Nowa Strategia USA w praktyce

To co obserwujemy wokół Wenezueli to Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA w praktyce… dla Polski wnioski z tego nie są jednoznaczne.

USA pokazały, że – zgodnie z zapisami SBN – będą meblować obie Ameryki po swojemu. Jeśli trzeba, również przy pomocy działań militarnych i brutalnych metod ochrony własnych interesów na Zachodniej Półkuli (tak to definiuje Strategia). Operacja przeciwko Wenezueli dowodzi, że Stany nie będą się oglądać na protesty Chin i Rosji, które były aktywnie zaangażowane we wspieranie Maduro. To nie uchroniło go przed pojmaniem i atakiem USA. Słowem – Stany pokazały gdzie jest ich wyłączna strefa oddziaływania, do której wstępu nie ma żaden inny globalny gracz. Tak to widzi Strategia, wskazując na potrzebę oddziaływania na obie Ameryki w ramach ochrony interesów USA.

Pytaniem otwartym pozostaje, jak to będzie rzutować na inne regiony świata. Czy USA meblując Ameryki po swojemu, również przy pomocy działań militarnych, a przy tym oczekując milczenia i akceptacji ze strony Rosji i Chin, dadzą takie same możliwości działania Pekinowi i Moskwie w tych rejonach, które dla USA nie są kluczowe ani interesujące?

To jest sprawa kluczowa w dłuższej perspektywie, szczególnie wobec wciąż niejasnego podejścia administracji amerykańskiej do relacji z Europą oraz stosunku USA do Rosji. A dla Polski to właśnie stosunek USA do Moskwy będzie najważniejszym wyznacznikiem międzynarodowej polityki Stanów. Jeśli dojdzie do resetu, współpracy na linii Moskwa-Waszyngton, to odbije się to zapewne na naszym bezpieczeństwie i interesach. Zawsze tak było i będzie. Jakieś ustępstwa będą przez Rosję wymuszane na każdej administracji amerykańskiej, która będzie chciała współpracować. Dla takich krajów jak Polska to będzie zatem sprawa kluczowa.

W krótkiej perspektywie korzystne dla Polski jest, że D. Trump wychodzi z ataku na Wenezuelę wzmocniony, jego administracja pokazała stanowczość i skuteczność, przekroczyła granice, przełamała blokady psychologiczne, i będzie łapać wiatr w żagle, również wobec innych partnerów. Taka administracja Trumpa dla Polski jest jeszcze bardziej atrakcyjnym sojusznikiem. A potencjał odstraszania Rosji przez Waszyngton wzrósł, gdy USA zdecydowały o ofensywnej operacji i usunięciu wenezuelskiego dyktatora.

Upadek reżimu Maduro oznacza wpływ USA na Wenezuelę i (przynajmniej w jakiejś części) jej przyszłą politykę. Ale też zapewne doprowadzi do odcięcia Wenezueli od Rosji i Chin, które tracą sojusznika w kluczowym dla nich regionie. Atak amerykański to również odcięcie współpracy energetycznej Pekinu z Wenezuelą, czyli odcięcie tego kraju od ropy z Wenezueli. To dzieje się jednocześnie z coraz większą destabilizacją wewnętrzną w Iranie, która także spowodować może zmiany jeśli chodzi o współpracę, polityczną, wojskową i energetyczną, na linii Moskwa-Pekin-Teheran. Ostatnie zdarzenia, zapewne nie przypadkowo, w pewnym stopniu ograniczają możliwości działania osi zła, budowanej przez Moskwę i Pekin.

Opisane uwarunkowania powodują, że atak USA na Wenezuelę dla Polski ma pozytywne strony – bowiem wzmacnia strategicznego naszego sojusznika. Być może kosztem dla nas będzie tąpnięcie na rynku ropy, ale to nie jest przesądzone. Problem w tym, że wciąż nie ma jasności jak USA widzą Polskę w nowej układance międzynarodowej. Za słowami o naszej ważnej roli, nie idą znane nam konkretne propozycje, a duch Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA sugeruje, że dla administracji D. Trumpa współpraca gospodarcza z Rosją ma duże znaczenie. Jeśli Trump, stosujący brutalne metody oddziaływania politycznego w regionie USA, przymknie oko na podobne metody stosowane przez Rosję czy Chiny, to sytuacja Polski będzie bardzo poważna.

Stanisław Żaryn


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *