Odrzucając histeryczne tony, wskazuję konkretne wątki Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, które budzą wątpliwości i rodzą ryzyka na przyszłość. Dokument nie wprowadza rewolucji, tu i teraz, ale sygnalizuje zmiany w perspektywie niebezpieczne także dla RP.
>> You can find the English text here: Hysteria is not advisable, concern is
Stany Zjednoczone na poziomie strategicznym odchodzą od koncepcji misyjnej, czy taktyki „strażnika globalnego ładu”. Zamiast tego piszą o kalkulacjach, wpływie danej relacji na interesy USA, rachubie zysków i strat. Wskazują jednoznacznie, że nie każdy region/kraj na świecie będzie mógł liczyć na aktywną postawę USA w sytuacji kryzysu. Wniosek – przed decyzją o zaangażowaniu USA będą kalkulować czy ono się Ameryce opłaca i jakie potencjalne zyski będą generować działania amerykańskie.
Ten wątek sam w sobie nie jest może niczym szczególnym – każdy kraj liczy na realizację własnych interesów także w relacjach z państwami partnerskimi. Jednak w połączeniu z innym wątkiem, sytuacja rodzi niepokój. Bowiem dokument sugeruje, że USA będą chciały zmienić swoje podejście do relacji bilateralnych oraz multilateralnych oraz powinności wobec partnerów. Dokument sugeruje, że obecność państwa sojuszniczego w NATO nie generuje dla USA obowiązku zaangażowania na rzecz jego obrony. Słowem, ta Strategia sugeruje podważenie w istocie gwarancji sojuszniczych NATO i będzie prowadziła do osłabiania wizerunku NATO jako pewnego gwaranta pomocy. Bowiem Strategia sugeruje, że to od realizacji interesów wewnętrznych USA będzie zależała decyzja o zaangażowaniu się Stanów w jakikolwiek kryzys.
Wizja prezentowana w tej Strategii jest więc również dla Polski niepokojąca. Nasz kraj jest przez prezydenta Trumpa traktowany jako szczególne państwo, bliski współpracownik. Jednak w Strategii nie ma żadnych wyłączeń od logiki opisanego w niej postępowania. Jeśli Polska będzie potrzebowała pomocy to dokument wskazuje, że również na decyzje nas dotyczącą będzie rzutować rachunek zysków i strat. Sytuacja Polski jest jeszcze w miarę dobra, ale już mniejszych krajów wschodniej flanki NATO wydaje się dość trudna, gdy ten dokument przełoży się na praktykę dnia codziennego. Warto zaznaczyć, że nawet w wątku dotyczącym strategicznego partnera USA, Tajwanu – Strategia wskazuje na wymiar gospodarczy potencjalnej chińskiej agresji na wyspę. Dokument mówi, że miałaby ona bardzo poważne konsekwencje dla łańcucha dostaw oraz gospodarki USA. W domyśle to, a nie zasady, wartości czy sojusznicze powinności, mają być najważniejszym motorem zainteresowania Ameryki.
Przyjęcie transakcyjnego modelu prowadzenia polityki zagranicznej rodzi zagrożenie, że kalkulacje przed podjęciem decyzji o interwencji, o których pisze Strategia, będą również obejmowały wyliczenia dotyczące potencjalnych strat w związku z napięciami w kontaktach z innymi. To pokazuje, że w modelu transakcyjnym polityki zagranicznej znacznie większą niż do tej pory rolę będzie miała wizja utraconych korzyści ze współpracy z partnerami, którzy są źródłem napięć w danym regionie. Słowem, interwencja, pomoc i zaangażowanie będzie zależne od wpływu kryzysu i jego rozwiązania na interesy USA, ale także od potencjalnych korzyści/strat będących następstwem pomocy z USA. To buduje dodatkowe ryzyka. To za dużo na ten moment powiedziane, ale myślenie amerykańskie oparte o wizję ze Strategii Bezpieczeństwa Narodowego idzie w kierunku mechanizmu „kto zapłaci więcej, ten będzie miał wpływ na decyzje USA”. Dla krajów o średnim i małym potencjale jest to rzeczywistość bardzo trudna i niebezpieczna. Szczególnie, gdy leżą one w regionach narażonych na imperializm silniejszych państw trzecich.
Stany Zjednoczone sugerują poważne przedefiniowanie kierunków swojej polityki. Wprost mówi się o powrocie do Doktryny Monroe’a, tj. skupieniu się dużo mocniejszym na Ameryce Łacińskiej. Strategia operuje pojęciem „Zachodnia Półkula”, która została bardzo wyeksponowana, skupia się na konkurencji z Chinami. Widać także plan osłabienia zaangażowania w Europie oraz na Bliskim Wschodzie. Afryka właściwie w tej wizji nie istnieje. Europa została mocno skrytykowana głównie z racji ideologii lewicowych, które niszczą potencjał krajów UE. USA jak wskazują będą współpracować z państwami narodowymi, a od Europy oczekują realizacji pewnych korekt dotyczących rozwoju gospodarczego oraz militarnego. Spodziewać się można odejścia od współpracy z UE na rzecz państw z krajów Europy. I to niektórych. Wśród tych, które USA chcą wyróżnić, znalazła się Polska. Napięcia na linii USA-UE będą generowały problemy polityczne dla Polski, ale w tej układance wynikającej ze Strategii nie to jest problemem. Dużo poważniejsze jest to, co wynika z treści Strategii oraz z braku niektórych treści w Strategii. USA w sposób oczywisty w tym dokumencie pozostawiają lukę dotyczącą Rosji, jej polityki, oceny jej polityki, oceny zagrożeń. Powstaje jasne wrażenie, że USA chciały pozostawić sobie możliwość współdziałania z Rosją. O Chinach Strategia mówi jednoznacznie, że to zagrożenie, a nawet, że USA zamierzają globalnie walczyć z chińskimi interesami. Mowa o podejmowaniu działań w wielu krajach przeciwko chińskiej ekspansji. Strategia krytykuje również Europę za zbyt daleko idącą dominację Europy przez Chiny. To sytuacja jasna i przejrzysta. USA traktują Chiny jako zagrożenie i rywala. I chcą z nim walczyć.
Co innego płynie z tez dotyczących Rosji. Nie ma w Strategii żadnej większej refleksji nad Rosją i jej działaniami. Nie ma wskazania, że Rosja jest zagrożeniem, ani przyczyną destabilizacji i chaosu. Nie ma wskazania, że USA będą przewodzić globalnej strategii zwalczania rosyjskich wpływów. Jest natomiast wskazanie, że USA identyfikują kryzys w relacjach Europy i Rosji (bez wskazania źródeł), że jest ryzyko eskalacji, które musi rozwiązać amerykańska dyplomacja. Mówi się wprost, że Ameryka zamierza „zarządzać” relacjami Europy i Rosji. Brak wskazania, że Rosja jest zagrożeniem – pomimo iż wielokrotnie atakowała państwa NATO, prowadzi wojnę, prowadziła wojny od lat i stale destabilizuje USA oraz państwa europejskie – sugeruje, że USA liczą na powrót do relacji polityczno-gospodarczych z Rosją. A jeśli USA mają zamiar „zarządzać” stosunkami Europy i Rosji powstaje wątpliwość, jak te stosunki mają wyglądać, skoro USA wyciągają w kierunku Rosji rękę z ofertą polityczno-gospodarczych relacji. Niestety budzi się obawa, że USA będą chciały być katalizatorem polityki resetu między Europą i Rosją, co oznaczałoby pójście śladem administracji Baracka Obamy sprzed kilkunastu lat. W wątkach dotyczących tych tematów pojawia się niewysłowione przekonanie, że Rosję da się ucywilizować, że USA swoją potęgą będą w stanie postawić Rosji takie warunki i ich pilnować, żeby była ona bezpieczna dla amerykańskich interesów, ale jednocześnie nie musiała ponosić konsekwencji swojej agresji. Niestety można mieć obawę, że ta wizja jest naiwna, a Rosja natychmiast zacznie szukać możliwości rozgrywania USA i Zachodu, by realizować swoje – do cna wrogie – zamiary wobec Zachodu.
Błędy w założeniach i decyzjach strony amerykańskiej widać także w podejściu do wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Strategia w sposób jednoznaczny wskazuje, że celem na europejskim teatrze działań jest przede wszystkim zakończenie działań wojennych. W praktyce ten plan wygląda jak przymuszenie Ukrainy do zawieszenia broni lub odcięcie pomocy dla Ukrainy. Sposób prowadzenia negocjacji jest ewidentnie korzystny dla Rosji. To ona jest od dawna w ofensywie, to ona atakuje Ukrainę. Jeśliby Ukraina miała w tych negocjacjach być równoprawnym graczem – należało najpierw dać jej broń, wzmocnić, dać zgodę na uderzenia w Rosję czym można, należało wymusić realną pomoc od państw europejskich – i dopiero wtedy naciskać na obie strony, by usiadły do stołu. Koncepcja prowadzenia tych negocjacji niestety nie jest optymalna. I wydaje się korzystna dla Rosji, która dziś nie ma powodu, by cokolwiek z kimkolwiek negocjować. Od wielu miesięcy ma dominującą pozycję i skutecznie posuwa się do przodu na froncie. Nie było pomysłów na realne przyciśnięcie Rosji na froncie.
Polska w świetle Strategii Bezpieczeństwa Narodowego nie ma złej pozycji. Założenia opisane powyżej generują ryzyka i zagrożenia. Ale my mamy również konkretne punkty zaczepienia, które mogą dać nam szansę na podniesienie naszej pozycji. Zostaliśmy wskazani, jako kraj „zdrowej” demokracji, oparty o wartości konserwatywne, odrzucamy wiele absurdalnych polityk widocznych w lewicowo-liberalnej agendzie, co pozwala nam budować mosty porozumienia z USA. Byliśmy wiele razy pokazywani jak wzór w NATO. Jednak do dziś nie przełożyło się to na konkrety. Nie mamy jasności w kwestii obecności amerykańskiej w Polsce i perspektyw na przyszłość. A wiemy, że położenie państwa na wschodniej flance NATO nie musi wcale być czynnikiem przesądzającym. W Rumunii już ogłoszono decyzję o redukcji kontyngentu wojskowego USA. Cięcia dotyczyć mają również środków dla Republik Bałtyckich. To oznacza, że także Polska może mieć wątpliwości w zakresie przyszłości zaangażowania amerykańskiego w naszym kraju. Dobrze byłoby, gdyby strona amerykańska przedstawiła konkretny plan i ofertę dla nas.
Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA będzie w najbliższych miesiącach i latach wypełniana konkretnymi decyzjami taktycznymi i codziennością. Jednak już dziś widać, że zmiana filozofii państwa amerykańskiego ma miejsce. USA odchodzą od dotychczasowego sposobu prowadzenia polityki międzynarodowej. W nowym modelu znacznie więcej do powiedzenia będzie miała kalkulacja, zyski i straty oraz gra mocarstw. To dla państw wschodniej flanki NATO jest perspektywa niekorzystna i ma prawo budzić niepokój. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że tylko amerykańskie gwarancje i zaangażowanie ma wiarygodność w oczach Rosji, nasz cel powinien być jasny – skonstruować ofertę dla USA taką, by realnie wiązała przyszłość Polski z amerykańskim interesem. W Strategii jest furtka mówiąca, że państwa uznane za strategicznych partnerów mogą liczyć na amerykański parasol ochronny, mogą liczyć na wzmocnienie kontraktami wojskowymi z USA, mogą liczyć na dobre stosunki bilateralne. Polska musi z tego skorzystać. I to jak najszybciej. Jednak nadal filozofia Strategii będzie budzić wątpliwości, dopóki nie będzie gwarancji, że relacji z Polską nikt nie będzie w stanie przepłacić…
Stanisław Żaryn
Prezes Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego
Tekst został pierwotnie opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej”





Dodaj komentarz