ABW zatrzymała wczoraj 19-latka, który miał szykować w Polsce zamach. Rząd chwali się sukcesem, którym było zneutralizowanie zagrożenia o charakterze terrorystycznym. Tylko tylko, że obszerne wypowiedzi rzecznika Ministra Koordynatora sugerują, że w tej sprawie mamy do czynienia z blamażem.

1. Z komentarza rzecznika Koordynatora wynika jednoznacznie, że ABW wchodząc do mieszkania 19-latka podejrzanego o związki z terroryzmem, nie wiedziała po kogo idzie. Czy planowano zatrzymanie czy tylko przeszukanie? To kluczowe pytanie, w związku z wypowiedzią cytowaną dziś przez „Rzeczpospolitą”. Wynika z niej, że funkcjonariusze ABW pojawili się w mieszkaniu na polecenie prokuratury i dopiero w czasie swoich czynności zobaczyli, że „istnieje uzasadnione podejrzenie, że w mieszkaniu są materiały niebezpieczne, może nawet materiały wybuchowe”. W związku z tym już w czasie trwania czynności ABW wezwano wsparcie, w tym służby, które dokonały zabezpieczeń. Pan rzecznik wprost przyznaje w swojej wypowiedzi, że ABW szła do wskazanego 19-latka ślepa, nie wiedząc co może zastać w tym domu. Nie mając nawet właściwie – jak się okazało – przygotowanej mapy zagrożeń i ryzyk związanych z tymi czynnościami. Wygląda to bardzo słabo.
2. Jeszcze gorzej wygląda fakt, że zatrzymany mężczyzna to czwarty nastolatek zatrzymany w tej samej sprawie. Trzech pozostałych zatrzymano w połowie czerwca. Jak tłumaczył rzecznik, cytowany przez „Rz”, szykowali oni zamach terrorystyczny, wzorowali się na masowych mordercach, którzy dokonywali wcześniej takich ataków. I wszyscy trzej „byli uczniami jednej ze szkół”, co sugeruje, że się znali i mieli ze sobą stały kontakt. Nie wiadomo, czy czwarty z nich również był uczniem tej samej szkoły. Tym niemniej wygląda to bardzo niedobrze – ABW zatrzymała trzech ludzi szykujących zamach w Polsce. Jak wynika z wypowiedzi rzecznika Koordynatora – czwarta osoba wpadła po kilku miesiącach. I, jak się przypadkiem okazało, miała u siebie w domu materiały wybuchowe, które mogły posłużyć do aktu terroru. Należy zapytać, co działo się w międzyczasie? Dlaczego na jego trop służby i prokuratura nie wpadły wcześniej? Co udało się ustalić już po zatrzymaniu trzech osób w czerwcu?
Sytuacja buzi realne obawy o to, co stałoby się, gdyby zatrzymany ostatnio mężczyzna miał determinację do ataku. Widząc publiczne informacje o zatrzymaniach mógł dalej się radykalizować i przystąpić do realizacji planu. Czy służby miałyby szansę go zatrzymać? Okoliczności działań ABW w Olsztynie, ale i fatalna komunikacja Ministra Koordynatora, budzą wątpliwości.
Cała sprawa przypomina, że Polska jest zagrożona terroryzmem, a ABW jest dedykowana do tego, by zabezpieczyć Polskę i Polaków przed tymi zagrożeniami. Funkcjonariusze Agencji mają doświadczenie w tej sprawie. Mam wrażenie, że w tym przypadku liczyliśmy jednak głównie na szczęście. Sytuacja wskazuje również na nieodpowiedzialność decyzji Premiera i Ministra Siemoniaka, którzy doprowadzili do zlikwidowania Centrum Prewencji Terrorystycznej ABW – bardzo ważnej jednostki szkoleniowej, która miała duże zasługi w prewencji i podnoszeniu świadomości społecznej w Polsce. Ta decyzja powinna zostać zmieniona, a jednostka odtworzona. Przypomina o tym także opisywana historia. Trzeba wzmocnić Centrum Antyterrorystyczne ABW. Wobec tej jednostki w kierownictwie ABW snuto absurdalne plany dotyczące podziału i rozbicia jej potencjału, zaś zmienione niedawno kierownictwo wciąż nie gwarantuje pracy na adekwatnym poziomie. Należy również wzmocnić realne działania służb, które powinny się skupiać na zwalczaniu najważniejszych zagrożeń, a nie realizowaniu politycznych wytycznych związanych z walką rządu z oponentami. Od wikłania służb specjalnych w rządową walkę polityczną Polska nie będzie bezpieczniejsza. A tego dziś mają prawo oczekiwać i żądać Polacy.
Stanisław Żaryn




Dodaj komentarz