legitymacji instytucji publicznych. Masowa migracja bezpośrednio wpływa na wszystkie wymienione czynniki.
Na najbardziej podstawowym poziomie granica to nie tylko linia na mapie, ale jest także mechanizmem filtrującym, jak i tarczą dla obywateli. Suwerenne państwo musi wiedzieć kto wjeżdża na jego terytorium, dlaczego migranci wchodzą, jak długo pozostaną i czy stanowią zagrożenie. Jeśli rząd utraci zdolność rozróżniania między upoważnionymi i nieuprawnionymi do wjazdu na własne terytorium – traci istotny atrybut suwerenności! Przez wiele lat Stany Zjednoczone doświadczyły bezprecedensowego poziomu nielegalnej migracji. Głównie przez południową granicę miliony cudzoziemców wjechały do kraju nielegalnie (zwłaszcza, ale nie tylko pod administracją Joe Bidena). Nawet jeśli przytłaczająca większość osób przekraczających granicę nie miała zamiarów przestępczych ani wrogich, to brak możliwości prawidłowej weryfikacji dużej liczby osób wjeżdżających stworzył oczywistą lukę w zabezpieczeniach. Specjaliści ds. wywiadu z pewnością rozumieją, że przeciwnicy wykorzystują właśnie te luki w zabezpieczeniach.
Nie wystarczy argumentować, że większość migrantów może być nieszkodliwa! Właściwe pytanie musi brzmieć: czy wrogie podmioty mogą wykorzystać przepływy migracyjne, aby wjechać do kraju ukrywając swoje zamiary, tworząc sieci powiązań (logistyczne), aby zbierać dane wywiadowcze? Gorzej jeśli odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Wtedy sam system migracji staje się problemem bezpieczeństwa. Historia pokazuje, że terroryści, zorganizowani przestępcy i agenci wywiadu zagranicznego często wykorzystują istniejące trasy migracji, ponieważ zapewniają one anonimowość. A zatem do USA może wjechać terrorysta czy innego rodzaju ekstremista, którzy są dla amerykańskiego systemu bezpieczeństwa „niewidoczni”, a potem mogą skrzywdzić wielu niewinnych Amerykanów – i dotyczy to zarówno ostatnich aktów terrorystycznych, jak i zamachu terrorystycznego 9 września (na WTC – przyp. red), kiedy to 19 cudzoziemcom udało się zabić 3000 Amerykanów!
Nie jest każdy migrant stanowi zagrożenie, ale wyzwaniem dla służb bezpieczeństwa jest każda migracja na dużą skalę. Kiedy znacznie wzrasta liczba osób, które władze muszą sprawdzać i monitorować, to zdolność „przesiewania”, wyłapywania jest ograniczona, a co za tym idzie weryfikacja staje się mniej skuteczna. W przypadku wielu krajów weryfikacja jest niemożliwa, gdyż informacje ogólne na temat konkretnych osób są często niedostępne lub niewiarygodne. W związku z tym, często zasoby bazodanowe i potencjał służb bezpieczeństwa są przekierowywane na przetwarzanie danych ogromnych grup ludzi, co stwarza oczywiste luki w systemie. Z tego korzystają wrodzy aktorzy (także z perspektywy kontrwywiadu). Nawet jeśli zdecydowana większość migrantów może nie mieć złych zamiarów, to masowa migracja może stanowić mnożnik siły dla przeciwników.
Południowa granica USA to nie tylko kwestia imigracji to także pole bitwy z udziałem ponadnarodowych organizacji przestępczych, dla których przemyt ludzi stał się przemysłem wartym wiele miliardów dolarów, kontrolowanym głównie przez kartele przestępcze. Granica po meksykańskiej stronie w rzeczywistości stała się terytorium kontrolowanym przez kartele. Organizacje te nie tylko przemycają ludzi, ale także broń, narkotyki, pieniądze i członków gangów, którzy chcą przedostać się przez granicę. Szlaki migracyjne często pokrywają się ze szlakami przemytniczymi! Trzeba zauważyć, że wraz ze wzrostem przepływów migracyjnych zyski kartelu rosną, a jeśli wzrastają zyski kartelu to te automatycznie rozszerzają swoje możliwości operacyjne! To sprawia, że kartele stają się jeszcze bardziej bezwzględne wobec normalnych ludzi. Niedawno zdesperowani obywatele Meksyku, sami wezwali prezydenta Donalda Trumpa, aby przyszedł i uratował ich przed tymi brutalnymi i krwiożerczymi organizacjami terrorystycznymi. Z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, tworzy to błędne koło. A zatem, wzmocnienie bezpieczeństwa granic jest nie tylko wymierzone w nielegalną migrację, ale chodzi także o osłabienie ponadnarodowych organizacji przestępczych, które kwestionują władzę państwową i mogą przyczynić się do niestabilności po obu stronach granicy.
Specjaliści ds. bezpieczeństwa często skupiają się na zagrożeniach militarnych i zagrożeniach wywiadowczych tymczasem odporność narodowa zależy przede wszystkim od spójności (jedności) społecznej. Każdy naród musi posiadać choć minimalny poziom wspólnej tożsamości – wspólne wartości, zaufanie obywatelskie, kulturę. Historia Stanów Zjednoczonych dowodzi, że USA z powodzeniem wchłonęły duże populacje migrantów, ponieważ proces imigracji był możliwy do przeprowadzenia i udało się dokonać skutecznej asymilacji. Nowo przybyli przystosowali się do warunków amerykańskich, nauczyli się języka i przyjęli normy społeczne. To się jednak zmieniło w ostatnich dekadach z uwagi na wzrost skali migracji, ale także na niewydolne działania asymilacyjne i imigracyjne. Kiedy migracja następuje szybciej niż asymilacja społeczeństwa mogą zostać podzielone na mniejsze społeczności z różnymi językami, tożsamością, lojalnością i oczekiwaniami politycznymi. Społeczności, które nierzadko się nie lubią, rywalizują ze sobą. Rezultatem niekoniecznie jest przemoc, ale częściej spada zaufanie społeczne, zwiększa się polaryzacja i osłabia solidarność narodowa. Strategiczni konkurenci (wrogowie) odnoszą korzyść, gdy społeczeństwa demokratyczne stają się wewnętrznie podzielone, a rozdrobnione społeczeństwo jest bardziej podatne na kampanie dezinformacyjne, manipulacje polityczne i niepokoje społeczne. Z tego powodu spójność (jedność) społeczna powinna być postrzegana jako element bezpieczeństwa narodowego, a nie tylko wartość kulturowa. Dodatkowo, masowa migracja stwarza również możliwości dla obcych mocarstw – przeciwników USA tj. Chin, Rosji, Iranu i innych, które co do zasady starają się wykorzystywać społeczności diaspory za granicą.
Meksyk, choć teoretycznie nie jest wrogiem USA, ale nie jest też szczerym przyjacielem, jest pod tym względem poważnym zagrożeniem. Niebezpieczeństwo może przybierać różne formy: rekrutacja wywiadowcza, presja polityczna zarówno poprzez lobbing, jak i urnę wyborczą, nadwyrężanie ekonomiczne czy rozpowszechnianie propagandy. W rezultacie, im mniej zintegrowane populacje imigrantów, tym większe szanse dla wrogich podmiotów zagranicznych do tworzenia sieci wpływu.
Podam jeden jaskrawy przykład, Komunistyczna Partia Chin wykorzystuje chińską diasporę w USA do szpiegowania zarówno amerykańskich polityków, jak i chińskich antykomunistycznych decydentów. Innym przykładem jest Międzynarodowy Radykalny Ruch Islamistyczny, który skutecznie infiltruje i radykalizuje – w dużej mierze niezasymilowane – enklawy imigrantów tj. zdominowany przez Arabów – Dearborn w Michigan i przez Somalijczyków – Minneapolis w Minnesocie. I znowu, nie chodzi o to, że społeczności imigrantów są z natury nielojalne, ale raczej problem polega na tym, że obce rządy aktywnie dążą do wykorzystania istniejących etnicznych sieci powiązań do celów strategicznych. Agencje kontrwywiadowcze muszą poświęć coraz więcej zasobów do monitorowania i przeciwdziałania tym zagrożeniom. Zachodnie rządy muszą drastycznie ograniczyć masową migrację i zabezpieczają swoje granice, aby uniknąć nawału migrantów. Wasz kraj – Polska – dobrze to rozumie i już był świadkiem wykorzystywania migracji przez wrogie reżimy. Reżim białoruski celowo ułatwił przemieszczanie się migrantów w kierunku polskiej granicy, aby wywołać presję polityczną, napięcia społeczne i zwiększyć wyzwania operacyjne dla polskich władz. Nie był to kryzys humanitarny! Migranci stali się strategicznym i wrogim instrumentem, choć sami nie byli sprawcami, ale zostali wykorzystani. Stany Zjednoczone są w nieco innej sytuacji, ponieważ presja migracyjna spowodowana jest szerszą dynamiką regionalną, a czynnikiem przyciągania są względy ekonomiczne: świadczenia socjalne, automatyczne obywatelstwo na terytorium urodzenia czy łatwość zarabiania pieniędzy. (…) Jednak strategiczna zasada pozostaje taka sama: duże ruchy populacji mogą i są wykorzystywane do nakładania kosztów na państwo docelowe, przytłaczają systemy administracyjne, generują konflikty polityczne i osłabiają zaufanie publiczne do instytucji rządowych. Jednym z przykładów może być chociażby, gdy komunistyczna Kuba na początku lat 80. wysłała swoich niebezpiecznych przestępców na Florydę – wydarzenie nazwane później „Most pontonowy z Mariel”.
Krytycy często przedstawiają egzekwowanie ochrony granic jako naruszenie zasad humanitarnych lub jako kwestię polityczną – tymczasem z perspektywy bezpieczeństwa narodowego, ochrona granic przed nielegalną migracją jest formą zarządzania ryzykiem. Zapewnienie bezpieczeństwa granic pozwala rządom wiedzieć kto wjeżdża do kraju, przeprowadzać właściwą weryfikację, identyfikować zagrożenia kryminalne i terrorystyczne, zmniejszyć siłę organizacji przemytniczych, utrzymać zaufanie publiczne do praworządności i zachować integralność systemów legalnej imigracji. W tym kontekście, administracja prezydenta Donalda Trumpa reprezentuje powrót do bardziej tradycyjnego zrozumienia suwerenności państwa. Główne założenie było bardzo proste: naród musi kontrolować swoje granice i egzekwować swoje prawa, zanim będzie mógł skutecznie zarządzać imigracją. Zaś środki tj. bariery fizyczne, zwiększona weryfikacja, bardziej rygorystyczne standardy azylowe czy zwiększone wysiłki deportacyjne miały na celu przywrócenie kontroli operacyjnej nad granicą i powstrzymanie nielegalnego masowego najazdu migrantów. W przeciwieństwie do administracji Joe Bidena czy Baracka Obamy, którzy patrzyli na masową migrację przez „różowe okulary” różnorodności i próby rekompensaty za zachodni kolonializm, administracja Trumpa ma trzeźwe i realistyczne spojrzenie na liczne zagrożenia, które towarzyszą niekontrolowanej, masowej migracji i ostrzega również narody Europy Zachodniej przed tymi niebezpieczeństwami.
To, czy ktoś zgadza się z tą konkretną polityką, jest ostatecznie kwestią polityczną, ale – ze strategicznego punktu widzenia – podstawowy cel, czyli przywrócenie kontroli państwa nad przepływami migracyjnymi, jest absolutnie spójny z ogólnymi zasadami bezpieczeństwa narodowego.
Na zakończenie, chciałbym podzielić się prostą obserwacją: debata na temat imigracji jest często ujęta w ramy moralne, warunki ekonomiczne lub humanitarne i te względy są ważne, ale jednak specjaliści ds. bezpieczeństwa narodowego muszą zadać inne pytanie: czy niekontrolowana, masowa migracja pozwala narodowi zachować suwerenność, spójność społeczną i efektywność instytucjonalną? Moim zdaniem odpowiedź jest jasna i oczywista: nie! Państwo, które nie może kontrolować wjazdu na swoje terytorium szybko traci zdolność decydowania o własnej przyszłości. Z tego powodu silne granice i kontrolowana imigracja nie są wyrazem wrogości wobec imigrantów są wyrazem odpowiedzialnego działania państwowego!
Dziękuję!
not. awa





Dodaj komentarz