Klany złożone z członków rodzin pochodzenia migracyjnego terroryzują życie niemieckich miast. Ich brutalność narasta. Krwawe porachunki i walka o wpływy stają się codziennością. Policja wydaje się być bezradna. Sytuacja u naszego zachodniego sąsiada pokazuje, że brak odpowiedniej polityki migracyjnej i wieloletnie zaniedbania w tym zakresie niosą realne zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa wynikające z powstawania i rozwoju struktur przestępczych o charakterze mafijnym. Tym bardziej niebezpiecznych, że działających nie tylko z pobudek kryminalnych, ale i ideologicznych.
Opisane gangi handlują narkotykami i bronią, zarabiają na prostytucji, haraczach i hazardzie, dokonują rozbojów i zabójstw. Na dodatek łączą często legalną działalność gospodarczą z nielegalną. O tym, że tamtejsze służby sobie nie radzą, świadczą nagłówki niemieckich portali: „Klan terroryzuje stolicę”, „Berlin jest stracony”, „Wojna klanów na otwartej ulicy?”. W ostatnich latach telewizja ZDF zrealizowała serial „Więzy krwi – klany w Niemczech” ukazujący skalę problemu. Zwrócono w nim uwagę nie tylko na rosnące wpływy klanów w niemieckim świecie przestępczym, ale i na tworzenie się czegoś w rodzaju „społeczeństwa równoległego”, czyli struktur kierujących się własnymi zasadami i wartościami, często wrogimi wobec europejskiego świata wartości. Szczególnie niebezpieczne z punktu widzenia autorów są „sojusze” klanów z „islamistycznymi kaznodziejami nienawiści”.
Niemiecka policja na szczeblu federalnym definiuje klan jako nieformalną organizację społeczną złożoną z członków o wspólnym pochodzeniu, charakteryzującą się w szczególności strukturą hierarchiczną, silnym poczuciem przynależności oraz wspólnym rozumieniem norm i wartości. „Przynależność klanowa stanowi element jednoczący, który albo sprzyja popełnianiu przestępstw, albo utrudnia ich ściganie, a normy i wartości klanu mogą być stawiane ponad porządkiem prawnym obowiązującym w Niemczech” – czytamy w dokumentach rządowych poświęconych przestępczości klanowej.
Jak wynika z danych federalnych za rok 2024 r., przedstawionych ostatnio przez niemiecki rząd w odpowiedzi na zapytanie grupy posłów, spośród 647 grup przestępczych działających na terenie Niemiec 36 to klany rodzinne o korzeniach migranckich, z których: 13 tworzą rodziny pochodzenia arabskiego, 11 wywodzi się z grupy etnicznej Mhallami, 9 jest pochodzenia tureckiego, 2 – kurdyjskiego i 1 – bałkańskiego. 22 klany dopuszczają się przestępstw o charakterze transgranicznym.
Do ciekawej sytuacji doszło w styczniu tego roku podczas pogrzebu Mehmeta K., uważanego za „ojca chrzestnego” jednego z największych tureckich klanów w stolicy Niemiec i „legendę berlińskiego półświatka”. Zmarł na skutek choroby, ale warto dodać, że zaledwie kilka tygodni wcześniej jego dom został ostrzelany, a sam Mehmet K. zdążył jeszcze wyznaczyć pół miliona euro nagrody za wskazanie sprawcy. Na pogrzeb w meczecie w dzielnicy Neukölln przybyło ok. tysiąca ludzi z kraju i zza granicy, wielu dobrze znanych służbom, w tym członkowie takich berlińskich rodzinnych klanów jak El Zein, Chahrour czy Remmo. „Parada zorganizowanej przestępczości tego miasta” – tak ostatnie pożegnanie przywódcy klanu mafijnego określił szef związku zawodowego policji Benjamino Jendro. W obawie przed zamachami na uczestników pogrzebu uroczystość ochraniały setki policjantów.
Niemieckie służby dobrze wiedzą, że śmierć Mehmeta K. oznacza powstanie próżni, a co za tym idzie walkę o jej wypełnienie w berlińskim świecie przestępczym. „Teraz w Berlinie rozpęta się piekło” – ostrzega „Tagesspiegel”, wskazując, że „tureckie grupy przestępcze są gotowe i szczególnie niebezpieczne, coraz bardziej brutalne i coraz młodsze”. Długo nie trzeba było czekać. Dwa tygodnie po pogrzebie, w jeden weekend, ostrzelane zostały shisha -bar oraz warsztat samochodowy znajdujące się w berlińskich dzielnicach Wedding i Neukölln. Wzrost liczby ulicznych strzelanin gazeta „Berliner Morgenpost” wiąże właśnie z odejściem ważnego bossa mafijnego klanu. „Pogrzeb przywódcy klanu odbył się dwa tygodnie temu, co oznacza, że wszelkie potencjalne porozumienia pokojowe w okresie żałoby wygasły. Zmarły miał podobno łagodzić konflikty z gangami i grupami, które obecnie próbują zakorzeni się w Europie” – zauważa gazeta.
Sytuacja może się więc mocno zaognić, choć już wcześniej gazeta Berliner Zeitung określiła rok 2025 r. „rokiem przemocy”: „Wojny klanów, handel narkotykami i haracze: dlaczego w Berlinie niemal codziennie dochodzi do strzelanin”. I dalej: „Strzały na ulicach, w barach, przed sklepami – przemoc z użyciem broni stała się w Berlinie codziennością. Liczba strzelanin w zeszłym roku osiągnęła najwyższy poziom od zakończenia wojny” – alarmuje gazeta. A dziennikarz innej berlińskiej gazety po ulicznej egzekucji na 31-latku, dokonanej w listopadzie 2024 r. najprawdopodobniej w wyniku wojny rodzinnych grup toczonej od lat w dzielnicy Kreuzberg, pytał wprost: „Kto będzie kolejną ofiarą tej wojny klanowej?”
Oczywiście problem dotyczy nie tylko Berlina, ale i innych niemieckich landów. Za prawdziwe epicentrum klanowej przestępczości uważana jest Nadrenia Północna-Westfalia. Według raportu tamtejszej policji kryminalnej (LKA) za rok 2023 r. na terenie tego kraju związkowego działa 118 klanów przestępczych pochodzenia turecko-arabskiego. Różnica między danymi podawanymi przez rząd federalny a liczbą podaną przez LKA wynika z przyjętej metody klasyfikacji oraz definicji klanów. W Zagłębiu Ruhry cieszące się silną pozycją klany libańskie muszą konkurować z dużymi rodzinami syryjskimi, które emigrowały w ostatnich latach. Im większa imigracja z regionów o silnie rozwiniętych strukturach klanowych, tym szybciej rosnąca liczba nowych klanów w Niemczech – tłumaczą eksperci. Porównują oni rodzinne klany przestępcze w Niemczech do struktur mafijnych we Włoszech. Łączące członków klanów więzy krwi, a co za tym idzie rodzinna solidarności i lojalność, powodują, że służbom niezwykle trudno przeniknąć do ich wnętrza. „Przestępczość klanowa nie jest wyłącznie problemem policyjnym, ale przede wszystkim problemem integracyjnym” – ocenia ekspert ds. islamu Ralph Ghadban w Die Welt. Jak pokazuje sytuacja we Włoszech, niezwykle trudno jest zlikwidować struktury przestępcze oparte na więzach rodzinnych. „Walka z klanami jest już przegrana. Pozostaje tylko pytanie, czy uda nam się powstrzymać ten problem, aby nie stał się jeszcze większy” – twierdzi Thomas Ganz, były funkcjonariusz LKA zajmujący się przez lata zwalczaniem przestępczości klanowej.
W 2019 r. niemiecki rząd wdrożył specjalną procedurę dla zwalczania przestępczości klanowej, która miała usprawnić współpracę krajów związkowych, w skrócie BLICK (od: Bund-Lander-Initiative zur Bekampfung der Clankriminalitat). Zaostrzenie walki z tą formą przestępczości zapowiedział również w swojej umowie koalicyjnej rząd kanclerza Friedricha Merza, m.in. poprzez „odwrócenie ciężaru dowodu w przypadku konfiskaty aktywów o niejasnym pochodzeniu”. Na razie jednak, jak pokazuje rzeczywistość, przełomu w walce z klanami brak.
Szczególnie w sytuacji zwiększonej presji migracyjnej, w jakiej znalazła się Polska w wyniku działań Kremla i Mińska, a także wobec prób przerzucania do naszego kraju nielegalnych migrantów z Niemiec, warto wyciągnąć kilka istotnych wniosków. Niemcy wiele lat temu zlekceważyli zagrożenia płynące z masowej migracji, czego jaskrawym przejawem był utopijny model społeczny oparty na wielokulturowości, określany jako multikulti, i naiwne przekonanie o możliwości zintegrowania przybyszów. Na to nałożyła się polityka „herzlich willkommen” Angeli Merkel, polegająca na bezwarunkowym przyjmowaniu rzesz migrantów pchanych do Europy przez dyktatorów i handlarzy ludzi. Bogate społeczeństwo stało się stosunkowo łatwym celem dla zorganizowanych grup przestępczych powodujących destrukcję państwa nie tylko poprzez działalność kryminalną, ale i poprzez przenoszenie na jego grunt radykalnego islamu, a służby niemieckie, niemające do tej pory doświadczenia w walce z przestępczością klanową, okazały się nieprzygotowane i niezdolne do odparcia związanych z tym zagrożeń. Zbyt często były również ograniczane przez liberalno-lewicowe wytyczne polityków, promujących wręcz migrację do RFN. Z czasem okazało się, że klanów jest tak dużo, że codziennością stały się tarcia, porachunki i walki o wpływy toczone w biały dzień na oczach przerażonych mieszkańców.
Polska nie może pozwolić sobie na krótkowzroczność, która jest głównym powodem obecnych kłopotów naszych zachodnich sąsiadów. Bo przestępczość klanowa to wynik rażących błędów polityków, słabości państwa i braku wdrażania na czas odpowiednich strategii. Uczenie się na błędach innych, a przede wszystkim twarda obrona polskich granic przed nielegalną i masową migracją oraz sprawne i dobrze zarządzane służby mogą w porę uchronić nas przed tym, co teraz dzieje się na ulicach niemieckich miast.
Marcin Lidka
ŻRÓDŁA:
https://dserver.bundestag.de/btd/21/037/2103749.pdf
https://www.zeit.de/news/2025-12/10/clankriminalitaet-weniger-straftaten-mehr-verdaechtige
https://www.zdf.de/dokus/blutsbande-clans-in-deutschland–100
https://www.n-tv.de/panorama/Clan-Beerdigung-in-Berlin-Wer-ist-Mehmet-Kaplankiran-id30275463.html
https://www.koalitionsvertrag2025.de/sites/www.koalitionsvertrag2025.de/files/koav_2025.pdf
https://www.n-tv.de/panorama/Clan-Beerdigung-in-Berlin-Wer-ist-Mehmet-Kaplankiran-id30275463.html





Dodaj komentarz