Polityka obronna według Prezydenta Trumpa

Potrzebna poważna oferta Polski dla USA i realne wzmocnienie relacji między PL i USA. Kilka uwag po Narodowej Strategii Obrony USA (dalej NSO).

NSO zapowiada utrzymanie prymatu amerykańskiego interesu w polityce bezpieczeństwa, co jest rozwinięciem Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA i nie powinno dziwić. Co najważniejsze dla Polski, USA nie rezygnuje z polityki angażowania się w świecie, choć jasno wskazuje, że dotychczasowa skala działań zostanie zrewidowana. Nie zanosi się jednak na wycofanie Stanów z Europy. Europa będzie podlegała procesowi przeglądu i zmian strategicznych związanych z siłami amerykańskimi. Co ważne, dokument amerykański zapowiada taki sam przegląd także w innych regionach świata, na Bliskim Wschodzie, czy Półwyspie Koreańskim.

Nowa NSO wskazuje że USA oczekuje od sojuszników większego zaangażowania i większej odpowiedzialności za ochronę wspólnych interesów. Zmiana filozofii dotyczy sposobu wsparcia militarnego sojuszników. Obrazowo można wskazać, że według nowego planu USA mają udzielać wsparcia w trybie precyzyjnych, wąskich obszarów które są krytyczne dla regionu. Dla Europy oznaczać to będzie zapewne całościowe zmniejszenie amerykańskiego zaangażowania i obecności na rzecz – oby w Polsce – postawienia na wyselekcjonowanych sojuszników i udzielenie wsparcia i potencjału odstraszania i obronnego w kluczowych obszarach i lokalizacjach.

Dokument zakłada utrzymanie ogłaszanej już wcześniej strategii „pokój przez siłę”, która powinna być rozumiana jako zapowiedź wzmocnienia potencjału militarnego USA w celu walki z wrogami i udzielania wsparcia sojusznikom. USA utwierdza w dokumencie wskazanie, że nie każdy obszar i konflikt będzie dla Stanów równie ważny. USA kończy z byciem strażnikiem ładu międzynarodowego, ale nie wycofuje się z pomocy sojusznikom w razie potrzeby.

Dokument Pentagonu wskazuje, że Zachodnia Półkula i Chiny pozostają priorytetem dla polityki bezpieczeństwa USA. W Amerykach USA chcą ofensywnie chronić swoje interesy, Chiny identyfikują zaś jako głównego konkurenta i zagrożenie. Dokument wskazuje jednakże że z Chinami będzie twardo rywalizował, ale równocześnie dążył do unikania konfrontacji i walki. To wydaje się podejściem dość ugodowym, bowiem Stany same rezygnują – już w przedbiegach – z ostrych nacisków na Chiny. Deklaratywna chęć twardej walki z chińskim potencjałem i aktywna rywalizacja nie współgra z przesadzaniem, że USA chcą za wszelką cenę uniknąć rywalizacji.

Krokiem w dobrą stronę – bardzo brakowało tego w NSB – jest wskazanie, że Rosja stanowi zagrożenie. Dziwi, że USA zatrzymuje się w połowie drogi, stwierdzając że zagrożenie rosyjskie dotyka jedynie wschodniej flanki NATO, co sugerować może że działania Rosji nie są identyfikowane jako zagrożenie dla całego Sojuszu. To błąd, uznanie Rosji za zagrożenie dla NATO jako całości powinno być oczywistością, choćby w świetle coraz większej agresji Moskwy oraz jasno stawianej próby zniszczenia Sojuszu w jego obecnym kształcie (na tym polegało ultimatum z grudnia 2021).

Stany Zjednoczone zapowiadają w swoim dokumencie że będą oczekiwać od Europy przejęcia odpowiedzialności za jej potencjał obronny i wzmocnienie potencjału odstraszania. Europa ma również zapewnić stabilność sytuacji na Ukrainie po zakończeniu negocjacji pokojowych. Dokument opisuje jednoznacznie oczekiwanie Waszyngtonu, by Europa była bardziej samodzielna strategicznie niż do tej pory. Dodatkowo, USA wskazują, że niektóre państwa Europy mogą mieć status specjalnych sojuszników, co ma pozwolić na objęcie Europy nowym systemem – bardziej celowanego, wąskiego wsparcia konkretnych krajów i konkretnych specjalizacji.

Bardzo ważnym elementem analizy sytuacji międzynarodowej jest wskazanie na zagrożenia wynikające ze współpracy państw wrogich wobec Zachodu i interesów USA. Wprost to nie pada, ale jest oczywiste, że chodzi o nową oś zła, czyli współpracujące Chiny z Rosją oraz ich sojuszników. To znacząca sugestia potwierdzająca oceny dotyczące wspólnych rosyjsko-chińskich zagrożeń dla Zachodu. Należy podejrzewać, że USA mają realną wiedzę o możliwych wspólnych działaniach militarnych i agresywnych Moskwy i Pekinu. Coraz częściej pada w dyskursie publicznych (mówił o tym wprost choćby Sekretarz Generalny NATO), że Rosja i Chiny budują potencjał wspólnego, jednoczesnego ataku na Europę i Tajwan. Strategia Obronna USA wskazuje, że Waszyngton rozpoznaje takie zagrożenie.

Kolejną kluczową tezą jest zapowiedź modernizacji arsenału nuklearnego, wyścigu zbrojeń w tym zakresie i przeciwdziałania nuklearnemu szantażowi. USA wskazują, że arsenał jądrowy będzie dla nich narzędziem oddziaływania i odstraszania, co wydaje się być wymiernym działaniem operacyjnym zgodnym ze strategią „pokój przez siłę”. Co ważne, zapowiedź ta może i powinna skutkować rywalizacją militarno-finansową, która dla Rosji może się okazać zagrożeniem. Prowadzić będzie bowiem do większego wyczerpania rosyjskiej gospodarki.

Podsumowując: Narodowa Strategia Obrony USA jest ważnym i doprecyzowującym rozwinięciem polityki Prezydenta Trumpa oraz Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA. Stany Zjednoczone wskazują w NSO na zagrożenia rosyjskie i zapowiadają, że będą oczekiwać większej aktywności od swoich sojuszników. W sposób jednoznaczny USA zapowiadają rewizję swojej aktywności na świecie, nie wycofując się przy tym z obejmowania kluczowych regionów swoim parasolem ochronnym. Celowane wsparcie, mniejsze ale adekwatne do realnych zagrożeń, ma być nową formą zabezpieczenia interesów USA i ich sojuszników. Ta koncepcja otwiera Polsce szansę i powoduje że możemy wzmocnić sojusz USA-RP. Dla Polski ten dokument to kolejny sygnał o szansach na wzmocnienie bezpieczeństwa we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Czas na konkretyzację planów wzmocnienia sojuszu Polski i USA. Czas na poważną ofertę ze strony władz RP dotyczących dalszego współdziałania.

Patrycja Bryt, Stanisław Żaryn


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *