Obowiązkowa służba – konieczność czy fanaberia?

Temat obowiązkowej służby wojskowej w Polsce wraca co jakiś czas w polskiej debacie publicznej. Jednak wciąż trudno uznać, że jest traktowany poważnie. Tymczasem ostatni sondaż opinii publicznej wskazuje na realną potrzebę dyskusji i przekonywania do tego pomysłu. Według najnowszego badania przeciwko przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej jest aż 51,1proc. badanych. To bardzo niepokojące dane biorąc pod uwagę naszą sytuację międzynarodową i geopolitykę.

Temat powrócił w najnowszym sondażu IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” w którym zadano pytanie: czy Pani(a) zdaniem powinna zostać przywrócona obowiązkowa służba wojskowa ze względu na obecną sytuację międzynarodową? W odpowiedzi czytamy, że przeciwko przywróceniu zasadniczej służby wojskowej jest 51,1 proc. badanych, za – 37,7 proc., a nie ma zdania 11,2 proc. Jedynie co trzeci Polak jest skłonny zgodzić się na przywrócenie poboru wojskowego i to pomimo że w pytaniu powiązano tę decyzję z pogarszającą się sytuacją międzynarodową Polski.

W komentarzu do badania podkreślono, że „najczęściej sprzeciwiają się poborowi kobiety (54 proc.), trzydziestolatkowie (65 proc.), niemal w równym stopniu mieszkańcy dużych miast (59 proc.), jak i małych miejscowości (58 proc.), osoby z wyższym wykształceniem (60 proc.)”. Optymistyczne jednak jest to, że sondaż pokazał dość wysoki poziom akceptacji ws. udziału w szkoleniach wojskowych organizowanych dla kobiet i mężczyzn. „Za” wprowadzeniem obowiązkowych szkoleń wojskowych dla kobiet i mężczyzn jest aż 76,6 proc. badanych, przeciwko 17,6 proc., a nie ma zdania 5,8 proc. badanych – wskazuje badanie sondażowe. Jak wskazuje „Rz”, Polska ma obecnie 216 tys. żołnierzy (w tym 155 tys. zawodowych). „To oczywiście zbyt mało na wypadek agresji Rosji. Służba wojskowa w Polsce oparta jest teraz – w przeciwieństwie do Ukrainy, Rosji, a także krajów bałtyckich – na ochotnikach” – wymienia dziennik.

Informacje o sondażu warto byłoby wykorzystać jako pretekst do powrotu do rozmów o armii poborowej oraz większych obowiązkach na rzecz bezpieczeństwa Polski. W Polsce temat uchodzi za problematyczny, a przez lata był wręcz tabu. I to pomimo narastającego napięcia w Europie Środkowej i Wschodniej odczuwającej presję ze strony Rosji. Tymczasem w wielu krajach naszego regionu albo w ogóle nie zrezygnowano z poboru, albo został on przywrócony. Estonia nigdy nie zawiesiła obowiązkowej służby wojskowej. Z kolei, Litwa i Łotwa przywróciły powszechny pobór wojskowy, kolejno w 2015 roku i 2023 roku. Kraje skandynawskie – Norwegia, Szwecja – mają system, który można nazwać obowiązkową służbą wojskową, choć w rzeczywistości pobór jest selektywny i armia powołuje tylko ułamek rocznika czyli ochotników o najwyższych kwalifikacjach. W obu krajach obowiązek dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Dania także ma obowiązkową służbę wojskową dla kobiet i mężczyzn i choć służba wojskowa jest w świetle przepisów powszechna, to de facto dobrowolna i pierwszeństwo mają zgłaszający się do niej ochotnicy. Jeśli brakuje ochotników, o tym, kto ostatecznie trafi do jednostki, decyduje system losowania. Z kolei Finlandia nigdy nie zniosła obowiązkowej służby wojskowej i utrzymała skoncentrowaną na obronie własnego terytorium armię poborową. Finlandia, ze względu na swoje położenie geograficzne i historię, rozwinęła silną odpowiedzialność społeczną za obronę swojego terytorium. Niespełna 6 milionowy kraj dysponuje gigantyczną rezerwą mobilizacyjną liczącą blisko 900 tysięcy obywateli. Ten fiński fenomen na skalę europejską jeśli chodzi pobór wojskowy wynika z ogromnego poparcia społecznego oraz traktowania służby wojskowej jako elementu tradycji oraz wychowania obywatelskiego.

Zarówno Finlandia jak i kraje skandynawskie, a także kraje bałtyckie są dowodem, że nowoczesna armia z poboru nie musi oznaczać przymusowego i masowego wcielania do wojska wszystkich obywateli, lecz precyzyjny dobór najlepiej przygotowanych kandydatów i kandydatek oraz ochotników, których we wszystkich ww. krajach nie brakuje. Wszystkie te państwa rozwinęły w swoich społeczeństwach wysoki stopień odpowiedzialności za własny kraj. Obowiązkowa służba wojska ma więc podwójne znaczenie – zapewnia państwu kolejne roczniki silnie wyszkolonych poborowych, a więc i rezerwy na wypadek wojny, ale także kształtuje w obywatelach poczucie odpowiedzialności i powinności wobec państwa na wypadek kryzysu bezpieczeństwa.

W Polsce powszechny pobór wojskowy został zawieszony w 2008 roku i od tamtego momentu dramatycznie spadła liczba przeszkolonych rezerwistów zdolnych do natychmiastowej mobilizacji. Istnieje już duża luka pokoleniowa wśród tych, którzy mieli jakikolwiek kontrakt z armią. Państwo zidentyfikowało już jakiś czas temu tę lukę, ale nie podjęło potrzebnej acz trudnej decyzji o powrocie poboru. Rozwijamy zamiast tego system dobrowolnych szkoleń oraz przyciągamy ludzi do Wojsk Obrony Terytorialnej. Jednak to nie może zastąpić w pełni procesu poboru, który daje państwu lepszą kontrolę i metody zarządzania szkoleniami wojskowymi, by proces ten zapewniał państwu potrzebne zasoby.

Warto więc wskazać na potrzebę rozmowy, przekonywania i działania na rzecz poboru. To nie tylko zapewnienie państwu większego potencjału obronnego, szansa na edukację i kształtowanie postaw obywatelskich, ale też jasny sygnał do naszych potencjalnych wrogów. Decyzja o powrocie armii poborowej miałaby znaczenie dla polityki odstraszania. Powszechny pobór to sygnał wysokich kosztów potencjalnej agresji i okupacji. Powszechne przymusowe szkolenia zapewniają, że każdy przeszkolony ma umiejętności walki, obsługi broni, techniki czynnego oporu, co agresor zawsze bierze pod uwagę. Powrót do tematu obowiązkowej służby wojskowej w Polsce wydaje się więc koniecznością, a wynik najnowszego sondażu udowadnia, że już należy uruchomić kampanię informacyjną na temat skali zagrożeń dla Polski i tłumaczyć, dlaczego armia poborowa w dzisiejszych czasach jest nam potrzebna.

Patrycja Bryt


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *