Walka z Trumpem przesłania realną ocenę

Jedno z pytań zadanych przez polskiego dziennikarza w czasie niedawnego spotkania Prezydenta Polski Karola Nawrockiego z Prezydentem USA Donaldem Trumpem wywołało reakcję gospodarza i miało spory oddźwięk w polskich mediach społecznościowych. Może być ono symbolem tego, że ludzie piszący o polityce międzynarodowej i przybliżający te zagadnienia Polakom zupełnie nie potrafią czytać sytuacji międzynarodowej ani wyciągać wniosków. Sytuacja jest niepokojąca bowiem chodzi o sprawy, które mają realne przełożenie na politykę bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwo Polski.

Pytanie Trumpa dlaczego nie zrobił niczego wobec działań Putina, choć jednocześnie przyznaje, że się nim „rozczarował”, jest na tyle oderwane od rzeczywistości, że wręcz kompromitujące dla zadającego je dziennikarza. Takie pytanie może zadać jedynie ktoś zacietrzewiony albo kompletnie nie potrafiący czytać gry i wydarzeń na arenie międzynarodowej. Donald Trump wprowadził nowe porządki w działaniach USA – dużą ofensywność, jeśli chodzi o interesy ekonomiczne Stanów, nowe podejście do zwalczania zagrożeń wewnętrznych, w tym masowe deportacje, uszczelnianie granicy z Meksykiem, a ostatnio dał zielone światło, by Stany użyły militarnych środków bojowych przeciwko przemytnikom narkotyków – zostali zaatakowani, gdy płynęli łodzią w stronę Stanów Zjednoczonych. Ten rodzaj brutalności politycznej jest oczywistym sygnałem o znacznie bardziej ofensywnych działaniach podejmowanych przez USA niż do tej pory. Ma to przełożenie na zmianę symboliczną – Prezydent rozważa zmianę nazwy kluczowego resortu na „Ministerstwo Wojny”.

Ma to swoje przełożenie również na działania stricte militarne. To właśnie Donald Trump przeprowadził niszczące ataki bojowe na Iran, co było sytuacją precedensową w stosunku do ostatnich lat. W tych atakach zniszczono dużą część infrastruktury nuklearnej Iranu oraz środki militarne. Należy zadać sobie także pytanie, czy przełom w działaniach strony ukraińskiej wynika z polityki nowego prezydenta? Wiemy, że nawet w okresie pełnoskalowej wojny administracja Joe Bidena miała zachowawcze podejście do działań agresywnych i ofensywnych podejmowanych przez Kijów. To realnie wpływało na ograniczanie możliwości ataków Ukrainy na rosyjskie cele. Dziś to wygląda zupełnie inaczej, co – należy zakładać – dzieje się przy akceptacji Amerykanów. Wydaje się to oczywiste. Wszystko wskazuje na to, że zmiana Prezydenta USA uwolniła ręce Ukraińcom, co pozwoliło zniszczyć wiele elementów infrastruktury energetycznej Rosji, przeprowadzić ataki na cele położone głęboko w Rosji – być może miało to swoje znaczenie dla słynnej już operacji „Pajęczyna”, dzięki której uszkodzono część strategicznego lotnictwa rosyjskiego. Ta realna zmiana sposobu działania Ukrainy, większa ofensywność i agresywność ataków nie wzięła się znikąd. Ktoś musiał dać na to przyzwolenie.

Faktem jest, że jednocześnie Donald Trump prowadzi rozmowy z Władimirem Putinem, które dają Rosji korzyści propagandowe. Rosja wychodzi z izolacji, wraca do gry i zyskuje możliwości rozgrywania Zachodu, wracając na salony. Niestety, to też realizacja polityki USA i Donalda Trumpa. Jednak jednocześnie Trump wykorzystuje narzędzia finansowe, by uderzyć w rosyjski budżet wojenny. Najlepszym tego przykładem jest decyzja o sankcjach w formie cła nałożonego na niektóre produkty z Indii. Wprost przywódca USA wskazał, że to rodzaj kary za kupowanie przez Indie ropy z Rosji, co skutkuje finansowaniem działań militarnych Kremla przeciwko Ukrainie. Większość ceł ma dla USA znaczenie wewnętrzne – chodzi o interesy gospodarcze Stanów. Jednak w przypadku Indii decyzja ma charakter strategiczny. Jest przykładem ograniczania pola manewru rosyjskiemu przemysłowi paliwowemu, co będzie miało realny wpływ na sytuację rosyjskiego budżetu.

Kilka dni po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa deklaracji, że amerykańscy żołnierze nie będą wycofywani z Polski, media w USA publikują „nieoficjalne doniesienia” o możliwej redukcji tej obecności w innych państwach wschodniej flanki NATO. Sytuacja przywodzi na myśl, że możemy mieć do czynienia z typową wrzutką, której celem jest zmiana ciężaru dyskusji w tym wątku. Wiadomo, że w Ameryce trwają analizy dotyczące zaangażowania w Europie, w tym te dotykające geografii tej obecności. Jednak dla Polski – ten przekaz pojawia się kolejny raz – administracja amerykańska ma specjalną rolę. Obecność wojskowa USA u nas ma być rozwijana. Czekamy na szczegóły i konkretne decyzje operacyjne, ale dziś nie ma powodów do uznania, że Prezydent Trump kłamie w sprawie współpracy wojskowej z Polską. Od początku wysyłał sygnały, że jest zainteresowany wręcz rozwijaniem tego obszaru współdziałania.

Polityka amerykańskiego prezydenta jest bardziej złożona i prowadzona na różnych poziomach aktywności. Tymczasem Polakom próbuje się przedstawiać zacietrzewiony obraz Donalda Trumpa, który ma budzić poczucie zawodu i rozczarowania. Część przekazów nawet prowadzi do podważania gwarancji sojuszniczych, które rzekomo mają obecnie mniej ważyć. Takie tezy zawierają manipulacje, bazują na niechęci ideologiczno-politycznej wobec Prezydenta USA, a w niektórych przypadkach nawet pomagają rosyjskiej propagandzie w jej operacjach wobec NATO poprzez choćby podważanie gwarancji sojuszniczych Sojuszu. Istnieje obawa, że te zjawiska w polskich mediach będą się nasilać. Bowiem niechęć do Trumpa widoczna w części krajów Europy Zachodniej staje się coraz bardziej widoczna, a próby włączania rządu Tuska w antyTrumpowską fobię są oczywiste. Te działania będą miały wpływ na sposób prezentowania polityki prezydenta Trumpa. A już dziś w tych działaniach widać braki profesjonalnej wiedzy i umiejętności albo brak uczciwości intelektualnej. To warunki szkodliwe dla bezpieczeństwa informacyjnego Polski, bowiem zwiększa to podatność na manipulacje, również dotykające bezpieczeństwa narodowego. Rzetelna analiza faktów pokazuje, że polityka Trumpa jest znacznie bardziej złożona niż prezentuje się ją Polakom. Typowy przykład zarządzania emocjami społecznymi, które wpływa na percepcję polskiego społeczeństwa.

Stanisław Żaryn


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *