Niemiecka rewolucja, ważny sygnał dla Polski

Niemiecki rząd pracuje nad gruntowną reformą zakładającą istotne poszerzenie uprawnień służb specjalnych. Potrzeba zmian uzasadniana jest przede wszystkim rosnącymi zagrożeniami ze strony Rosji. Od kilku miesięcy tematem reformy zajmują się niemieckie media, sygnalizując kierunki planowanych zmian, które opisywaliśmy również na stronach Fundacji IBN. Teraz znamy już więcej szczegółów.

W lipcu tego roku niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało liczący prawie 700 stron projekt ustawy ukazujący prawdziwą skalę reformy. Regulacje przyznają Federalnej Służbie Wywiadowczej (BND) i Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji (BfV) nowe uprawnienia umożliwiające przeprowadzanie kontrataku w cyberprzestrzeni – obie służby po raz pierwszy zyskają możliwość zakłócania infrastruktury atakujących, a nawet celowego rozpowszechniania fałszywych informacji. Zmiany dotyczą także systemu nadzoru nad służbami. Przewaga, jaką dzięki nowym uprawnieniom mają zyskać niemieckie służby, z pewnością ułatwi im wykrywanie i eliminowanie zagrożeń, ale będzie też stanowić wyzwanie dla służb innych państw europejskich. To będzie bowiem dobra okazja, również w Polsce, do analizy krajowych rozwiązań w zakresie służb specjalnych i ich rozwoju.

Nowe podstawy

Dziennikarze portalu netzpolitik.org, zajmującego się tematyką praw cyfrowych i wolności w sieci, przeanalizowali projekt ustawy i stwierdzili, że nie chodzi w nim o uzupełnienie już istniejących przepisów, ale o stworzenie zupełnie nowych podstaw działania służb. Wskaznywanym celem reformy jest przyznanie służbom dodatkowych uprawnień w sytuacji „zwiększonego zagrożenia w kraju i za granicą”. Ponadto ma ona wzmocnić kontrolę nad służbami oraz wprowadzić zmiany, jakich domagał się tamtejszy Trybunał Konstytucyjny, wyznaczając na to czas do końca 2026 r (w 2024 r. sąd w Karlsruhe skrytykował BND za sposób obchodzenia się z krajowymi danymi telekomunikacyjnymi i wskazał na potrzebę stałego nadzoru nad służbami, uznając, że kontrola sprawowana przez komisję parlamentarną G-10 jest niewystarczająca).

Do tej pory w Niemczech istniała wyraźna granica między uprawnieniami służb specjalnych a policją – podczas gdy te pierwsze zajmowały się gromadzeniem informacji, to już bezpośrednia interwencja była domeną sił policyjnych. Reforma rozmywa ten podział m.in. poprzez przyznanie służbom specjalnym uprawnień do ingerowania w systemy informatyczne, a nawet przeprowadzania – w określonych okolicznościach – ataków hakerskich. BND będzie więc mogła nie tylko wykrywać ataki na systemy informatyczne, ale też – w przypadku „bezpośredniego zagrożenia dla szczególnie ważnego interesu prawnego” – podejmować działania polegające na modyfikowaniu lub usuwaniu danych, przekierowaniu strumienia danych, a nawet „ograniczeniu lub zablokowaniu działania systemów informatycznych”. Wsparcie BND mają zapewniać krajowe organy – takie jak Federalny Urząd Bezpieczeństwa Informacji (BSI). Do tej pory BSI po wykryciu luki bezpieczeństwa jak najszybciej ją niwelowała. Teraz informacje o błędach w oprogramowaniu, w tym o szczególnie groźnych lukach w zabezpieczeniu określanych jako „Zero-day” (tj. takich, które nie zostały jeszcze wykryte i „załatane” poprzez aktualizację wdrożoną przez dostawcę oprogramowania) BSI będzie przekazywać służbie wywiadowczej także po to, aby ta mogła je ewentualnie do przeprowadzenia cyberataku na inne systemy. Podobne ataki będzie mógł prowadzić także niemiecki kontrwywiad, czyli BfV – uzyska on prawo do przeprowadzania tzw. operacji hack-back. Służba będzie mogła manipulować urządzeniami, przekierowywać lub kasować dane, a nawet rozpowszechniać błędne informacje. „Technologie informatyczne nie będą już bezpieczną kryjówką, w której agresorzy potajemnie mogą przygotowywać swoje ataki” – podkreśla niemieckie MSW we wprowadzeniu do projektu ustawy.

Zaproszenie dla AI

Zostaną wprowadzone nowe kategorie zagrożeń, takie jak: „wymagające znaczącego monitorowania” i „wymagające szczególnie znaczącego monitorowania”. BND będzie miała prawo do monitorowania krajowej komunikacji w przypadku, gdy zaistnieją przesłanki wskazujące na „konieczność podjęcia takiego działania w celu uzyskania informacji o co najmniej istotnych zagrożeniach”. Nowe przepisy oznaczają również dodatkowe możliwości dla BND i BfV w zakresie zautomatyzowanej analizy danych osobowych za pomocą sztucznej inteligencji. BND będzie mogła także „trenować” własne aplikacje AI przy wykorzystaniu danych osobowych. Sztuczna inteligencja będzie mogła być stosowana przez BND do tworzenia „spersonalizowanych prognoz lub rekomendacji” lub automatycznego generowania „profili behawioralnych i osobowościowych” w celu oceny „indywidualnego potencjału zagrożenia” danej osoby. Pozyskane w ten sposób prognozy mają być uznawane za „produkty analityczne o znacznym stopniu ingerencji”, zaś ich wytworzenie ma uzasadniać wystąpienie „co najmniej poważnego zagrożenia”. Dziennikarze zauważają, że w zakresie kompetencji BND znajduje się właściwie głównie zwalczanie zjawisk zaliczanych do „poważnych zagrożeń”. „Należą do nich na przykład przestępczość zorganizowana, hybrydowe operacje wpływu, ekstremizm i jego wspieranie, a nawet 'wydarzenia kryzysowe za granicą’, które teoretycznie mogłyby mieć oddziaływanie na Niemcy. Jest to zatem termin, który można interpretować szeroko” – czytamy. Aby ustrzec się błędów i wypaczeń powstałych na skutek wykorzystania sztucznej inteligencji, BND ma punktowo przyglądać się pozyskanym w ten sposób wynikom w celu upewnienia się, że – jak zapisano w projekcie – decyzja dotycząca podjęcia dalszych działań „zostałaby podjęta również przez człowieka na podstawie dostępnych informacji”. Dopiero praktyka takich działań, jeśli ustawa wejdzie w życie, pokaże na ile ryzyko nadużyć przy wykorzystaniu systemów opartych o AI będzie mitygowane skutecznie przez nadzór człowieka. Zagrożenia wydają się realne.

Celem wprowadzenia nowych przepisów ma być także zapewnienie niemieckim służbom maksymalnej suwerenności cyfrowej. W niemieckiej debacie publicznej wprost mówi się przy tej okazji o uniezależnieniu od amerykańskich systemów do analizy danych, takich jak program Palantir. MSW ma więc wprowadzić preferencyjne zasady dla produktów krajowych i unijnych. Agencja BND będzie mogła nabywać aplikacje w innych krajach tylko wtedy, gdy ona sama lub inne europejskie agencje nie dysponują podobnym oprogramowaniem. W przypadku BfV korzystanie ze sztucznej inteligencji ma pomagać w łączeniu danych w celu „uzyskania nowych informacji na temat osobowości danej osoby lub jej relacji z innymi osobami lub podmiotami”.

Ponadto służby uzyskają możliwość pozyskiwania i analizy danych biometrycznych, co oznacza, że w określonych przepisami okolicznościach będą mogły mieć dostęp, także w czasie rzeczywistym, do kamer monitoringu (na dworcach, w centrach handlowych itd.). Służba kontrwywiadowcza BfV będzie mogła zobowiązać operatorów do przekazania nagrań, udostępnienia wglądu na żywo, a nawet skorzystania z ich urządzeń monitorujących. W przypadku BND ustawodawca otwiera możliwość korzystania, przy porównywaniu danych biometrycznych, z aplikacji i pomocy partnerów spoza Europy – z krajów, gdzie obowiązują mniej rygorystyczne przepisy w zakresie ochrony osobowych.

Kontrola po nowemu

Gruntowne zmiany czekają również system nadzoru nad służbami specjalnymi. Obecnie są one kontrolowane m.in. przez Parlamentarne Gremium Kontrolne (PKGr), Komisję G-10 oraz Niezależną Radę Kontroli (UKRat). Zgodnie z założeniami reformy komisja G-10 ma zostać wyeliminowana, a większa część nadzoru zostanie skoncentrowana w UKRat, która ma wspierać PKGr. Obecnie UKRat realizuje swoje zadania wobec agencji wywiadu BND, po wejściu w życiu nowych przepisów będzie nadzorować również kontrwywiad, czyli BfV. UKRat, podobnie jak sąd, ma z wyprzedzeniem zatwierdzać szczególnie inwazyjne działania podejmowane przez służby specjalne i sprawować nad nimi kontrolę administracyjną – na przykład w zakresie przetwarzania danych osobowych.

Analiza nowych przepisów oraz debaty w tej sprawie wskazuje, że Niemcy chcą wprowadzić poważną rewolucję w ich służbach specjalnych. Otwierają między innymi szeroko furtkę modernizacji służb. Analiza wielu spraw kontrwywiadowczych w ostatnich latach pokazuje, że to właśnie od przewagi technologicznej coraz częściej zależy sukces w zwalczaniu obcych operacji wywiadowczych, więc projekt niemieckich zmian wydaje się odpowiadać na realne zagrożenia wynikające ze współczesnej wojny wywiadowczej. Działania hybrydowe, wojna w cyberprzestrzeni, operacje wpływu wymagają nie tylko nowoczesnych technologii, ale też uprawnień do ofensywnego zwalczania obcych działań. Wydaje się, że pomysłodawca niemieckiej reformy ma taką świadomość. Podobnie ważną, a może przełomową, propozycją jest wejście służb niemieckich w technologię sztucznej inteligencji. Dzieje się to w wielu krajach, szczególnie przy analizie big data, prognozowaniu, ocenie zagrożeń. Ale w tym przypadku niemiecki ustawodawca opracował także przepisy dotyczące – jak można wyczytać – analizy i lustrowania osób będących w zainteresowaniu niemieckich służb. Wskazuje to na wprowadzenie do służb specjalnych możliwości profilowania zagrożeń systemowych i osobowych dla RFN.

Konkretny sygnał dla Polski

Propozycja buduje nowy katalog uprawnień niemieckich służb i jeśli wejdzie w życie będzie stanowiła nowe otwarcie w niemieckim systemie bezpieczeństwa. Bez wątpienia będziemy mieli do czynienia ze zmianami rewolucyjnymi. Choć część opisywanych zmian wskazuje na zyskanie przez niemieckie służby uprawnień i zadań, które w Polsce służby mają od dawna, bez wątpienia przepisy ułatwiające modernizację służb należy oceniać jako ciekawą propozycję również w Polsce. Większe uprawnienia do walki informacyjnej, cyberataków, operacji decepcjnych, monitorowania komunikacji i ruchu internetowego – to uprawnienia i zadania, które również polskie służby powinny wykonywać. Wykorzystanie AI, czy do profilowania zagrożeń wynikających z działań wskazanych osób czy z uwarunkowań systemowych, również powinno być w Polsce akceptowane i wręcz oczekiwane. Polska powinna więc szybko przystąpić do projektowania własnych zmian w zakresie służb specjalnych, ich zadań, praw i uprawnień. Teraz, gdy zmianę taką prowadzą Niemcy, mamy wręcz presję w tej sprawie. Bowiem jeśli my nie zrobimy niczego, niemieckie służby zyskają znaczącą przewagę operacyjną nad polskimi, co będzie rzutowało na to, który kraj będzie lepiej zabezpieczony i będzie w stanie sprostać wojnie wywiadowczej. Ale także – nie ma co ukrywać – który kraj będzie w stanie budować swoją pozycję gwaranta i eksportera bezpieczeństwa i ochrony kontrwywiadowczej w Europie. Polska powinna zawalczyć zarówno o swoje bezpieczeństwo jak i o pozycję wśród państw zagrożonych bieżącą – agresywną – wojną wywiadowczą.

Warto wskazać, że opisywany w mediach ruch niemieckiego rządu idzie dokładnie w odwrotnym kierunku od działań, debaty publicznej i sposobu zarządzania służbami w Polsce. W naszym kraju wciąż prowadzone są działania, które mają podważyć możliwość stosowania ofensywnych działań operacyjnych służb, wytracają procesy modernizacyjne, piętnują tych, którzy przez lata prowadzili – zgodne z prawem i logiką systemu – działania zwalczające zagrożenia dla państwa. Do dziś kontynuowana jest działalność Komisji ds. Pegasusa, która w najbliższym czasie ma opublikować swój raport końcowy, będący zwieńczeniem opisanego procesu. Procesu, który odciska swoje realnie piętno na polskim systemie bezpieczeństwa oraz polskich służbach i ich funkcjonariuszach. Debata i projekt zmian w Niemczech pokazuje, że sposób podchodzenia do służb w RFN jest zupełnie inny – Niemcy budują dużo ofensywniejsze służby, wskazując, że to jest sposób na zabezpieczenie kraju przed zagrożeniami i wyzwaniami.

Warto także wskazać, zawczasu, że niemiecki plan rewolucyjnych zmian oznacza, że niemieckie reformy zapewne mogą stać się przyczyną politycznych napięć na linii Berlin-Bruksela. Wiele opisanych uprawnień wskazuje na daleko idące możliwości ingerencji niemieckiej w prawa i wolności człowieka. Warto więc obserwować co będzie się działo na forum unijnym – także na przyszłość, gdy w Polsce rząd (jakikolwiek by nie był) sięgnie po podobne pomysły na rewolucję w przepisach i uprawnieniach polskiego wywiadu i kontrwywiadu.

Dla Polski z niemieckiej reformy służb specjalnych płyną wnioski: polskie służby specjalne nieustannie muszą dopasowywać swoje możliwości – zarówno pod względem prawnym, jak i technologicznym, do współczesnych zagrożeń. Akty sabotażu, szpiegostwo i ataki w cyberprzestrzeni to dzisiaj stałe elementy rosyjskiej wojny wywiadowczej toczonej przeciwko Polsce. Potrzebne są więc nowe rozwiązania, które na wczesnym etapie pozwolą eliminować te zagrożenia. Polskie służby powinny mieć możliwość prowadzenia ofensywnych działań w cyberprzestrzeni, mówiąc wprost – zakłócania, a nawet unieszkodliwiania systemów agresora. Powinny mieć dostęp do jak najnowocześniejszych narzędzi, aby nie być w tyle za przestępcami i wrogami oraz móc skutecznie z nimi walczyć. W interesie Polski jest to, aby mieć sprawne służby specjalne, które będą potrafiły chronić obywateli. Bezpieczeństwo nie może być wypadkową politycznych rozgrywek i porachunków, ale efektem przemyślanych strategii i decyzji.

Marcin Lidka
Stanisław Żaryn

Fot. Siedziba niemieckich służb


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *